Wróć do katalogu

Ta Jedyna (odc. 2)

Z więzienia z pomocą przyjaciół ucieka młody chłopak, który był niesłusznie oskarżony. Na dyskotece poznaje dziewczynę, która ma problemy w domu i jest zaniedbywana przez rodziców. Młodzi od razu zakochują się w sobie i postanawiają wyjechać razem.

tommy2007, opublikowano , 16 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ROZDZIAŁ III

Sala była pełna ludzi. Nic zresztą dziwnego, była sobota wieczór a jak inaczej można było miło spędzić czas niż wybrać się z przyjaciółmi do dyskoteki? Tak przynajmniej myślała Agnieszka. Była tu ze swoją koleżanką Agatą już od blisko godziny. Miały z nimi być co prawda jeszcze dwie dziewczyny, ale nie przyszły. Stoliki pod ścianą tonęły w kłębach tytoniowego dymu, siedziało tam sporo młodych ludzi próbując przekrzyczeć muzykę by móc się dogadać, oświetlające salę reflektory wirowały co chwilę zmieniając swój kolor i intensywność światła. Dla wielu obecnych tu ludzi był to ten inny świat do którego można odpłynąć i zapomnieć o problemach codzienności, połączyć się z muzyką i odciąć od wszystkiego co istnieje na zewnątrz. A muzyka była wszędzie. Otaczała człowieka z każdej strony i wciągała do tańca, jakby hipnotyzując umysł w którym często i tak szumiało już od kilku sprzedawanych w bufecie piw. Rafał przeciskał się pomiędzy dwoma dobrze zbudowanymi młodymi mężczyznami z włosami postawionymi na żel, towarzyszyły im ubrane w obcisłe bluzeczki i krótkie mini dziewczyny. Mężczyźni byli już nieźle podpici. „Takie zawsze trzymają z najgorszymi facetami” – pomyślał mijając po drodze kolejną obściskującą się parę. Dziewczyna była dość ładna, natomiast jej towarzysz... Jego twarz przypominała twarz przestępcy który wpadł tutaj w przerwie pomiędzy jednym a drugim morderstwem. Wreszcie ujrzał Agnieszkę. Wyglądała bosko, jasne włosy opadały jej na zgrabne ramiona i plecy, jakby rozwiewane przez nieistniejący wiatr, kiedy dziewczyna ogarnięta była magią tańca. Dobiegające go słowa muzyki idealnie współgrały z jego uczuciami...

< ...jak kumpla już nie traktuj mnie, bo co dzień chcę odwiedzać Cię. Wiesz dobrze że nie zranię Cię, więc czemu wahasz się?>

Muzyka właśnie zwolniła tempo, podszedł więc do dziewczyny. Choć bał się jej reakcji, tego że coś wyjdzie nie tak – zmusił się jednak do działania. Teraz albo nigdy.

- Zatańczymy?

Agnieszka dostrzegła go wreszcie. Agata na widok kolegi ze szkoły pomachała mu ręką.

- Miałeś przepisywać zeszyt! - Przepisałem... - Co?! – nachyliła się do niego – Nic nie słyszę!

Rzeczywiście w tej chwili niełatwo było się dogadać.

- Przepisałem! - Co ty tutaj robisz?! - Chciałem Cię zobaczyć! Zatańczymy?! – wyrzucił z siebie jednym tchem.

Agnieszka spojrzała na niego, po czym pokręciła głową.

- Raczej nie! Idę się napić! – wzięła stojącą obok niej Agatę za rękę i pociągnęła ją za sobą kierując się w stronę bufetu. Agata obejrzała się jeszcze do tyłu. Rafał stał nadal w tym samym miejscu, miał bardzo smutną minę.

- Dlaczego go tak traktujesz? – zwróciła się do przyjaciółki kiedy już byli na miejscu. - Jak? Nie rozumiem o co ci chodzi – położyła monetę na blacie – Dwa piwa proszę. - Dla mnie nie – zaprotestowała Agata – Dlaczego go... odpychasz... - Łazi za mną jak... nie wiem... Poza tym to nie mój typ. On jest jakiś taki... - Nieśmiały? No to ośmiel go! - Spójrz na tego! – Przerwała jej Agnieszka – Supermen.

Niedaleko nich przeszedł wysoki, dobrze zbudowany pracownik ochrony.

Rafał przyjął wreszcie do wiadomości jak nikłe są jego szanse u pięknej blondynki. Obrócił się i pomaszerował wolno w stronę wyjścia. Z głośników popłynęła nowa piosenka. To były święte słowa...

<...nie jesteś ideałem, to już wiem. Lecz serce nie wybiera – tak już jest. Nie jesteś ideałem, no to cóż... Wiadomo że bez kolców nie ma róż!>

Tymczasem pomarańczowa ciężarówka minęła granicę miasta. Tuż za zieloną tablicą zjechała na pobocze. Piotrek wyłączył silnik. Następnie otworzył drzwi i wyskoczył na zewnątrz. To samo uczynili pozostali. O kilka metrów od ciężarówki, pod drzewami stał czerwony fiat 125p.

- Sprowadziliśmy twój samochód, Maciek – powiedział Mateusz - Dzięki, chłopcy – były więzień był wzruszony – Nie zapomnę wam tego! - Przestań, to raczej ja mam u ciebie dług wdzięczności... – Przerwał mu Mateusz. - Nie masz. Nigdy nie miałeś. Każdy by to zrobił na moim miejscu. - I co teraz z tobą? – zapytał Piotrek. - Chyba tak jak planowaliśmy – Maciek roześmiał się cicho – Ten list w cieście od mamy to był naprawdę niegłupi pomysł! - Wszystko jest jak być powinno. Kupiliśmy ten domek pod Suwałkami... - W takiej małej wiosce, prawie przed samą granicą – dodał Mateusz. - Tam nikt cię nie znajdzie, a my przyjedziemy jak tylko się tu uspokoi... – powiedział cioteczny brat Maćka, Piotrek. - A jak wyłączyliście światło? – zaciekawił się Maciek. - Mamy fachowca! – Piotrek wskazał palcem Mateusza – Pamiętasz jak kiedyś wszystko naprawiał? Teraz też wlazł na słup i... - Właśnie, muszę już jechać... – przypomniał sobie Mateusz. - Może cię zwiążemy i zostawimy? Powiesz wtedy że cię napadli, zabrali samochód i ubrania... – zaproponował Piotrek. - Poradzę sobie, załatwiłem kilku świadków że wtedy naprawiałem u nich awarię instalacji.

Uścisnęli sobie ręce, życzyli powodzenia i Mateusz odjechał pośpiesznie w stronę miasta. Piotrek wskazał na fiata.

- Ty też jedź, zanim zaczną cię szukać. W środku masz trochę jedzenia na drogę, a w tym domu jest naładowana po brzegi lodówka.

- A ty jak wrócisz do domu? - Jak wrócę? – uśmiechnął się Piotrek i zagwizdał – Zaraz zobaczysz.

Gdzieś między drzewami zawarczał silnik motocykla. Wkrótce też pojawiło się światło przedniego reflektora i malowana na niebiesko WSK wyjechała na drogę. Z motocykla zsiadła ładna dziewczyna o falujących włosach w kolorze ciemnego blondu. Miała do tego piękny uśmiech.

- Weronika! – Maciek ucieszył się na jej widok. Oboje ruszyli przed siebie i po kilku krokach spotkali się w połowie drogi. Dziewczyna rzuciła mu się na szyję. Maciek objął jej zgrabne plecy i pocałował w gładki policzek.

- Zmieniłaś się... – powiedział cicho. - Tak? - Wyrosłaś...

Maciek pamiętał ją jeszcze jako szesnastolatkę. Już wtedy była chyba najpiękniejszą dziewczyną w okolicy, a przy tym jego najlepszą przyjaciółką. No i rodzoną siostrą Mateusza. Wiele więc czasu spędzali razem. Najbardziej jednak w pamięci utkwił mu jeden, okropny wieczór. Wieczór, który na zawsze zmienił ich spokojne życie.

/Było to w małym miasteczku na północnym wschodzie, dwa lata temu. Maciek wracał wieczorem od jednego ze swoich znajomych. Szedł w stronę swojego samochodu, który pozostawił niedaleko klubu „Kolorado” gdzie odbywała się właśnie dyskoteka. Do przejechania miał zaledwie kilka kilometrów, do rodzinnej wsi Piotrka u którego zwykle spędzał kilka tygodni wakacji. Mieszkała tam rodzina Mateusza. Minął klub i stojące pod nim grupki młodych ludzi. Teraz należało już tylko przejść przez fragment parku. Nagle do jego uszu dobiegł urwany krzyk. Nie miał wątpliwości że był to krzyk dziewczyny. Dziewczyny która znalazła się w jakimś niebezpieczeństwie i potrzebuje pomocy. Jego pomocy. Pobiegł szybko w stronę krzaków, skąd dotarł do niego głos. Odgarnął suche gałęzie. Na trawie młoda dziewczyna szarpała się ze sporo starszym mężczyzną. Miała porwaną bluzkę i kilka zadrapań na twarzy. Mężczyzna próbował ściągnąć z niej spodnie. Maciek z przerażeniem rozpoznał ofiarę.

- Weronika, uciekaj! – krzyknął i rzucił się na bandytę.

Przycisnął go do ziemi. Jego oczom ukazała się twarz miejscowego komendanta policji. Z wrażenia rozluźnił uchwyt. Napastnik skorzystał z tego, złapał go za gardło i przewrócił obok. Przez chwilę szarpali się ze sobą i okładali pięściami. W efekcie Maciek miał podbite oko, a policjantowi kapała z nosa krew. Udało mu się jednak sięgnąć po umocowany przy pasku pistolet. Maciek złapał go za rękę i przez chwilę próbowali wyrwać sobie broń. Nieoczekiwanie jednak pistolet wypalił. Komendant krzyknął i zwinął się z bólu. Dostał w udo, tuż ponad kolanem. Pistolet wypadł mu z rąk, jednak znów próbował po niego sięgnąć. Maciek jednak był szybszy. Chwycił pistolet do ręki z zamiarem odrzucenia go gdzieś daleko i w tej właśnie chwili zza krzaków…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych