Wróć do katalogu

Tajemnica drzwi w piwnicy

Co kryje sie za zamkniętymi drzwiami?

Edzia16, opublikowano , 11 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Przeprowadziłam się do nowego domu. Mój stary, przytulny domek w Miami, spłonął w pożarze. Ten nowy, jest stary, zniszczony, i wieje z niego zapachem jakiejś prastarej rodzinnej tajemnicy poprzednich właścicieli… Ja i moja 8-letnia córeczka Mandy po przyjeździe do domu rozglądałyśmy się po posiadłości. Podwórko było duże, zarośnięte krzakami, wokół domu rosły drzewa i zwiędłe kwiaty. To musi być naprawde stary dom. Mandy poszła na górne piętra szukać swojego pokoju. Ja eksplorowałam dół. Zaciekawiła mnie piwnica, więc zeszłam tam. W oparach kurzu, stęchlizny i promieni słońca wpadających przez malutkie okienka ujrzałam stare meble, rowery, części damskiej garderoby z lat 50-tych i… drzwi. Nie były to zwykłe drzwi. Były zamknięte na kłódke, obdrapane pazurami jakiegoś zwierzęcia. Zaczełam szukać klucza do kłódki. Zaglądałam do szuflad, szafek pod dywany. Za tymi drzwiami musi kryć się coś naprawde fascynującego. Jednak, klucza nigdzie nie było. Poddałam się i pomyślałam, że gdy nie będzie potrzebny, to się znajdzie. Po drugie, Mandy czeka na obiad. Na szczęście, ten skansen ma prąd i wode. Po obiedzie poszłam do pokoju Mandy pomóc jej rozpakować bagaże. Zabrało nam to pół dnia. Wieczorem, przed snem, ciągle zastanawiałam się, co chcieli ukryć za tymi drzwiami właściciele posiadłości. Rano wstałam i znowu musiałam wypakowywać walizki. Jednak pod wieczór dom był urządzony, walizki puste i mogłam sobie troche odpocząć. Mandy bawiłam się z Busterem, naszym psem. Rzucała mu patyk do aportowania. - Tylko nie wybij szyby! – krzyknęłam, uśmiechając się. Bawiła się w drugim salonie, w którym jest duże okno. -Mamo, kijek wpadł do piwnicy! – usłyszałam.- Pójdziesz tam? Nie lubie ciemności. Poszłam tam. Nie chciałam, żeby Mandy wałęsała się po piwnicy. Sama troche się jej boje. Zeszłam na dół i zabrałam kijek, aby jak najszybciej wrócić do fotela, kawy i czytania gazet. Ale wychodząc, kątem oka zobaczyłam, że coś błyszcze się koło zamkniętych drzwi. Z lękiem podeszłam tam, i wzięłam do ręki nieśmiertelnik z napisem „ SOS”. Zamurowało mnie. Mój pierwszy odruch: zaczęłam walić bez opamiętania w drzwi. - Jest tam kto?! Halo! – darłam się. Jednak nikt nie odpowiadał. Próbowałam otworzyć drzwi kopniakiem, ale nic z tego. Nie wiedziałam, co robić. Wróciłam na góre. Byłam roztrzęsiona, zdenerwowana. Zamknęłam się w swojej sypialni, położyłam na łóżku, okryłam kołdrą i zaczęłam myśleć, co tu robić do cholery. Zasnęłam, ale postanowiłam, że wypytam ludzi o rodzinę, do której należał ten dom. Zrobie to jutro. Obudziłam się o 9. Słońce wpadało przez uchylone okno, mogłam zaczerpnąć Świerzego powietrza, i rozpocząć poszukiwania odpowiedzi na zagadke drzwi w piwnicy. Zrobie to jutro. Obudziłam się o 9. Słońce wpadało przez uchylone okno, mogłam zaczerpnąć Świerzego powietrza, i rozpocząć poszukiwania odpowiedzi na zagadke drzwi w piwnicy. Nasz dom leżał na odludziu. Musiałam więc pojechać do pobliskiego miasteczka Sailand ( nazwa od portów z duża ilością żaglówek ) aby wypytać ludzi. Dowiedziałam się, że dom należał do państwa Darrenów. Pan domu, Ronald Darren mieszkał tu z żoną Sylvią. Podobno nie mieli dzieci, ale Sylvia bardzo tego pragnęła. Teraz chciałam dowiedzieć się czegoś o Ronaldzie. Pytałam o niego.. Ale nikt nie chciał mi nic powiedzieć. -Przepraszam, znał pan Ronalda Darrena? – pytałam już kolejną osobe z rzędu i spodziewałam się odrzucenia, jak było przy poprzednich mieszkańcach. - Niech się pani tym nie interesuje – Człowiek w kapeluszu odwrócił twarz w moja strone. Przerwałam mu rozmyślania. -Dlaczego? – zapytałam zdziwiona. - Wszyscy, którzy się tym zajmowali są już tam – wzkazał na pobliski cmentarz. - Dlaczego? Co się stało? – kontynuowałam nie kryjąc zdziwienia. - Nad tym domem czuwa Sylvia. Pilnuje, aby tajemnica się nie wydała. Drzwi w piwnicy, co? – zapytał. - Tak. Skąd pan wie? - Niech pani ucieka z tego domu i pozwoli, aby sekrety i klątwa Darrenów nie zabiły i pani. - Jakie sekrety. Co? - Spotkajmy się w moim domu. Podał mi adres i kazał przyjść w nocy. Tak, żeby nikt mnie nie widział. Ludzie boją się klątwy i dlatego nic nie mówili. Ale, co się działo w tym domu? Była 23, kiedy podeszłam pod dom starca. Na drzwiach widniało nazwisko Colby. Dobrze wiedzieć. Ale wokół panowała grobowa cisza. W domu było ciemno, nie paliły się światła, a na pukanie nikt nie odpowiadał. Zaczęłam się bać. I… drzwi były otwarte. Weszłam do środka. Pan Colby leżał na podłodze. Szybko do niego podbiegła, i gdy nie wyczułam pulsu ani oddechu, załamałam się, i jednocześnie przestraszyłam. On był jedynym, który mógł mi pomóc. Czyżby i jego dopadła klątwa? Korzystając z okazji pooglądałam jego dom. Mieszkał w drewnianej budzie, kiepsko zbudowanej, kiepsko urządzonej, ale gdy otworzyłam jeden z kuferków, ten dom stał się dla mnie skarbnicą wiedzy. Były tam wycinki z gazet. Zawierały artykuły o tragedii w domu na wzgórzu. Ale widać było tylko nagłówek, reszta papieru była zalana… krwią. Co się tu dzieje? Dom na wzgórzu to mój dom. Pobiegłam do niego zabierając ze sobą kuferek. Rano przy kawie przeglądałam artykuły, a wśród nich znalazłam taki sam nieśmiertelnik, jaki był pod drzwiami. Do kogo należał? Mogę…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych