Tajemnica Peyton. cz.1
Jest to opowieść o dziewczynie ,która udał swoją śmierć by chronić przyjaciół i rodzinę zapraszam serdecznie do czytania :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Był szary poranek. W pokoju siedziały dwie postacie. Paliła się w nim jedna lampa i wszystkie zarazem brudne firany były pozasuwane. -Nie mogę cię dłużej ukrywać!-powiedział zmęczonym i zdenerwowanym głosem Cedrik. W odpowiedzi dostał tylko prychnięcie i pogardliwy uśmiech Peyton. -No cóż, nie taką mieliśmy układ Cedriku.- powiedziała obracając w palcach stara monetę. -Twoja rodzina cię szuka! Nie mogę znieść już tego jak za tobą płaczą ! Niestety musimy się pożegnać ! -No, skoro nie chcesz mnie już tu widzieć to zabieram rzeczy i mnie nie ma ! -nie krzycz na mnie bo to nie moja wina ,że zmistyfikowałaś swoją śmierć! Wszyscy się z tym pogodzili oprócz rodziny! -krzyczał Cedrik -Zrobiłam to by ich ochronić! I ty dobrze o tym wiesz! -krzyknęła ze łzami w oczach i wybiegła z pokoju trzaskając drzwiami. Peyton była to blondynka o szarych oczach i wyglądzie buntowniczki. Weszła do pokoju wcisnęła swoje rzeczy do małej torby i zarzuciła na siebie kurtkę. Naciągnąwszy sobie kaptur zeszła po schodach głośnym krokiem. -Poczekaj ! - krzynką chłopak -Nie mam na co czekać, przykro mi... Żegnaj...- powiedziała i wyszła za drzwi. Łzy ściekały jej po policzkach i mgliły jej się oczy mimo to szła dalej. Przednią rozpościerały się widoki starych szarych budynków. Ktoś co chwila ją szturchał. Czuła ,że ktoś ją obserwuje. Odwróciła się szybko. Tak jak myślała to byli posłańcy Edwarda. Przyśpieszyła krok, stopniowo zamieniła go w bieg. Szli za nią, ona to czuła. Schowała się szybko za ścianą. Udało się jej ich zgubić. Wiedziała już gdzie iść. Postanowiła podążać na dworzec kolejowy i zamówić bilet do Anglii. Z daleka już było widać dworzec. Podeszła do okienka. -Poproszę bilet do Anglii. -A ty sama podróżujesz słodziutka? -Tak. Ile płacę ? -30 dolarów proszę. Peyton wcisnęła kasjerce do rąk banknoty i odebrała bilet. Poszła szybkim krokiem w stronę dworca. Oni tam byli, przejrzeli ją. Dziewczyna schował się za filarem. Niestety było za późno już ją zobaczyli. Szybko dobiegła do pociągu, już prawie jest. Wbiegła po schodkach. Zdążyła wejść do pociągu. -Bilecik od panienki proszę. Peyton zaczęła wymacywać kieszeń ale nic w niej nie było. Musiała zgubić bilet w trakcie biegu do pociągu. -J-ja nie mam biletu. -Niestety nie przyjmujemy pasażerów na gapę-powiedział i wypchnął dziewczynę z pociągu. Posłańcy trzymali jej bilet w rękach. Niestety już była w ich szponach. Nie próbowała nawet uciekać. Wiedziała ,że to i tak na nic się nie zda. Posłańcy byli nie cały metr od niej, a każdą sekundą byli coraz bliżej. Peyton zaczęło szybciej bić serce. Złapali ją i wykręcili jej ręce do tyłu. -Puśćcie mnie ! –krzyczała ile sił w płucach Jeden z posłańców zasłonił jej usta. Postanowiła się już nie miotać, i tak przecież by ją złapali. Obwiązali jej oczy i rzucili na tyły samochodu do bagażnika. Dziewczynie zdawało się ,że jechali dwie godziny. Nagle samochód gwałtownie zatrzymał się przed starą willą. Wyciągnęli ją z samochodu. Edward już stał na progu. Był to umięśniony czarnowłosy mężczyzna o niebieskich oczach. Chciał zabić Peyton. Jego nienawiść utworzyła w jego sercu czarną jak otchłań dziurę. Był on człowiekiem ,który mówił zimnym tonem i zawsze traktował wszystkich oschle ,bez emocji. Peyton czuła do niego to samo co on. Jego sługusy zdjęły dziewczynie opaskę z oczu i rzucili na mokrą od deszczu ziemię. Peyton patrzyła na niego spode łba. Nie miała ochoty z nim rozmawiać. Nadal miał związane ręce. -Znów się spotykamy. – powiedział z zimnym rozbawieniem -Mam nadzieję ,że ostatni raz. -Zabraniam ci tak do mnie mówić! -A co mi zrobisz?- spytała pogardliwie -A żeby wiedziała ,że jeśli nie spłacisz długu. To zabiję twojego przyjaciela Cedrika. -Jak go znalazłeś!?- w Peyton gotowała się złość ,ale nadal jeszcze do końca nie wybaczyła swojemu przyjacielowi. -To proste trzeba tylko go było złapać po tym jak wyszłaś z jego domu… A teraz brać ją do piwnicy ! Zaciągnęli ją za kurtkę do pomieszczenia wilgotnego, gdzie pachniało pleśnią. Stały tam tylko szafa i stare pudełko na narzędzia. Sługusi zamknęli drzwi. Nagle w kącie cos się poruszyło. Zaczęła się wycofywać małymi krokami dopóki nie dotknęła ściany. Było tam ciemno wiec nie mogła zobaczyć postaci ,ale ona też najwyraźniej przestraszyła się drugiego osobnika. Peyton nie pewnie podeszła do skrzynki na narzędzia i związanymi rękoma zaczęła wymacywać czegoś co mogło by przeciąć liny na dłoniach. Natknęła się na mały nożyk. Zręcznie chwyciła go w dłonie i przecięła liny. Zauważyła że na szafie stał mała świeczka. Wzięła ją i usiadła w koncie. Powinna mieć gdzieś w drugiej kieszeni płaszcza zapalniczkę. Nie myliła się na dnie kieszeni leżała zapalniczka z palmą. Zapaliła światło i oświeciła postać. To był jej przyjaciel. Tylko ,że nie był taki sam jak zwykle. Miał siniaka na policzku, przecięte czoło i pozdzierane łokcie. -C-cedrik ? To ty ? -Peyton nic ci nie jest !- krzyknął rozradowanym głosem chłopak. -Co ci się stało ?! -To długa historia. Po tym jak wyszłaś posłańcy mnie związali i chcieli wypytać gdzie teraz jesteś. Ja nie chciałem odpowiadać więc mnie pobili. Było ich czterech, dwóch z nich poszło gdzieś potem , a pozostali dwaj zawlekli mnie do samochodu. Jechałem chyba z 15 minut i Edward mnie tu zawlókł i powiedział do mnie takie słowa „Zobaczysz twoją przyjaciółeczkę jeszcze złapiemy, a jeśli nie to zginiesz”. I za pół godziny ty tu przyszłaś. -Zaraz cię rozwiąże- powiedziała i chwyci al nożyk do ręki. Po chwil Cedrik był już wolny. Oboje zastanawiali się co zrobić żeby się uwolnić. -W rogu jest małe okienko ,ale oboje do niego nie dosięgniemy nawet jeśli byśmy się podsadzili. -Może podstawić szafę? – spytała dziewczyna -Dobry pomysł ,ale sam je nie przesunę musisz mi pomóc. Zabrali się od przesuwania szafy , zajęło im to około 15 minut bo szafa była pełna jaki starych gratów. -Dobra Peyton podsadź mnie na szafę ,a ja cie wciągnę bo jestem silniejszy. Peyton podsadziła swojego przyjaciela na szafę. Po kilku minutach oboje na jej stali. Otworzyli okienko i po kolej wyszli na zewnątrz. -Dobra teraz tylko trzeba będzie się prześlizgnąć do tego lasu przed domem i nie zostać zauważonym- powiedział przywódczym tonem chłopak. -Mam nadzieję ,że się nam uda… Nagle cień przebiegł niczym ćma po białej ścianie domu. Peyton bała się odwrócić ,a zarazem chciał chronić swojego przyjaciela. Chcą dać mu kuksańca obróciła swoją twarz do jego. Ujrzała widok przerażający. Jej przyjaciel z oczyma pełnymi przerażenia i na wpół otwartymi ustami. Za nim stał posłaniec. Upadła na kolana i próbowała wstać lecz jej przerażenie nie było wstanie tego opanować. Cedrik upadł na trawę. Zobaczyła nóż wbity po rękojeść w jego plecy. Wyjęła nóż i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Maryśka : ) .
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…