Tajemnica życia - rozdział 3 (całość)
Proszę o oceny i komentarze ;)Historia dziewczyny, której życie odwróciło się do góry nogami. Historia jest całkowicie wymyślona, podobieństwo do jakichkolwiek osób, imion, miejsc, wydarzeń czy zespołów jest przypadkowa.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 3 Podróże w nieznane, ale nie usłane różami
„Przede mną droga(...), którą ja wybrałem sam”/Myslovitz – Długość
dźwięku samotności/
Celem stały się miasta Europy: Paryż, Londyn, Amsterdam, Berlin,
Praga, Wiedeń i wiele innych mniejszych i większych, a następnie miasta
Azji. Podróżowaliśmy prywatnym samolotem zespołu, w którym każdy miał
własną sypialnie, oprócz mnie i dziewczyny Johna – Kate, ponieważ
dzieliłyśmy obie jeden pokój. Wyobrażałam ją sobie jako straszną zołzę,
a okazała się miłą dziewczyną, z którą bardzo szybko znalazłam wspólny
temat. Kiedy chłopaki grali, a my nie chciałyśmy oglądać ich kolejnego
koncertu z rzędu, siadałyśmy i rozmawiałyśmy o chłopakach, muzyce i
innych głupotach. Pewnego dnia w Londynie, kiedy nie poszłyśmy na koncert w tym mieście
Kate zaczęła mi się zwierzać podczas naszej przechadzki ulicami
Londynu:
- Jesteś fanką Johna, więc pewnie uważasz go za ideał, czy mam
rację? – zapytała
- Czy ja wiem, ale chyba tak jest. On jest wspaniały i to jak gra na
gitarze. Po prostu ideał, istny książę z bajki! – odpowiedziałam
- On wydaje się taki wspaniały, a jest zwykłym draniem. Zauważ, że
gdy wszyscy wracają po koncercie, on nie wraca od razu. Już wiele razy
dawałam mu szansę, gdy mnie zdradzał. Teraz już chyba nie dam rady,
ileż można. Kocham go, ale on mną się po prostu bawi. Nie traktuje mnie
poważnie, ale on to podpatruje od twojego ojca, bo wybacz, że Ci to
mówię, ale o ile dobrze się orientuje w L.A. czeka na niego dziewczyna,
a on zabawia się w trasie z dużą liczbą kobiet, może teraz tego nie robi,
byś tego nie zauważyła i miała o nim najlepsze zdanie, ale nie jest
święty. Na moje nieszczęście John staje się taki sam. – powiedziała mi
- Nie wiedziałam, a co zrobisz zerwiesz z nim? – zapytałam
- Nie, bo nie chcę tego robić podczas trasy, zrobię to po jej
zakończeniu, ale tym razem definitywnie i na zawsze. Ustąpię miejsca
innej naiwnej.- oznajmiła mi Kate, chciałabym być tą naiwną, ale John
nie zwróci na mnie uwagi
- Jak długo jesteście razem? – spytałam
- Z przerwami będzie 4 lata – usłyszałam
- Wow, gratuluję. – odpowiedziałam, ale odpowiedź, którą dostałam,
wcale mnie nie zdziwiła
- Nie ma czego. – powiedziała, dokładnie w chwili, gdy wchodziłyśmy do
hotelu. W holu stał John z bukietem czerwonych róż i dużym pakunkiem,
od razu podeszła do niego Kate, a ja nie bardzo chciałam to oglądać.
Pobiegłam, więc szybko do swojego pokoju i postanowiłam przemyśleć to
co powiedziała mi moja nowa koleżanka. Gdy w końcu postanowiłam pójść do pokoju Alpena usłyszałam wołanie:
„Emily, Emily... !” dobiegające z pokoju Anthony’ego udałam się tam i
zobaczyłam coś co mną całkowicie wstrząsnęło, więc szybko wybiegłam z
pokoju. Mój ojciec pobiegł za mną i poprosiłbym pozwoliła mu wyjaśnić to
co się stało. Nie chciałam słuchać jego tłumaczenia, pobiegłam przed
siebie i wpadłam na Johna:
- Emila co się stało, jesteś jakaś roztargniona? – zapytał
- Antohny... to znaczy John ja muszę z Tobą porozmawiać. Czy
możemy? – odpowiedziałam pytaniem
- Jasne, chodź. No chodź nie bój się, nie ma Kate, wyjechała na kilka
dni – zapewniał mnie
- Dobrze. – zgodziłam się, ale nie ukrywałam swojego strachu.
- Nie bój się – John zaparzył mi herbatę i przyjacielsko przytulił, a następnie zapytał –
Co się stało?
- Co wiesz o moim ojcu, jej jak ciężko mi to przechodzi przez gardło? –
zapytałam
- Zależy o co konkretnie Ci chodzi? –
- Czy ma dziewczynę i czy mógłbyś mi ją opisać? –
- Ma, jednak dawno o niej nie wspomniał. Wydaje mi się, że się z nią
rozstał. –opowiedział John
- Jak ona ma na imię? –
- Zadajesz wiele pytań, ale o ile mnie pamięć nie myli to chyba Emily,
twój ojciec ma słabość do kobiet o tym imieniu, pewnie wiesz, że tak
nazywa się twoja matka? –
- Wiem, chciałabym ją poznać. – odpowiedziałam robiąc ostatni łyk
herbaty
- Tony tak szybko do tego nie doprowadzi, on boi się konfrontacji z
twoją mamą, bo ją nadal kocha. – powiedział John, a ja oparłam mu
przypadkiem głowę na ramieniu i zasnęłam. John położył mnie do swojego
łóżka, a sam położył się na kanapie. Oczywiście zauważyłam to dopiero,
gdy obudziłam się rankiem, po chwili wstał John i od razu rozpoczął
rozmowę – Nie chciałem cię budzić tak słodko spałaś, był tutaj Tony.
Martwi się o ciebie, porozmawiaj z nim – usłyszałam rady, których nie
chciałam słyszeć. Wyszłam z pokoju Johna trzaskając drzwiami, ale tam
czekał już na mnie Antohny i nie pozwolił mi odejść, dopóki nie dam mu
wytłumaczyć zaistniałej sytuacji. Dowiedziałam się co robił z tą
tajemniczą kobietą i kim była dziewczyna, którą zauważyłam wchodząc
do pokoju ojca. Historia mojego ojca potwierdziła to co mówiła mi Kate.
Jednak Tony nie dawał za wygraną próbował mnie do siebie ponownie
przekonać i po dłuższej chwili udało mu się to:
-Em, mam dla ciebie propozycję, której mam nadzieję nie odrzucisz –
przerwał na chwilę spoglądając na mnie – może byś chciała pojechać ze
mną i z kimś jeszcze na przykład z Johnem – tu ponownie spojrzał na
mnie, czyżby wiedział, że się w nim podkochuje? – na małą wycieczkę do
Paryża i innych miast Francji, to znaczy tych, których nie odwiedziliśmy
podczas trasy koncertowej, co ty na to? -
- Będzie wspaniale, a czy możemy zabrać ze sobą także Kate? –
zapytałam
- Oczywiście, mam jeszcze parę innych propozycji.
Mimo tego ,iż dobrze wiedziałam, że udajemy się do Paryża spotkało
mnie tam wiele niespodzianek, niektóre były miłe, niektóre nie, ale i
bawiłam się tam doskonale. Pierwszego dnia mój tatuś zaskoczył mnie
całkowicie, dostałam od niego całkiem dobrą lustrzankę, którą nakazał mi
robić zdjęcia, ale i tak większość zdjęć robił John lub Kate. Antohny
rzadko z nami wychodził, mimo że obiecał, że będzie to wyjazd służący
bliższemu poznaniu między nami. Po pewnym czasie odeszła od nas
dziewczyna Johna tłumacząc, że ma kuzynkę we stolicy Francji, której
dawno nie widziała i chce z nią spędzić trochę czasu. Zostaliśmy z
Johnem we dwójkę, wtedy też nasza przyjaźń bardzo się pogłębiła, ale i
tak nie mogłam liczyć na coś więcej ze strony gitarzysty The Cats.
Pewnego dnia niespodziewanie dołączył do nas mój ojciec oraz Kate (
kuzynka podobno wyjechała, ale mi zaczęło śmierdzieć z tą kuzynką ),
tego samego dnia Frontman Kotów oznajmił mi, że ma dla mnie
niespodziankę, którą na pewno mnie ucieszy. Od bardzo dawna nie
rozmawiałam ze swoją przyjaciółką Martą, więc postanowiłam do niej
zadzwonić, kiedy wybrałam numer i usłyszałam znajomy głos w
słuchawce, Marta była bardzo tajemnicza i poleciła mi odwrócić się za
siebie, wtedy ją zobaczyłam stała sobie jak gdyby nic pod wieżą Eiffla i
uśmiechała się do mnie. Od razu pobiegałam i przytuliłam ją serdecznie,
od tego momentu spędzaliśmy wolny czas czteroosobową ekipą w składzie:
John, Kate, Marta i ja. Co jakiś czas nasza paczka ograniczała się do
trzech osób, bo dziewczyna gitarzysty gdzieś znikała. Chwile spędzone
trójosobową ekipę obfitowały w bardzo zabawne sytuacje, jedną z nich
była nasza kolacja w jednej z „prestiżowych” restauracji paryskich,
kiedy to spóźniliśmy się na metro i byliśmy zmuszeni zjeść ostatni posiłek
w McDonaldzie. John postanowił, że postawi nam posiłek, jeśli ja i Marta
poprosimy o 3 Happy Meale po francusku, żadna z nas nigdy nie miała
lekcji francuskiego i nauki nic nam nie dawały. Gitarzysta próbował
nauczyć nas krótkiego zamówienia przez 20 minut po czym postanowił, że
jednak sam to uczyni. Kiedy zbliżał się do nas z trzema pudełeczkami
zawierający zestaw dla małych dzieci śmiałyśmy do bólu brzucha.
Wyglądał naprawdę przezabawnie. Postanowiliśmy zjeść posiłek spokojnie,
co nam się udało, tylko potem trochę świrowaliśmy za pomocą zabawek
znajdujących się w naszych zestawach, zrobiliśmy masę zdjęć z tego
cudnego wieczoru jak i moją lustrzanką jak i cyfrówką Marty. W drodze
powrotnej, którą musieliśmy odbyć pieszo do stacji metra, zaczepiła nas
grupa fanek Johna, które nie pozwoliły nam odejść dopóki nie zrobią
sobie z nim zdjęcia, chcąc nie chcąc musiałyśmy na to przystać i
zrobiłyśmy bardzo niebezpieczne zdjęcie dla związku Johna z Kate.
Obiecałyśmy przesłać obu dziewczynom, bo te nie miały przy sobie
niczego czym można by było zrobić dobrą fotografię. W metrze i
podczas drogi do miejsca zakwaterowania zrobiliśmy masę zdjęć i
postanowiliśmy je już zrzucić na kompa. Po powrocie do hotelu czekała na nas wściekła Kate, najbardziej
krzyczała na mnie i Martę – Co wy sobie w ogóle myślicie, że pozwolę
wam odbić sobie Johna, co to nie! Mieliście być tutaj 2 godziny temu,
przecież na 19:30 mieliśmy wszyscy zarezerwowany stolik w dobrej
restauracji, oczywiście rezerwacja się nie zmarnowała, zjedliśmy z
Tony’m wyśmienitą kolacje – wtedy mnie olśniło i zapytałam
- Gdzie byłaś cały dzisiejszy dzień? – mina Kate zbladła
- Ja, u kuzynki – pospiesznie odpowiedziała, a mi dało do myślenia. Ostatnio przecież mówiła, że jej kuzynka wyjechała, więc chyba ktoś tu
kręci, ale nie wnikałam, tylko złapałam Martę za rękę i ruszyłyśmy do
naszego pokoju, by zrzucić zdjęcia, jednak obie w drodze uznałyśmy, że
położymy się spać i zrobimy to jutro. Rankiem już ktoś nas uprzedził, na
stoliku leżał laptop Johna i karteczka. Wstałam, wzięłam karteczkę i
przeczytałam jej treść: „Nie chciałem was budzić, wrzuciłem wszystkie
zdjęcia na mój komputer. Nie przejrzałem ich, ale przyjdę do was po
południu i je razem obejrzymy. Jak chcecie możecie je oczywiście
przeglądnąć same. Dziś chyba nici z naszych planów, Kate strasznie się
na mnie wkurzyła za moje wczorajsze spóźnienie. Jeśli czytasz to
pomiędzy 9 – 11 możesz być pewna, że nie ma mnie u
siebie...”spojrzałam na wiszący na ścianie zegar była równo 10 i
czytałam dalej: „... , moje utrapienie postanowiło wybrać się ze mną na
zakupy, tak bym nie mógł nigdzie wyjść z wami. Napiszę jeszcze do Was
smsa, kiedy nie będzie patrzeć. Dobra muszę lecieć, bo już się buntuje,
że każę jej na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil ola_pik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…