Tamte Anioły
znów inspiracja czerpana od Grochowiaka, tym razem z wiersza ,,Ociepka"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Tamte Anioły
Wybrałem się kiedyś z Groszkiem do teatru. Nie pamiętam już, co to był za spektakl. Coś mi tam majaczy – siedzieliśmy na dole, w którymś z tylnych rzędów. Było ciepło i ciemno, tak – wiem, tak właśnie było. Antrakt – uwielbiam je – jak zwykle. Wtedy unoszę się parę centymetrów nad ziemią i w stanie nieważkim odpycham od poważnych i dostojnych kształtów. Wiruję w piruetach lekkich, a umysł mój nieznacznie jest przytępiony. I tutaj jakaś lampka wina, tu zaś papieros, a jeszcze tam wysublimowane słowa ze starczych zjełczałych ust, to znów nieogolenie na gardzieli nieco młodszej. I suknia czarna, i falbanka jaka, i niezadowolenie, a i zadowolenie, a but niedopasowany, a harmonia dysonansów. I poszum pomroczny i pomruk poszumisty. Takie są antrakty. Coś mi tam majaczy – w drugim akcie pod sufitem podwieszone były kukły rozprutych ciał zwierzęcych. Nieważne jednak – mi było półmrocznie, mi było utulnie, mi było sennie, mi było faliście. Gdyśmy płaszcze odbierali, za plecami moimi usłyszałem słowa, skierowane do kogo innego, ale nachalnie wbijające się w moją świadomość: -Natchniona ta sztuka jakoś anielsko... Wyszliśmy. Nie mówiliśmy wiele, bo i zgodziliśmy się co do tego, że spektakl naprawdę przedni. Tylko że bardziej chyba wyborny ten mroczek, to ćmienie rozkoszne więcej nam dogodziło od słów, obrazów i ruchów na scenie. Mijaliśmy twarze. Twarz za twarzą, twarz za twarzą. Twarze w kapeluszach, twarze nieobute, twarze srogie i twarze martwe, choć życiem galaretujące. Twarze, twarze. A kamieniczki i uliczki jakby bez opamiętania chciały nas rozkochać w sobie. Przeto pałały pomarańczem od świateł latarni, nocnych błyskotek. Wszystko spowijał miły chłód, acz nie mróz, styczniowego wieczoru. Nie było śniegu. Gdzieś tam, przecznicę dalej, kobieta – skrzypaczka wzbijała najtkliwsze melodie prosto w czarne niebo, ponad poświatę nocnego miasta, a co jakiś czas w czerwonym obiciu wewnętrznym futerału dźwięczał pieniążek. I jakże by było urzekająco, a jak wzruszająco, gdyby nie pewien fakt, a może tylko kąsające mnie jednego widziadło. Oto z twarzy spozierały nie oczy, a płomyki. I choć żółte żółcią oczywistą, to zimne. I nie wiem do dziś, co z ogników tych wyzierało, a może skąd same one się zrodziły, ale trwogi, jaka mi się wtenczas udzieliła, nie potrafię do niczego przyrównać. Więc szedłem i mijałem twarz za twarzą, ognik za ognikiem. A każdy łypał nie na mnie, tylko jakby w bezkresną przestrzeń poza mną, ale jednocześnie żaden…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Robin Goodfellow
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…