The gift
Krótka historia o próbie skończenia ze wszystkim.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„A w sumie dlaczego nie?”- pomyślał chodząc w kółko po swoim pokoju. Wspomnienia szalały po jego głowie burząc resztkę spokoju wewnętrznego który trzymał go przy życiu. Cały ten czas, kilkanaście przeklętych miesięcy. Przestał pomagać alkohol, nerwowe wyginanie palców powodowało jeszcze więcej rozpaczy. Próbował o tym zapomnieć. Imprezy to tu, to tam. Żeby tylko w nocy nie być samemu. Przychodził na tyle późno, żeby mieć siłę tylko na pościelenie łóżka. „Przecież wszystkiego próbowałem...”- chęć wytłumaczenia przed samym sobą. Zmęczył się. Leży teraz patrząc martwym wzrokiem przed siebie. W radiu rozległ się głos Grechuty ... ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy, ważnych jest kilka tych chwil, tych na które czekamy... smutno się uśmiechnął. Zawsze uważał tą piosenkę za lekarstwo na wszelkie myśli o końcu, lecz teraz nie czuł już nic. Może nawet chciałby zapłakać, odreagować głębokim szlochem cały swój ból, całą tęsknotę. Wzruszył ramionami. W takich chwilach człowiek jest strasznym egoistą, myśli tylko o sobie, nie zdaje sobie sprawy z tego ile cierpienia może wywołać jednym krokiem. Obnosząc się ze swoim nieszczęściem nie widzimy innych, nie chcemy ich widzieć, oni nie są ważni. Cierpiąc przez brak zrozumienia, nie chcemy rozumieć innych. Błędne koło. Wstał, podszedł do biurka. W szufladzie leżało coś, co miało uwolnić go od wszystkich kłopotów. Sięgnął ręką, dotknął zimnej stali, prawie ją popieścił. Adorował rzecz, która miała mu zabrać najcenniejszą cząstkę każdego człowieka. Zamyślił się. Samobójca jest cholernie odważnym tchórzem. Bojąc się przyszłości, nie boi się niewiadomej czającej się za progiem życia. Gdzieś tu się toczył nabój... Otworzył następną szufladę. Jest. Ścisnął go w pięści i tak trzymając znów rozpoczął swoją wędrówkę po pokoju. Pistolet został na biurku. Po paru minutach zatrzymał się. Stojąc na drugim końcu pomieszczenia odwrócił się i patrzył tępym wzrokiem na czarną stal. Czuł się jak po paru piwach. Kiedyś myślał, że sama…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Edddgar
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…