"To jest jakaś masakra.. Bez kitu!"
A sam nie mam pojęcia o czym to jest..
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Duchy głębokiej medytacji prowadzą mnie przez morze czasu. Prowadzą mnie ścieżką bym mógł wysłać swoja miłość w przyszłe dni, w dni w których nasze plemie jest jak zagubione dziecko dorastające bez rodzinnego plemienia. Nasz lud wędrował po świecie aż do czasu w którym natrafiło na najpiękniejszą pieśń jaką kraina mogła kiedykolwiek opowiedzieć człowieczemu dziecku. Kraina wiecznych pól i mądrych lasów. Kraina w której szum traw zawierał całe piękno wszechrzeczy. Szaman naszego plemienia był tak urzeczony jej dzwiękiem że powiedział ze tu pozostaniemy na wieki wieków. Na długi czas zapadła cisza w naszych umysłach, czisza wysłuchiwania, uspokojenia. Zaprzestaliśmy polowań żywiac się tylko tym co pola nam ofiarowały, najjaśniejsze dni, najciemniejsze noce, i najgłebsze poranki i zmroki. Niebo które miało kolory tak radosne jak nigdzie indziej. Naśladując brzmienie wiatru w trawach zaczeliśmy na nowo się porozumiewać. „Ssssssssssssłuuyyyyyyyyyszzzzzzyyszzzzzzzz.....?”. Szum prastarych drzew wołających byśmy wysłuchali ich opowieści „hhhHhhhhHHHHhhhhhhhhaaAaaaloooo..” spotkaliśmy na polach też inne stworzenia, wielkie rozmiarem, ale małe duchem, bardzo wrażliwe i wiecznie przestraszone, gotowe zerwać się do ucieczki z powodu każdego najmniejszego trzasku. Zaprzyjaźniliśmy się i zostaliśmy w przyjaźni na zawsze. Dzieci z naszego plemienia dla zabawy jeździły na ich grzbietach i szybko to stało się zwyczajem naszych ludzi. Jednak nadejdzie też czas w którym świat oszaleje, z zimowej krainy ptaków nadejdzie wielki niepokój który pochłonie wszystkie krainy. Ludzie odziani w metal siać będą strach i przerażenie, jedni będą się organizować przeciw innym. Strach jednych ludzi zjednoczy a innych podzieli. Plemiona słuchające wiatru połączą się w większe plemiona. Ludzie z miejsca gdzie śpi słonce strach bandą siali wielki strach. Świat się szybko zmieni, ludzie zadepczą naszą piękna krainę, wyrąbią lasy, zasrają meandry rzek, zniszczą opola, zatrują jeziora. Będzie to czas ciągłej wojny i ciągłego niepokoju. W czasach kiedy ptaki będą odziane w metal, wszystko się zakończy, jednym kichnięciem zniknie wszystko to co człowiek postawił, i wiatr znowu zacznie swoją pieśń nad naszą krainą, trawy znowu powrócą na swoje miejsca, wyrosną nowe lasy, rzeka naniesie łachy piasku w dawne miejsca, wytworzy nowe grające opola. Nie wiem tylko czy pieśni tych pól będą słuchać dzieci naszego plemienia. Moje dzieci, pamiętajcie żeby wsłuchiwać się w pieśń traw. Pamiętajcie że nie możecie zadeptać pól i wydm. Pamiętajcie że konie są waszymi przyjaciółmi. Pamiętajcie też o tym ze nasze plemiona były tu dawniej niż sięgamy pamięcią. Pamiętajcie o mądrości lasu.
##############################################
-To jest za 50 lat! Zastanów się który to rok1 ta data z roku na rok jest odkładana dzięki takim opowiadaniom jak to. Ale to jakieś szaleństwo! Wszędzie jest pustynia i piach. Wszędzie jest upał i oślepiające słonce. W nocy jest mroźny wiatr i szczury które wyszły na żer i chcą zjeść stopy śpiącemu dziecku.. Śpiącemu dziecku!! nie tobie! Bo szczury wiedzą że ty się obudzisz i je przepędzisz czy tam zabijesz! I wiedziały że jeśli twoje dziecko zacznie płakać w nocy to odruchowo je zakryjesz kocem żeby nie hałasowało! Czy wiesz co to znaczy obudzić się ze świadomością ze na twoich rękach żywcem twoje dziecko zjadły szczury?! Rozumiesz w jakim świecie my tu żyjemy? -I tak się kreci, w dzień jest czas dla wojskowych parad. Nawet nie wiem kto i po co to wymyślił, ale w dzień w pełnym słońcu przez ulice naszego miasta suną parady wojskowe. Nikt nie wie o co chodzi! Po zagruzowanych dzielnicach i zasypanych gruzami drogach napierdalają pochody wojskowe.. Goście którzy w swoich pancerzach oddychają własnym powietrzem i urzywają maszyn tak wielkich ze potrafią usuwac sobie z drogi zawalone betonoiwe bloki. Jak dostrzega któregoś z nas to go wyciągają na „poziom w którym się umiera”! Ilu naszych się tak zatruło? Oni ich wyciągają żeby im pomóc a tymczasem wyciągani się trują! -Masakra! -Cicho!.. -No kurwa ludzie tak gdzieś tam maja! -Ale możemy nie gadać w trakcie trwania transmisji? -Qudłaty! ..Ej! A skąd wiesz kurwa! Że ludzie nie chcieli by usłyszeć tego co ja do nich mówię? Może ludzie nie chcą tylko jebanej żydowskiej kroniki filmowej. Kurwa! Teraz ja mówię do was! Słuchajcie mnie! Tutaj w dzień jest... przejebane! Jacyś nazistowscy psychopaci całymi dniami równo od dziesiątej do wpół do dziewiętnastej napierdalają defiladami! W dzień jest taka sprawa że nie można kurwa wychodzić wyżej niż półtora metra nad poziom gruntu!.. ...Bo jak wyjdziesz!?!? To się,... kurwa... ugotujesz!! I kurwa,... lepiej o tym pamiętaj! Lepiej mi uwierz przyjacielu że w razie jak byś kiedyś przeżył zagładę atomową, to lepiej nie wstawaj do pozycji w której masz głowę wyżej niż 50cm nad ziemią Bo powietrze powyżej tej wysokości jest tak zajebiście radioaktywne,... że to się w pale nie mieści!!! Kiedyś żeśmy z kumplem w ciągu dnia, jak napierdalali ci z ta paradą kombajnów po ulicach, żeśmy z kumplem na długim kiju wystawili upolowanego szczura! Żeby się upiekł! Kolesie w betonowych pancerzach napierdalają defilada, a tu na kiju szczur starczy! Masakra! Kolesie przeszli obok jeden wziął, obejrzał dokładnie, odłożył, chuj! Kurwa! Jak przyszedł wieczór mieliśmy upieczonego wysuszonego szczura! Jakiś trafiony ziomal jak poczuł zapach pieczonego mięsa, to tak się tym nakręcił ze wpierdolił od razu całego z kościami! Stary... takiej akcji w życiu nie widziałem! Serio! To jest kurwa nie do pomyślenia żeby ktoś tak wpierdalał szczura który jest bardziej napromieniowany niż niebo nad nami1 Uwierz mi ze gościu miał w niektórych miejscach czerep o temperaturze 50 stopni! Gorączki!! Masakra.. -No i dobra, a co zechcecie powiedzieć o nocy? Czy w nocy jest lepiej? -O kurwa! W nocy to ja wole spać! -Chodzi mi o to ze w nocy od dziesiątej do piątej rano z kolei po powierzchni kroczą metalowe pająki wielkości kiosku ruchu i latają wazki wielkości autobusów. I jak cię znajdą pająki to przylatują wazki i cię zabierają i rozstrzeliwują czy wysadzają w powietrze. Przecież ile razy w nocy jebnęło coś, a potem wszędzie latały kawałki jakiegoś ziomala? Przecież kiedyś tak jebło ze mi zdmuchnęło całe akwarium na twarz. Czujesz? Ej! Czujesz to?! Śpisz a tu ci akwarium wybucha w twarz!! a zaraz potem spada ci na jaja czyjaś ręka ! W pizdu pełna jakichś dokumentów i notatek! -Przejebane... -Pewnie że przejebane. -Możemy wrócić do filmu? -dawaj! Już,... ..kurwa.. będę siedział cicho... -Możemy? Kurwa! Ona nas nie wypuści z stad dopóki nie przyswoimy sobie tych informacji -Stara faszystowsko żydowska cybernetyczna kurwa katolicka!!! -Czy ja, mam wam wydać karę!?! Parametrem jest cisza! Nie wydano dyrektyw co do sposobów w jaki ma być ta cisza zachowana! Parametrem jest to że macie przyswoić materiał filmowy! Człowiek z żywcem przeciętym rdzeniem ośrodka mowy wydziela ogromne ilości adrenaliny, co znacznie przyspiesza proces uczenia się! Zatem zachowajcie cisze! Jeśli chcecie zachować zdolność werbalnego porozumiewania się! -..!.......... faszystowska kurwa!
-i dlatego błagam was jeśli znajdziecie któregoś z nas w czasie dnia to nie wyciągajcie go! My się tam dusimy! W powietrzy wyżej niż pół metra!! Zejdźcie kiedyś wy do nas! To wam opowiemy to co ważne!
###############################################
Zima przyszła nieco wcześniej niż zwykle świeży pierwszy śnieg otulił cała okolicę, którą można by opasać wzrokiem. Nieco zdezorientowane zwierzątka zdały sobie sprawę o ile można tak powiedzieć że nadchodzi zimowy długi czas. Wziął głęboki oddech a zimne powietrze niczym szpilki wypełniły płuca. Ruszył przez leśne ostępy, a skrzypienie śniegu oznajmiało intruza w leśnej głuszy. Przerzucił pepeszę przez ramię. Tak był sowieckim sołdatem pepesza uszatka i walonki jednoznacznie na to wskazywały. Brnął po kolana w śniegu. Zwano go Vadim. Co on tu robił 50 kilometrów w głąb terytorium nieprzyjaciela… W miarowych skrzypnięciach swojego kroku usłyszał lekkie marudzenie licznika Geigera, widocznie i tu dotarła Zjasnutica. Parę kroków w lewo, parę kroków w prawo. Przełączył na pomiar na odległość. Wszystko przed nim jeżeli by mogło to by świeciło. Dotarli już tutaj. Wyprawa w pojedynkę piechotą i to tylko po to żeby ostrzec wroga o zbliżającym się niebezpieczeństwie mogło by się wydawać czystym szaleństwem. Ale stary czerwonoarmista wiedział ze w obecnej sytuacji nic rozsądniejszego zrobić nie można. Pociągnął z piersiówki i z mruknięciem niedźwiedzia ruszył w kierunku prostopadłym do tego który sobie pierwotnie obrał. Wiedział że jego zadanie nie będzie proste, a jak ruszał to nawet uśmiechnął się do myśli że stopień trudności będzie rosną wykładniczo. W śniegu po pas nie było to już takie zabawne. Zaczął zastanawiać się czy owy śnieg to nie jest kapitalistyczny wynalazek zrzucany z ichnich samolotów-wywrotek. Szumonamiernik w czapce uszatce odmówił posłuszeństwa a baterie słoneczne przestały działać i system ogrzewania waciaka został odłączony. Zapadła noc w takich warunkach wykrycie dźwięków samobieżnych wyrzutni V5 było niemożliwe. Zaczął rozmyślać zwinął kawałek gazety wypełnił jął machorką i głęboko się zaciągnął dopełnił umysł samogonem by utrzymać funkcję życiowe. W jego umyśle zaświtała myśl czemu wysłali go samego. To że zawsze wygrywał w rosyjską ruletkę to był fakt, ale czy na tyle poważny by wybrać właśnie jego miał już 75 lat i stwardnienie rozsiane które w warunkach podwyższonej radiacji znacznie ustąpiło. Co czekało go następnego dnia. Jego sen przerwała łamana gałązka. Sarna. Wiatr już ustał. Właściwie to poczuł się na tyle wypoczęty że mógł ruszyć w dalszą drogę. Ale fakt ze zrezygnował z czesci snu, nie miało znaczyć ze zrezygnować miał także z posiłku. Sięgnął po rację i ścisnął ją na tyle mocno by pękła przegroda odzielająca wodę o pakietu chemicznego. Poczuł bulgotanie i złapał pakiet oburącz żeby zaczerpnąć ciepła z podgrzewającego się właśnie posiłku. Z jednej strony trzeba mieć świadomość pola bitwy. Ale z drugiej strony zastanawiać się nad swoją sytuacją i kalkulować szanse to w obecne sytuacji marny pomysł. Jego misja miała charakter samobójczy. Ma iść i dążyć do celu i starać się jak najdłużej nie paść, lub nie dać się zabić. A fakt że sił twardego człowieka w sile wieku starczy na połowę drogi w ogóle nie powinien zaprzątać mu głowy. Na opakowaniu pakietu pojawił się piktogram z ciepłym posiłkiem w talerzu. Wołowina z groszkiem i cebula z ziemniakami. Trzeba iść. Za parę godzin będzie świtać. Vadim przed dalszą drogą stwierdził, że nawet istota socjalistyczna wyglądać musi jak człowiek, mimo ciemności, które nieco rozjaśniał księżyc w zielonej poświacie ogolił się i zmienił ołowianą bieliznę, bowiem poczuł, że zaczęła absorbować promieniowanie. W tym samym czasie w Niemieckim sztabie zastanawiano się nad pewnym problemem, który nie pozwalał zmrużyć oka wrażym oficerom. Otóż zbliżał się koniec roku i trzeba było złożyć zeznania PIT do centrali i rozliczyć się z każdej łuski, pocisku, głowicy. W szeregach wroga zakipiało bo kontrakt z Narodowym Funduszem Amunicyjnym nie przewidywał tak długich i wyczerpujących walk z napierającym zewsząd wrogiem, a niedobór środków masowego rażenia dawał o sobie znać już w roku 1949. jednak zwierzchnicy Vadima nie mieli pojęcia o bolączkach przeciwnika. To był najmniejszy problem i tu wiatr który miał miejsce w nocy przywiał radioaktywny pył. Który rozpuścił opony w niemieckich pojazdach ale to na jaw wyszło dopiero nad ranem…..
###############################################
-Czy macie tu kredę? -no my mamy kamienie które piszą -kawałek jakiejś blachy żeby na niej pisać? Ale u nas we wiosce kobietom nie wolno pisać! Spojrzenie oczami świecącymi rożnym światłem: -Ale ja nie jestem kobieta! Przyniesiesz mi kawałek kredy i kawałek trwałego materiału na którym można pisać! Proboszcz nie wiedział że tej kobiecie która nie jest kobietą można nie patrzeć w twarz, bo w czasie jak mruga to jest ślepa! Ale nie wiedział tego i wkrótce nie kobieta kredą napisała coś na tabliczce którą wyrzuciła w słonce tak daleko że nie usłyszeli upadku. -Przepraszam, czy będę mógł opowiedzieć o tobie moim ludziom? -Co chcesz opowiedzieć o mnie? -wiem kim jesteś, jesteś aniołem który przybywa żeby nam pomóc. I chcę opowiedzieć o tobie żeby ludziom nadziei dodać. Nie odpowiedziała.
-Kurwa czy my możemy przejść do sedna tego o co tu chodzi? No przecież paranoja jakaś!!! Najpierw kurwa koleś w wełnianym dziecięcym czepku płacze że mu szczury wpierdalają nogi dzieciom! A teraz jakaś laska udaje anioła i rzuca gdzieś w chuj tabliczkę z czymś napisanym? Czy ta mechaniczna kurwa nie może tego przewinąć i przejść do właściwego filmu? Od momentu kurwa kiedy właśnie skończyły się napisy na początku? -Zaczynamy. -No kurwa wstęp jak ja pierdole! -czemu? -Ej!.. nie wkurwiaj mnie! Normalni ludzie czegoś…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil i ty zostań kanibalem
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…