To spisek
podobno autentyczne dane odnośnie teori spiskowych podane w formie wywiadu z raperem
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To jest bardzo proste i skomplikowane zarazem. Po prostu pewnego dnia otworzyłem laptopa i zobaczyłem na monitorze napis: ,, Nie mamy przywódców. Imię nasze Legion. Nigdy nie przebaczamy. Nigdy nie zapominamy. Oczekuj nas”. A to, jeżeli jeszcze nie zdałeś sobie z tego sprawy oznacza, że nie chciałbyś być na moim miejscu. Wpadłem w gówno po uszy. A ja przecież nic złego nie zrobiłem. Wykonywałem tylko swój zawód. No bo kurde, jestem raperem. A co robi raper? Rapuje. I to najczęściej o tym co u niego słychać. Ja zrobiłem tylko to, co do mnie należało. I co prawda nagrałem zajebista płytę, ale nie spodobało się to pewnym ludziom. Potężnym ludziom. W sumie mogłem się tego spodziewać, ale hip – hop jest muzyką prawdy. A ja musiałem powiedzieć prawdę, a poza tym to był świetny materiał na płytę i szkoda by było, żeby się zmarnował. Interesuje cię pewnie o czym jest płyta. Mógłbym oczywiście nagrać kawałek wyjaśniający o czym jest ta płyta, ale obawiam się, że musiałbym wtedy nagrać kolejny kawałek w którym bym tłumaczył, o co chodzi w kawałku wyjaśniającym, więc chyba będzie lepiej jak o tym po prostu powiem. Nie każdy przecież rozumie rap. Ale ta płyta nie jest adresowana do nich. Ta płyta jest adresowana do ludzi, którzy ją kumają. Ale jej przekaz jest właściwie dla każdego, więc pokrótce omówię swoją historie. Starzy zawsze chcieli, żebym studiował w jakiejś kurewsko elitarnej uczelni, posłali mnie na Yale. Nie miałem większych problemów z dostaniem się. Zawsze się dobrze uczyłem. Nawet nie chodzi o to, że jakoś szczególnie mnie interesowały te rzeczy. Czyniłem to raczej z poczucia obowiązku. Dość wcześnie się nauczyłem, że żeby nauczyciele uważali cię za dobrego, musisz po prostu mówić, to co chcą usłyszeć. Tylko tyle. Jakby mnie ktoś zapytał, jaka jest tajemnica mojego sukcesu w szkole to odpowiedziałbym: mów to, co belfer chce usłyszeć. Dostaniesz wysokie noty, będą cie doceniać. Przedtem naucz się na pamięć wszystkich wariantów odpowiedzi, możesz je znaleźć w podręcznikach. Przyda się jeszcze umiejętność obserwacji, daje ona możliwość przewidzenia tego jak zachowa się dana osoba, lub co się wydarzy. W tym zawsze byłem dobry. W czytaniu ludzi. A umiejętność mówienia tego, co trzeba, komu trzeba i kiedy trzeba, powodowała, że byłem zauważany w różnych kręgach. Niekoniecznie w tych w których chciałem być. Lgnęli do mnie ludzie, nazwijmy to ambitni. W przyszłości pewnie będą politykami i będą zajmować ważne stanowiska w gospodarce. Interesowali się finansami, ekonomią, historią, a zwłaszcza polityką. Te tematy rządziły w tamtym środowisku. A ja, na swoje szczęście, potrafiłem co nieco powiedzieć na każdy z tych tematów. Dlatego, że wymagali tego ode mnie na uczelni, nie dlatego, żeby mnie to jakoś interesowało. Tak naprawdę miałem to gdzieś. Chciałem być raperem, ale nikomu się z tego nie zwierzałem. Moi starzy chcieli żebym był prawnikiem; tradycje rodzinne. Muzyka niewiele ich obchodziła. Spalili by mnie na stosie gdyby się dowiedzieli. Udawałem natomiast, że interesują mnie rzeczy typowe dla tych ludzi. Pewnie dlatego byłem powszechnie lubiany. To, jak się potem okazało przysporzyło mi trochę kłopotów w życiu. Zaproponowano mi przystąpienie do jakiegoś super hiper tajnego stowarzyszenia o nazwie Skull & Bones. Obowiązuje mnie przysięga, dlatego nie wolno mi o nim mówić, nie wolno mi nawet wspominać, że ono istnieje. A powstało ono w 1832 właśnie na uniwersytecie Yale. Gromadzi ono awangardę ludzkości, elitę. Ludzi, którzy będą mieli w tym świecie coś do powiedzenia. Niestety zrzesza kiepskich artystów. Dlatego dość szybko zauważyłem, że to miejsce nie jest dla mnie. Nie widziałem dla siebie miejsca obok takich ludzi jak George Bush, czy jego syn. Powszechnie wiadomo, że są oni chyba najsłynniejszymi członkami grupy Czaszka i Kości, ale żaden się do tego nie przyznaje, a już na pewno nie mówi nic więcej ponadto, że faktycznie będąc na ostatnim roku studiów wstąpił do jakiejś grupy studenckiej. To nie jest przypadek, że ta organizacja miała w swoich szeregach kilku prezydentów. Od dziesięcioleci Skull & Bones tworzy skomplikowaną i tajną sieć wymieniając się informacjami, które są nieznane większości ludzkości. Przyjmuje ona do swoich szeregów ludzi z wpływowych rodzin gospodarki, polityki, czy wywiadu i obstawia nimi najważniejsze stanowiska w państwie. W rezultacie to ta organizacja ma realną władze w kraju i być może na świecie. Choć krążą pogłoski, ze cała władza świata jest w rekach zakonu Jezuitów. Ponieważ to oni kontrolują większość tajnych organizacji świata kontrolujących światową politykę. Zatem nie możesz zajmować najważniejszych stanowisk państwowych jeśli nie masz poparcia tych kolesi. Najfajniejsze jest to, że dany polityk nie musi sobie wcale zdawać sprawy z ich istnienia, natomiast oni na pewno zdają sobie sprawę z istnienia jego. A jeśli sobie nie zdają, to znaczy, że ten ktoś nie jest nikim ważnym. I jeśli dany polityk jest kłopotliwy, to wcześniej czy później straci swoją posadę w mniej lub bardziej bezwzględny sposób jak np. Kennedy. Stal się kłopotliwy, więc musiał odjeść. Skrytykował i potępiał tajne organizacje, dwa lata później już nie żył. Można oczywiście powiedzieć, że to przypadek, ale Skull & Bones tylko o to chodzi. Struktura grupy jest trochę podobna do struktury mafii, interes wspólny jest ważniejszy niż interes jednostki. W 2004 wybory wygrał George W. Bush, ale jego głównym rywalem był John Kerry, również należący do Skull & Bones. Tak więc prawdopodobnie nie miało większego znaczenia, kto wtedy wygra. Polityka państwa i tak byłaby zgodna z zamiarami organizacji. Zgodziłem się do nich przystąpić. Pokomplikowało mi to życie, ale nie żałuje tej decyzji. Dzięki temu powstał świetny materiał na płytę ,, The True”. Producentem jest Stereofonix, trochę bitów zrobił też DJ KSJ. Także mamy tu kawał solidnej muzy... Mówisz, żeby wrócić do Skull & Bones.. Z wami dziennikarzami tak zawsze, zapraszacie artystów na wywiad, a potem pytacie ich o wszystko inne, tylko nie o muzykę. Jak się pewnie domyślasz do tego typu organizacji nie możesz sobie wejść od tak. Prawdopodobnie niewielu chce, bo niewielu wie o ich istnieniu. To oni Cie znajdują i to oni ci proponują przystąpienie. Nie wiem co się dzieje jeśli ktoś odmówi, ale wiadomo, że jak już wejdziesz to nie tak łatwo wyjść. Podobno posiadają oryginalną czaszka wodza Apaczów Geronimo, wykopali ją bezpośrednio z jego grobu. Oni rozkopali grób, pomyśl do czego jeszcze mogą być zdolni, a potem próbuj im odmówić Za sprowadzenie tej czaszki był odpowiedzialny nijaki Prescot Bush, Ojciec czterdziestego pierwszego prezydenta stanów zjednoczonych George'a W. Busha. A wiesz jak wygląda rytuał przejścia? Leżysz w sarkofagu przed i musisz członkom zgromadzenia powierzyć jakiś swój największy sekret. Tak wiesz, żeby jakby co mieli na ciebie jakiegoś haka. Z niezrozumiałych dla mnie względów większość ludzi mówi o jakiś swoich seksualnych niepowodzeniach. Wielkie mi rzeczy, że komuś nie stanął, albo że ma małego. Ja mogę każdemu powiedzieć o swoim rozmiarze.. Dlatego dla mnie problemem było, nie tyle podzielenie się swoim sekretem, tylko w ogóle wymyślenie go. Bo widzisz mało jest rzeczy, których się wstydzę. Mogłem im co prawda powiedzieć, ze zawsze chciałem być raperem, a nie politykiem, ale z jakiegoś względu uznałem, ze nie warto im tym zawracać głowy. Chciałem im powiedzieć, że boje się guzików. Ale nie chciałem robić obciachu Billowi, bo to on mnie wprowadził. Zaprzyjaźniłem się z nim na pierwszym roku, okazał się on potem być członkiem tej szacownej paczki. Wymyśliłem więc sobie, że mam arachnofobie. Powiedzieli mi, ze to za mało, że to musi być coś bardziej osobistego i wstydliwego. Powiedziałem więc, że kiedy miałem 5 lat zobaczyłem jak mój wujek z ciocią uprawiają seks analny, a potem wujek mnie zgwałcił, a ja nikomu o tym nie mówiłem, wujek już nie żyje. Uznali, że to się nada. Wymyśliłem tą historyjkę, tak naprawdę moje życie nie było bogate w podobne ekscesy. Jak się wiedzie w miarę przyzwoite życie, to potem ma się problem, kiedy trzeba się czymś pochwalić. Następny rzecz była jeszcze bardziej dziwaczna, ale i symboliczna. Musiałem upić łyk krwi z dość nietypowego naczynia – z czaszki wodza Geronimo. Miała ona dość praktyczne zastosowanie i nie używali jej tylko jako ozdoby, jak na początku mi się wydawało. Zostałem przyjęty, ale nie było to dla mnie czymś szczególnym. Niewiele to na początku zmieniło w moim postrzeganiu świata, ani nie czułem się jak elita, ani nie czułem się jakbym strzegł jakiegoś wielkiego sekretu. Organizacja dążyła do jak najszerszej władzy nad światem i prawdę mówiąc niewiele mnie to obchodziło. Udawałem, jednak, ze interesuje mnie to, i to bardzo. Dzięki temu dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy. Członkowie klubu, a poznałem ich piętnastu z jakiś ośmiuset, często rozmawiali między sobą o dokonaniach stowarzyszenia na przestrzeni lat. I ci powiem, że to są kolesie z innej bajki. Każdy z nich chuja wie o hip-hopie , nie pogadasz. Stado baranów. Wyjątkiem był Billi. On miał niewielką kolekcje płyt Jay –Z i Tupaca. Dlatego on był jednym z niewielu, który miał trochę oleju w głowie. Tak, Bill był całkiem kumatym gościem, wiedział sporo o rapie ale nigdy nie mówił o nim wśród grupy. Tam królował jeden temat – dokonania Skull & Bones i innych pokrewnych organizacji.. Założycielem stowarzyszenia był William Huntington Russel, miał on kontakty z tajnymi stowarzyszeniami, zwłaszcza na terenie Niemiec. Pielęgnowanie tradycji niemieckich jest ciągle widoczne wśród członków grupy, sam fakt, że jedną z pieśni śpiewa się do melodii hymnu niemieckiego, mówi sam za siebie. Jak na mój gust to taki sobie kawałek. W Skull & Bones odprawia się różne dziwne obrzędy, z których część jest zbyt obrzydliwa, by o tym mówić. Ale przykład już podałem, chociażby ten z tą czaszką. Russel z pewnością miał wiedzę na temat światowych spisków, której nie posiadała większość ludzi. Widocznie chciał on sobie założyć swój własny klub. Nie widzę innego sensu zakładania tajnego stowarzyszenia, jeśli takowe już istnieje. Chyba, że cel takiej grupy jest zupełnie inny. Ale pewnie we wszystkich tego typu organizacjach chodzi o to samo, czyli o władze. A w Czaszka i Kości dodatkowo o dominacje rasy białej. Zresztą w tego typu organizacjach raczej nie ma przedstawicieli innych ras, więc to się rozumie samo przez się. Jak to w takim razie jest, że obecny prezydent USA jest czarny. Mówią, że pozycja organizacji jest już tak silna, że nie potrzebują obstawiać tego stanowiska swoimi ludźmi. Prezydent to i tak marionetka. To oni decydują czy ma on pełnie władzy jak Bushowie, czy jest prawie bezsilny jak Obama. Czy dominacja rasy białej nie kojarzy ci się trzecia rzesza? Skojarzenie nie jest przypadkowe, trochę podobna ideologia. Z tego…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil bufecik
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…