To zawsze musi być...(Ja się nie żegnam. cz.2)
To zawsze musi być dramatyzm... O Weronice...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
To zawsze musi być dramatyzm.
(…)Maj niepostrzeżenie zaczął wprowadzać rządy lata oplatając długimi, słonecznymi promieniami zarówno poranki, jaki coraz późniejsze zachody. Ognista kula wisiała nisko nad horyzontem, to wychylając się i prześwitując zza wysokich budynków, to pogrążając ich w chłodnym cieniu. Weronika i Marcel szli spokojnym, nieśpiesznym krokiem wśród zgiełku tłumów stolicy, który o wieczornej porze wydawał się nasilać w ostatnich krzykach dnia, by ucichnąć w domach, klubach i dyskotekach.
Weronika uwielbiała spacerować ulicami jej miasta, jak zawsze w duchu nazywała Warszawę właśnie, ale te przechadzki, coraz częstsze w miarę ocieplania się pogody, ostatnio traktowała zupełnie inaczej i z dumą godną niejednego pisarza, czy poety, z taką dumą właśnie, stwierdzając, że jej uczucia są pełne sentymentalizmu i to na dodatek totalnego, pisanego przez duże „S”.
Spoglądając na mijane po drodze charakterystyczne budynki, aleje, a nawet drzewa wzdychała i przywoływała w swej świadomości obrazy konsekwentnie przedstawione jej przez Michała Rozenkraca, który z detalicznymi szczegółami opisywał wędrówki odbyte po stolicy z jej matką. Robił to tak plastycznie, tak sugestywnie, z mistrzostwem budując i wprowadzając kolejne ich przygody. Miał rację na samym początku, gdy przestrzegał, że nie potrafi pisać listów. To było coś o wiele lepszego, coś znacznie głębszego. Korespondencja ta trwała już ponad 5 miesięcy i za każdym razem odkrywała coś nowego!
{i}To dopiero dramatyzm{/i}, myślała. Jej znajomi zdecydowanie uważali, że studia polonistyczne na UW dokonały prawdziwej zbrodni na tej dziewczynie. Zakochana w tym jednym słowie {i}„dramatyzm”{/i}, zadręczała przyjaciół konsekwencjami w sztuce, ale szczególnie w życiu codziennym płynącymi z teorii tego wzniosłego pojęcia.
{i}Przygłup, ale kurewsko przystojny{/i}, zawsze powtarzała w duchu, myśląc o Marcelu, obawiając się jedynie, żeby kiedyś przypadkiem nie wypowiedziała słów tych głośno. Była z nim już od pół roku. Razem zmierzali właśnie na imprezę urodzinową jej dobrej znajomej z roku. Tymczasem napawała się nowym urokiem miasta, która to umiejętność niezmiernie ją podniecała, niczym uzyskana magiczna zdolność super-bohaterów rodem z amerykańskich komiksów. Jak bardzo zazdrościła matce…
- Co byś powiedział na pewien eksperyment? – Zagadnęła niby od niechcenia, ale mocniej chwyciła się jego ramienia, co pewnie ją zdradziło. Trzeba przyznać, że aktorka byłaby z niej marna. A jednak miała szczerą ochotę na tę grę. Zaniepokojony miną dziewczyny, z tym swoim zupełnie obojętnym wyrazem twarzy spojrzał na nią i leniwie przeciągając sylaby zapytał:
- Nie jestem pewien, co masz na myśli?
- O tak! – Głośno westchnęła i szybko dodała po chwili. – Z całą pewnością nawet się nie domyślasz. – Uśmiechnęła się całkiem już zdecydowana, a wokół nich wirował barwny tłum. Zakorkowane jak zawsze o tej porze ulice rozbrzmiewały od klaksonów i krzyków zestresowanych po całym dniu kierowców.
- Zamieniam się w słuch. – Z nutą niepokoju w głosie odparł Marcel.
- Kupmy sobie fikusa…
- Ten twój dramatyzm! – Szepnął poirytowany. Gdy twarz zawsze pozostaje obojętna w głupkowatym uśmiechu, intonacją głosu można oddać wszelkie emocje, zdziałać cuda.
Weronika wpadła na ten pomysł już przy 3 liście. Szczerze się litowała na tym biednym Rozenkracem, jednak bardziej interesowała ją przeszłość matki. Tak naprawdę jej nie znała,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil erazmus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…