Wróć do katalogu

True love, rozdział 3

Moje drugie opowiadanie opublikowane w tym serwisie. Pierwsze pt. "Inna codzienność" opublikowałam już dość dawno temu. "True love" zostało skończone dosłownie przed chwilą. Napisanie go w pełni zajęło mi około 4 lat. A to dla

perse, opublikowano , 13 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Część 3

Nadszedł poniedziałek, ten tak oczekiwany przez Anię dzień tygodnia. Była podenerwowana, ale obiecała sobie, że porozmawia z Maćkiem i wyjaśni tą sprawę. Nie wiedziała, jakich słów użyć. Tłumaczyć się? Dlaczego? Przecież Maciek nie jest jej chłopakiem. „A może on nie będzie oczekiwał żadnych tłumaczeń?” – pomyślała z ulgą. Weszła do szkoły. Od razu go zauważyła. Stał nieopodal wejścia. Ponieważ było już po dzwonku na lekcje, uznała, że na razie tylko przejdzie obok niego, a porozmawiają później. - Cześć. - odezwał się do niej pierwszy, lecz tym razem nie było na jego twarzy uśmiechu lecz smutek. - Cześć! - odpowiedziała i poszła dalej szybkim krokiem. Zauważyła, że ruszył za nią. Chwycił ją za ramię. Zatrzymała się, a on powiedział przygnębionym, ale i rozdrażnionym tonem: - Dlaczego mnie ignorujesz? Nie lubię tego! - Nie ignoruje cię. Przecież ci odpowiedziałam. – odrzekła z uśmiechem. Nie zrozumiała jego pretensji. - Wiesz, że mnie nie o to chodzi! Unikasz mnie!? Miałyście przyjść w sobotę, a was nie było. – powiedział odsuwając się od niej. Ania odebrała to jako chęć wytworzenia dystansu. Odczuła niepokój na myśl, że jest na nią zły. - Musiałam pomóc w czymś Karolinie. Nie mogłyśmy. Naprawdę! - Dobra, mniejsza o to. Załóżmy, że ci wierzę. - zaczął się nerwowo rozglądać. Ania zastanawiała się, dlaczego jest podenerwowany. Czy tak zależało mu na spotkaniu dziewczyn? Maciek kontynuował wypowiedź. - Ale dziś będziecie?! Tylko mi nie mów, że znów macie coś pilnego. - Nie wiem, bo Karo ma dziś... - To przyjdź sama. - przerwał jej w pół zdania błagalnym tonem głosu. Ania sama w towarzystwie Maćka? Od tak dawna marzyła o takim spotkaniu. Teraz stawało się to coraz bardziej realne, a ona miała wrażenie, że to sen. Kolana się jej ugięły. Na taką propozycje nie była przygotowana. Miał bardzo poważną minę. Wiedziała, że nie żartuje. - OK. Przyjdę. - Będę czekał od czwartej w parku! - rzekł i odszedł.

Było już sporo po dzwonku. Ania otrząsnęła się z marzeń. Weszła cicho do klasy i zajęła miejsce. - Gdzieś ty się podziewała tyle czasu? - spytała szeptem Karo. – Musiałam naściemniać profesorce, że utknęłaś u higienistki. - Gadałam z Maćkiem. - I co? - Nic... - rzekła krótko Ania. Miała do wyboru albo opowiedzieć koleżance szczegóły rozmowy i poprosić by poszła z nią o czwartej do parku, albo powiedzieć, że o niczym szczególnym nie rozmawiali i iść tam samej. Wybrała tą drugą opcję.

Lekcje nareszcie dobiegły końca. Ania już nie mogła się doczekać, kiedy wyjdzie na spacer. Z domu wyszła o 16:10, aby nie być za wcześnie. Nie chciała zdradzić tego, jak bardzo jej zależy na spotkaniu chłopaka. Podążyła w stronę osiedlowego parku. Maciek stał z kolegami pod sklepikiem. Nie miała ochoty rozmawiać z nimi wszystkimi. Zawsze się ich bała. Usiadła na pierwszej z brzegu ławce i udawała, że ich nie zauważyła. Maciek dostrzegł ją po krótkiej chwili. Ruszył w jej stronę. - Cześć! Czemu do nas nie przyszłaś? - O cześć! Nie zauważyłam was. – skłamała. - A już myślałam, że tym razem ty nie przyjdziesz. - rzekła zalotnie. - Jestem. Chodźmy do nich. - nalegał. - Nie ma sensu. Zaraz muszę wracać. - OK.W takim razie zostańmy tutaj. - powiedział i usiadł obok. Serce jej mocniej zabiło, tak samo jak wtedy w autobusie. Ponownie poczuła jego zapach, który wywoływał u niej przyjemne łaskotanie w dołku. Z każdym kolejnym słowem była coraz spokojniejsza, jednak serce szybko jej biło. Zupełnie, jak po długim maratonie. - No dobra. Teraz mów, dlaczego chciałeś się ze mną spotkać i dlaczego bez Karoliny? -zapytała podejrzliwie. Sama nie wiedziała skąd jej przyszło do głowy to pytanie. Miała nadzieje, że on odpowie, iż chciał być tylko z nią. - Skąd wiesz, że mam do ciebie biznes? Nie przypuszczałem, że się domyślisz... Ania poczuła się bardzo rozczarowana. Mimo, iż nie liczyła na wiele, to miała nadzieję, że chodzi o coś więcej niż przysługę. - Właściwie to do głowy by mi nie przyszło, że... Nie wierzyłam, że byłoby to możliwe żebyś... - mówiła starając się utrzymać uśmiech na twarzy. Wolałaby usłyszeć, że trzeba mu pomóc w nauce, lub gdzieś z nim jechać, lecz intuicja podpowiadała jej, że to nie będzie to. - To jak? Pomożesz mi? - spytał nawiązując z nią kontakt wzrokowy. - Jasne. - Dzięki. Wiedziałem, że jesteś spoko. Zrobimy tak… - Poczekaj. Najpierw powiedz mi, w czym mam ci pomóc. – rzekła. Ania widząc na jego twarzy entuzjazm zrozumiała, że bardzo zależy mu na tej „przysłudze”. - Jak to? - zdziwił się. - W poderwaniu Karoliny! Ania poczuła mocne ukłucie w sercu. Wszystkie jej marzenia legły w gruzach w jednej chwili. Czuła ból, gniew, smutek, zazdrość w jednym. Nie mogła oddychać spokojnie. Fakt, że chodziło mu o Karolinę, jej najlepszą przyjaciółkę, zupełnie wybił ją z rytmu. Zastanawiała się, czemu Maciek jej to robi. Po co mówił, że jest fajną dziewczyną, skoro podoba mu się inna. Chciało jej się płakać. Nie miała ochoty sluchać, co do niej mówi. - Zależy żeby się z nią umówić, ale nie wiem jak. Ona jest taka… Ech! Nieprzewidywalna. Super bawiliśmy się na tamtej imprezie, ale potem, w szkole, zachowywała się zwyczajnie. Chodzi mi o to, abyś mi podsunęła jakieś pomysły. Co ona lubi? Co zrobi na niej wrażenie? Ty ją znasz! A może mówiła ci coś o mnie? Ania wyczuła, że mówił o Karo z ogromnym zapałem. Widziała błysk w jego oczach. Nie potrafiła tego znieść. - Nie. Muszę lecieć! - wstała i odeszła szybkim krokiem. Nie miała ochoty już nigdy z nim rozmawiać. Nie chciała go nawet widzieć. Najchętniej zamknęłaby się w czterech ścianach i nie wychodziła nigdzie przez resztę życia.

Ten stan trwał u niej tydzień. Przechodziła obok Maćka na korytarzu. Witał się z nią, ale odwracała wzrok. Inne dziewczyny patrzyły na nią, jak na idiotkę, która nie wie, co traci. Ale Ania nie chciała go znać. Chłopak wyczuł tą obojętność. Podejrzewał, co spowodowało u niej takie zachowanie, jednak chciał usłyszeć to od niej… Chciał, aby Ania wyznała, że zależy jej na zainteresowaniu z jego strony. W piątek czekał na nią przed szkołą. Gdy znów nie odpowiedziała na jego przywitanie, zastąpił jej drogę i powiedział: - Chociaż mi powiedz co lubi? Chcę ją lepiej poznać! Coś w tym złego? – zapytał. - Przesuń się! - rzekła z wyrzutem. Teraz miał pewność, że zachowanie Ani ma związek z zazdrością o Karolinę. Już wielokrotnie miał do czynienia ze spojrzeniem dziewczyny, która bardzo pragnęła z nim być. Ania patrzyła na niego właśnie tak, jak zakochana dziewczyna, której największym…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych