Wróć do katalogu

Trzy dni temu - część I

Co wspólnego ma kaseta magnetofonowa, stara kamienica i główny bohater - Szarlatan Dziubak?

Radek123, opublikowano , 7 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Radosław Tomala

Znajoma melodia niosła się w mojej głowie i zatrzymywała, by po chwili znów rozbrzmieć. Dopiero po dłuższym czasie zdałem sobie sprawę, że ktoś dzwoni do drzwi. Rozprostowałem się leniwie na łóżku, przetarłem oczy i sprawdziłem godzinę na telefonie komórkowym. Była dwunasta w nocy. - Kto to u licha może być? – zapytałem sam siebie, narzuciłem koszulę i zszedłem na dół. W sieni nawet nie próbowałem patrzeć w wizjer, tylko od razu odsunąłem zasuwę i otworzyłem drzwi. W świetle ulicznej latarni dostrzegłem oddalającego się chłopaka. Cholerny dzieciak – pomyślałem. - Jak cię dorwę szczylu, to ci nogi z dupy powyrywam! – rzuciłem za nim. Odwróciłem się i już miałem wejść do środka, gdy jedną nogą na coś stanąłem. Schyliłem się, by, jak się okazało, podnieść z wycieraczki zwykłą kasetę magnetofonową. Zreflektowałem się przed powiedzeniem kilku przekleństw, a kasetę, jedynie z ciekawości, wrzuciłem do kieszeni na piersi. W domu dokładnie ją obejrzałem. Na plastykowej obudowie, gdzie niegdyś znajdowało się jakieś logo, teraz było pełno głębokich rys. Nawet napis Sony widoczny był tylko przy dobrym oświetleniu i odpowiednim kącie patrzenia. Choć szczerze wątpiłem w to, że kaseta jest nadal użyteczna, postanowiłem odkurzyć stary, od lat nieużywany magnetofon. Przeczyściłem głowicę i sprawdziłem wszystkie kable. - Oki – powiedziałem i choć znowu zaczynał morzyć mnie sen, założyłem kasetę do magnetofonu. Nacisnąłem play. Ku mojemu zdziwieniu z głośników popłynął męski, częściowo zagłuszany przez trzaski, głos: „Wpis z dnia dziesiątego października 2008r. Piątek. Jestem zamknięty w piwnicy domu Paterków. Musi być już dobrze po południu, a ten sukinsyn Marek zapewne zrobił sobie sjestę. Nie wiem, co mu strzeliło do głowy z tym eksperymentem. Że też nie mógł go przeprowadzić na jakimś kocie, psie, a najlepiej na samym sobie. Ale niedoczekanie! Jak tylko wypuści mnie z tego ciemnego i śmierdzącego stęchlizną pomieszczenia, przypieprzę mu w tę jego pustą łepetynę, aż wyłoży się na podłodze i może trochę nabierze rozumu. Marek słyszysz?! Przypieprzę ci sukinkocie!” Głos zamilkł, a z magnetofonu dochodził tylko szum przewijanej kasety. Zastanawiało mnie, kto i po jaką cholerę przyniósł mi ją pod drzwi domu w środku nocy. A najdziwniejsza była sama data wpisu: dziesiąty października. Nie, to wszystko nie trzyma się kupy. Absolutnie. Znoszona kaseta, nagrana ledwie trzy dni temu. Mężczyzna, którego ktoś zamknął w piwnicy w celu przeprowadzenia jakiegoś chorego eksperymentu. Ale, po co? Chyba… chyba, że ten ktoś został porwany pod pozorem zrealizowania badania i ten drugi, co chciał uprowadzić tego pierwszego… Ale oni wyglądają na znajomych… czyli porwanie odpada… A może, może… Z zadumy ocknął mnie słyszany już głos, poprzedzony tępym zgrzytem. A więc to jeszcze nie koniec. „Od ostatniego wpisu minęło najmniej kilka godzin. Nadal leżę przymocowany do metalowego łóżka i z przerażeniem wpatruję się w piwniczne mroki. Nie mogę mówić głośno, bo w domu dzieje się coś bardzo niedobrego. Od paru minut słyszałem dochodzącą z góry zażartą rozmowę. Jeden z głosów należał z pewnością do Marka, drugiego nie rozpoznałem. Wśród tego całego jazgotu wypełnionego wieloma siarczystymi przekleństwami, Bóg mi świadkiem, że usłyszałem strzał broni. Teraz panuje absolutna cisza. I to jest właśnie najgorsze. Boję się tego, co stało się tam na górze i jednocześnie tego,

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych