Trzy fotografie.
Wizje, a może coś więcej, kto jednak zgadnie... | zapraszam na zaprzyjaźniony blog: atosztukawlasnie.blogspot.com
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Trzy fotografie.
(…)Małgorzata chwilę pokiwała z zadowoleniem głową i odeszła od niej na odległość paru kroków, lądując obcasem w sztywno kiwającym się białym maku.
W wyniku niezwykłej przemiany stała tam teraz ezoteryczna kapłanka z mistyczną rozpustą na ustach i w spojrzeniu, gotowa do odprawienia ekstatycznych czarów, tajemniczego rytuału, który dawno zapomniany próbuje ciągle podtrzymywać, pozostając ostatnią posłanniczką, jedyną wybraną i dzierżącą jego głęboki, metafizyczny sens, ciągle na nowo odtwarzając lubieżny trans, odnajdując pierwotną moc w swym zapamiętaniu i magii tkwiącej w całym ciele, a może ciągle była to Małgorzata, przygotowująca powoli, pełnym uświęconego namaszczenia ruchem, swój skarb, swój boski artefakt – aparat fotograficzny, napełniając przy tym świat wokół nieopisaną niezwykłością i urokiem kapłanki.
Zdjęcia, poza paroma wyjątkami, powinny być czarno-białe, wtedy oddają prosty sens, nie rozpraszają i ułatwiają zachwyt nad meritum, nad obiektem. Z wystudiowaną pewnością w oczach Małgorzata spojrzała do obiektywu i chwilę zwlekając, chwilę, w której, rzeczywistość przestaje być sobą, gdy zmienia się, rozciąga i w magiczny sposób transformuje w sztukę, dziewczyna czuje się wtedy jedyną, najważniejszą we wszechświecie, kapłanką ostatniego rytuału, bosko natchniona kreuje nowy świat, tej chwili nikt nie jest w stanie jej pozbawić, jeszcze sekunda, niepowtarzalny wycinek materii czasoprzestrzeni, ostrość ustawiona…
…pstryk! Wokół wirowały kolorowo-ciemne gąszcze, niczym dziewicze zarośla obejmowały w napuchniętym zielenią łapsku, w zapamiętaniu rozczapierzając wijące się palce pnączy i grubych łodyg, nienaturalnie wyzywająco, jakby na przekór przyrodzie, zaprzeczając swej wewnętrznej istocie, pragnąc i próbując za wszelką cenę pochwycić Victorię. Stoi delikatnie, prawie unosząc się nad roślinnością błotnistej łąki. Zdają się być magicznym, nabrzmiałym sokami, kunsztownie pofałdowanym suknem, na którym rozsypano, niby to nieuważnie i z pozoru bez wyraźnego sensu guziczki delikatnych kwiatów, tak niepasujących do brutalnej siły łodyg, na których się wznosiły. Dziewczyna stoi w centralnym miejscu kadru, twarz jej świeci białą niewinnością, jedynie oczy, ciemne i burzowe zdradzają nieobecność, drapieżną i brudną, spogląda nimi gdzieś w dal, poza obiektyw i poza łąkę, a nad nią przemykała długa, rozciągnięta wstążka chmury, niczym welon, nieprzebyta osłona dla uciekających myśli i duszy Victorii, pstryk!
Oszołomiona ciężarem wydarzeń dopiero-co-chwili, pijana własną mocą, dumna i szczęśliwa, prawdziwie, w tej sekundzie prawdziwie jak nigdy, chwiejnym i niepewnym krokiem Małgorzata znalazła się z powrotem na nierównej, błotnistej ścieżce, a słońce za plecami opuszczało się bezwiednie, całkowicie za horyzont, pozostawiając obie dziewczyny w bladym, gasnącym blasku. Ruszyły – znów symetrycznie, równo i intuicyjnie, ani razu nie oglądając się na siebie. (…)
***
(…)Victoria skorzystawszy z…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil erazmus
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…