Udało się.
Opis jednego z moich wymyślnych snów. :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zacznijmy od tego, ze nigdy nie lubiłam języka polskiego (jako przedmiotu). Co z tego, że zawsze marzyłam o karierze dziennikarza radiowego... W każdym razie, polskiego używałam do odsypiania. Czwartkowa lekcja. Miesiąc do wakacji. Jak zwykle, siedziałam z Wiktorią, przed nami Ruda i Baśka. Baśka - najaktywniejsza z nas wszystkich sypała odpowiedziemi jak karabin maszynowy (no, bo chyba jej zależało na piątce z polskiego na tyle, żeby ciągle się zgłaszać. Ja w sumie nie musiałam - Kowalskiej wystarczyło, że jestem na tych lekcjach i oddaję charakterystyki.) Wiktoria coś rysowała, a Ruda poprawiała makijaż. Ja, dla polonistki niezauważalna, leniwie otwierałam lewe oko, by rozeznać się w sytuacji. Olga, Patrysia i Baśka przekrzykiwały się, kłócąc się o definicję przecinka (a może przydawki...), nasi trzej chłopcy: Tomek, Maciek i Grzesiek, rozmawiali o czymś bardzo zawzięcie, raz po raz wybuchając śmiechem. Dagmara, Sylwia i Justa rozmawiały o najgorętszych ciachach tego sezonu, Mariolka - klasowy mrok - co kilka wypowiedzi wtrącała swoje zdanie o tym nieszczęsnym przecinku, a reszty już nie widziałam, a byłam zbyt leniwa, żeby się podnieść i rozejrzeć. Gdy tak rozmyślałam właśnie, czy odpowiedniejszą bluzką na sobotnie urodziny Oli będzie fioletowa, czy może żółta, i kreśliłam kółka na końcu zeszytu, Wiki kopnęła mnie w kostkę. - Auu - syknęłam, wreszcie się podnosząc i zobaczyłam to, czego się bałam. Wszystkie oczy zwrócone były na mnie, zaś moje piękne, zielone tęczówki wpatrywały się w Niego. Niego, czyli Wiktora. {i} "Co On tu do cholery robi?!" {/i} - pomyślałam, i nagle bardzo pożałowałam. - Przepraszam, ale pani Nowakowska prosi, żeby Julka do niej poszła. - najpierw zrobiłam się czerwona, potem blada, a potem nie wiadomo jaka. Wiki ponownie wymierzyła cios w moją łydkę, a ja, czując coś niezidentyfikowanego w moim brzuchu, z ciężkim sercem i najwolniej jak mogłam podążyłam w Jego stronę. Wyszliśmy z klasy. Sala od fizyki była na samym dole, zaś ta od polskiego na górze. Powoli schodziliśmy po schodach, gdy nagle On się zatrzymał. - Nie, tak dłużej nie może być. - powiedział. Nadal milczałam, naiwnie sądząc, że mi to wyjaśni. - Słuchaj, tak nie może być. - powtórzył. Jego półdługie, ciemne włosy, dzisiaj się jakoś świetnie ułożyły... - Słuchasz mnie w ogóle?! - zapytał ponownie, machając mi ręką przed oczami. - Tak, słucham. - powiedziałam spokojnie. Tak, już wiem, jak muszę się zachować... Już wiem. - Julia, to wszystko się nam zepsuło. Byliśmy takimi świetnymi przyjaciółmi, Julia... Julia... - Wiem, jak mam na imię. I czemu o tym mówisz? Przecież jeszcze miesiąc temu tak bardzo mnie nienawidziłeś, udawałeś nie wiadomo kogo, i teraz co? Nagle przychodzisz i... I myślisz, że co? - o cholera, zaczyna się. Poczułam, że zaraz napłyną mi łzy do oczu, więc zbiegłam do sali od fizyki. Po kilkuminutowej konwersacji z Nowakowską uznałyśmy wspólnie, że dobrze pracowałam w tym semestrze i mam szansę na wygraną w konkursie międzyszkolnym w przyszłym roku. Ja i fizyka? Od kiedy? No cóż, miałam teraz na głowie inny problem. Nie, nie dzwonek, który odezwał się minutę temu. Tylko Jego. Stał przed salą i czekał, aż wyjdę. No, i wyszłam. - Julia, no...
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil immortalstrawberry
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…