Wróć do katalogu

Ulica lustrem przeszłości

Zanim staniesz- dowódco- dumny na tej rzece krwi, popatrz jak płyną brzydkie kaczątka.

majja, opublikowano , 20 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Sposób myślenia i dobór priorytetów są kształtowane przez możliwości i wymagania jakie stawia przed nami życie. Dzieło literackie jest uzewnętrznieniem potrzeb, jakie każą nam mówić o tym, co dzieje się w okół nas. I tak oto Szekspir pisze o tragicznej, do granic romantycznej miłości i o równie romantycznych zbrodniach, tak namiętnie prezentowanych w renesansowych teatrach, nie czując potrzeby- przykładowo- wzywania do wojny i obrony kraju. Jakże długą i skomplikowaną drogę musiałby pokonać umysł szekspirowski, aby zrozumieć umysły „żywulskie” czy „borowskie”.

A to wszystko przez błogosławioną różnicę czasów, w jakich dane jest nam, ludziom żyć. Wiek XX w swym drastycznym wyobcowaniu i bezprecedensowości oddaje artystom polskim pod opiekę mało wdzięczny motyw, jakim jest ulica, miasto, stawiając tym samym przed nimi szalenie trudne zadanie- stworzenie sztuki, która uwieczni tę jakże istotną kartę w dziejach ludzkości godnie i trwale.

Czym jest ulica w świadomości publicznej? Czymś nierozerwalnie związanym z człowiekiem, jest jego kompanem. Ten człowiek biegnie na pociąg, by zdążyć do pracy lub prowadzi dziecko wpatrzone błyszczącymi oczyma w wystawę cukierni, może też licytować się na rynku o kurę lub siedzieć przed bramą kamienicy z papierosem i pozdrawiać przechodniów skinieniem. To on określa rolę ulicy w literaturze i świadomości społecznej. Jest jej gościem i budowniczym, obustronny romans, który stanie się inspiracją dla twórców. Ulica tętni życiem i daje nadzieję, potrzebną jak nigdy wcześniej. Ulica napędza miasto, miasto maszyn i miasto mas. Niejednokrotnie występuje również jako symbol biedy, bezdomności, smutku. Staje się wówczas mroczna i nieprzewidywalna.

Pierwsza Wojna Światowa nazywana też Wielką jest w swojej formie i wymiarze czymś, czego jeszcze nikt nie opisał, nie widział, nikt nawet nie wpadł na to, że mógłby. Szybko zyskała miano wojny totalnej. Jak pisze Jerzy Święch: Idea wojny wymknęła się spod kontroli [...]

Rodzą się pytania: jak mówić o tym co się dzieje? Jak o tym pisać? Niewiele mamy przykładów polskiej literatury z okresu I wojny Światowej. Poeci, którzy przeżyli ten trudny czas i byli świadkami wstrząsających wydarzeń zaczynają jednak wspominać.

Niezwykle obrazowo i emocjonalnie opisuje owe wspomnienia Józef Czechowicz w swoim wierszu pt. „Żal”. Jest to spacer literacki pełen retrospekcji. Przechadzka ulicami, na których tak niedawno rozgrywał się dramat wojny jest trudna i bolesna, rozdrapuje rany. Coś jednak nie pozwala zapomnieć.

głowę która siwieje a świeci jak świecznik kiedy srebrne pasemka wiatrów przefruwają niosę po dnach uliczek jaskółki nadrzeczne świergocą to mało idźże

tak chodzić tak oglądać sceny sny festyny roztrzaskane szybki synagog płomień połykający grube statków liny płomień miłości nagość

tak wysłuchiwać ryku głodnych ludów a to jest inny głos niż ludzi głodnych płacz [...]

Ulica staje się dla Czechowicza ścieżką przez wspomnienia. Idąc nią, rozglądając się dookoła, przypomina sobie raz jeszcze to wszystko, co przeżył, czego doświadczył. Pamięć jest wieczna zmysłami. Spokój, który panuje teraz wokół niego okupiony został tysiącami ofiar, łez, nieszczęść. Widzi on w tej cichej ulicy to wszystko, czego nie byłby w stanie dostrzec przyjezdny. Jest więc niemym świadkiem wydarzeń wojennych, których obraz przetrwa dopóki nie odejdą ci, którzy potrafią go przywołać. Spacer nierównym asfaltem jest trudnym marszem przez widma przeszłości. Nakładają się one na siebie i całkowicie wypełniają przestrzeń, mnożąc się z każdym kolejnym krokiem.

ja przy foliałach jurysta zakrztuszony wołaniem gaz ja śpiąca pośród jaskrów i dziecko w żywej pochodni i bombą trafiony w stallach i powieszony podpalacz ja czarny krzyżyk na listach o żniwa żniwa huku i blasków

To przecież ta sama ulica. I ta też ulica zapłonie raz jeszcze, sprawdzą się tym samym obawy Czechowicza co do powtórnej tragedii wojny. Widzi on w niej bowiem zarówno przeszłość jak i przyszłość, dużo widział i dużo się nauczył, potrafi więc przewidzieć pewne rzeczy i dostrzec analogie niezauważalne na pierwszy rzut oka.

Nie wszyscy jednak artyści skupią się na rozpamiętywaniu przeszłości. „Nowa poezja” i jej odmienny od dotychczasowego wymiar w Polsce miała początek u schyłku pierwszej wojny światowej. Na zmiany, które zaszły w sposobie i tematyce tworzenia wpłynęła m.in. nowa sytuacja polityczna. Odzyskanie niepodległości zapowiadało nową epokę w dziejach kraju, na każdej płaszczyźnie jego funkcjonowania, a także w mentalności ludzkiej.

Budowniczy niepodległej Polski będzie walczył o rozwój, braterstwo, lepsze „jutro” dla Nas wszystkich, a artysta tej Polski będzie o tym mówić i pisać, by inni również przyłączyli się do wielkiego dzieła restauracji Rzeczypospolitej, przez co sam również stanie się budowniczym. Wtedy też do Polski z dotkliwym opóźnieniem dociera rewolucja, jaka zachodziła w poetyce przez ostatnie lata. Nie odrzuci jednak całkowicie polski poeta tradycji, wplecie ją zręcznie w nowoczesne formy. I tak oto odżyje młodopolski witalizm, powróci zaaranżowany nieco inaczej Staffowski motyw codzienności. Poezja polska wychodzi na ulicę, jak postulują twórcy na czele z Wierzyńskim. Nie odnosi się to jedynie do wieczorków artystycznych tak powszechnych w mieście, lecz również do tematyki utworów, które przytoczę w dalszej części pracy.

Rozmaite nurty tego okresu pozwalają nam w odmienny sposób spojrzeć na tę niepozorną ulicę, świadka i uczestnika tak wielu zdarzeń, miejsce zadumy nad tym co już było i co jest. Trwa ona niestrudzenie i cierpliwie, będąc obiektem najróżniejszych fascynacji, wzruszeń, emocji. Oto stanie się ona miejscem pracy rzemieślników, którzy odbudują nasz odrodzony kraj, zostanie poddana ich wyobraźni i werwie, by ją pobudzić do modernistycznego i niepodległego istnienia. Twórczość bowiem będzie od tej pory masową i służącą społeczeństwu. I właśnie o tym będą pisały gazety w 1918 roku i o tym napisze Tadeusz Peiper, Papież Awangardy Krakowskiej w swoim manifeście „Miasto. Masa. Maszyna”:

[...] pewne nowości miasta tworzą się inaczej. Już nie spontanicznie. Już nie jako samorzutny i nieskrępowany wyraz potrzeb. Ale według planu. Według planu artystycznego z góry założonego. Miasto, które poprzednio było swego rodzaju naturą, staje się dziełem sztuki. Dziełem sztuki, tworzonym w zgodzie z panującymi pojęciami estetycznymi. Wrasta w ideologię czasu.[...]To przerzucanie na miasto ustalonych idei estetycznych paczy częściowo charakter miasta [...]Masa-społeczeństwo i masa-tłum oddziaływają coraz silniej na świadomość człowieka.Nie ulega wątpliwości, że prędzej czy później będą musiały oddziaływać także na sztukę.[...]

Awangarda Krakowska zachwyci się ulicą. Upust temu zachwytowi da Julian Przyboś w swoim wierszu o wymownym tytule „Na kołach”, gdzie nada miastu cechy człowiecze, określi go jako samodzielny byt, który odpowiednio napędzony jest w stanie funkcjonować niemalże ludzko.

Jak swój dzień wywieść z obiegu? Miasto kołami woła, turkot zajeżdża do uszu robotników, którzy zarobiony dzień niosą na plecach. Stacje ruszyły z miejsca wyprzedzając spóźnionych podróżnych, trotuar staje z jezdnią do biegu. Kable wiją ramionami u wyłomu dnia, którego za mało! Z placów, porosłych kołami, lecą gościńce, które inżynier przedłuża o rozpęd nóg zadyszanych przechodniów. Ulicę – od rogu do rogu zalewają domy, domów – po dachy przybrało, nadmiar dzieło pod dach wyprowadza co dnia. Jak zatoczyć poemat na kołach?

Fascynacja uliczną energią, aurą przeludnionych chodników i pędzących tramwajów dopełniona o podziw nad sferą wizualną miasta, będzie przodującym tematem dla literatów jeszcze przez długi czas. A tym, którzy nie rozumieją owej ekscytacji, wyjaśni Tadeusz Peiper na czym polega jej istota, bowiem Trzeba dojrzeć w nim [mieście] realizację nowego piękna, piękna, które ma być pięknem wspólnym i ojczystym.

Jakże łatwo jest to piękno dostrzec gdy przychodzi wieczór. Wszystko ucicha w nikłej poświacie latarni na równi uroczej z gwiazdami. I przenosi czytelnika Julian Przyboś do miejsca bardziej kameralnego, intymnego, ulica zmienia się w uliczkę, zamiast asfaltu wzrastają ogrody. I tak w utworze „Wieczór” płynie wolna chwila w romantycznych zaułkach. Warto również przespacerować się Ulicą Szeroką wraz z Józefem Czechowiczem, gdzie pierwszej gwiazdy wypełza pająk nad drogą wśród zamkniętych bram i ciszy.

Tadeusz Peiper mówi o mieście jak o pejzażu. Dostrzega w nim prawdziwe piękno. Skupił się na tym, aby nauczyć czytelnika nowych treści, nadążających modernistycznie za ówczesnością. Chciał go przyzwyczaić do myśli, że najważniejszy jest postęp. Postulował więc zaprzestanie rozpamiętywania przeszłości i szacunek dla spraw bieżących. Temu też przyklaśnie Tuwim wraz z całym Skamandrem, gdyż jak stwierdził: miasto na wskroś go przeszywa. Skamandrycki sposób postrzegania świata stał się jednym z przodujących nurtów artystycznych oraz światopoglądowych. Żadna z grup artystycznych tego okresu nie nawiązała takiego imponującego kontaktu z czytelnikiem.

Dla nich bowiem była ona środkiem przekazu, spójnikiem między ich wizjami świata i światem. Była im potrzebna do realizacji polityki skandalu, który stanowił siłę napędową programu artystycznego, jaki proponowali czytelnikowi. Zgodnie z nim, urządzali liczne manifesty i „pokazy” swojego niekonwencjonalnego myślenia. Ujrzy zatem przechodzień w międzywojniu nagiego futurystę jadącego w taczce, którą z niepojętym entuzjazmem pchał będzie drugi futurysta, spluwając od czasu do czasu na drogę bądź rzucając wiązanką przekleństw. Język potoczny, nie raz wulgarny, tzw. język ulicy stanie się cechą charakterystyczną tej grupy.

Piękne plany i nadzieje, jakie przynosi odzyskanie niepodległości zostają Polakom brutalnie wydarte odgłosem pierwszych strzałów z niemieckich pancerników. Ulica, będąca dotychczas symbolem rozwoju i renesansu…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych