Wróć do katalogu

Umowa to umowa

Do głównego bohatera przychodzi dwóka ludzi po.... jego oczy.

Kjz, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- My przyszliśmy panu wydłubać oczy. Można wejść na chwilkę? Stałem w przedpokoju przytrzymując uchylone drzwi i wpatrywałem się w dwóch mężczyzn stojących na progu mojego mieszkania. Nie chodziło o to, że nie zrozumiałem co do mnie mówią. Chodziło o to, że ZROZUMIAŁEM. I to było najgorsze. - Prze…przepraszam panów? – byłem w lekkim szoku zważywszy na ich powitanie. - Państwa. Obok mnie stoi kobieta – spojrzał na nią – jakby nie wyglądała…. - Oj, przepraszam panią. - Nie szkodzi. Jest gorąco, a mi się popsuła klimatyzacja. – odpowiedziała jakby to było coś zupełnie normalnego i wyjaśniającego wszystko. - Czy możemy wejść? Skarpetki mi się przepocą. – dodał mężczyzna nie wzruszonym tonem. - Ale… Ja… nie rozumiem czego panow…. Państwo ode mnie chcecie? - Jak już mówiłem – przyszliśmy wydłubać panu oczy. Możemy przejść do rzeczy? Mamy jeszcze dwa mieszkanie do odwiedzenia w tej dzielnicy….. Otworzyłem usta po czym je zamknąłem. Spróbowałem jeszcze raz, ale z podobnym skutkiem. Po raz pierwszy w życiu zabrakło mi słów. A odgrywanie roli karpia mi nie odpowiadało. - Cóż… to chyba pomyłka. – przypomniałem sobie o irytującym sąsiedzie mieszkającym nade mną. – Tak, na pewno pomyłka. Państwu pewnie chodziło o pana Kaczmarczyka. Miesza piętro wyżej. Cóż za głupia pomyłka… - zacząłem się śmiać nerwowo po czym szybkim ruchem spróbowałem zamknąć drzwi. Niestety skończyło się tylko na próbie. Widać nie przysłano do mnie zwykłych żółtodziobów. Mężczyzna był w tym chyba przeszkolony, bo nim drzwi zetknęły się z framugą tworząc eliksir o nazwie: ZAMKNIĘTE, SPADAĆ, mężczyzna dodał jeszcze jeden składnik psując mój eliksir. Składnikiem tym był but wciśnięty w próg. Drzwi się nie zamknęły choć muszę przyznać, że postarałem się by trzasnęły dość głośno. Zabawne…. Czemu ludzie myślą, że żeby przegonić kogoś kogo uważa się za nienormalnego wystarczy bardzo głośno zatrzasnąć drzwi…? Ci najwyraźniej byli normalni bo próba na nich nie podziałała. - Pan chyba nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji… - powiedział tonem ojca karcącego małego syna. - Chcecie mi wydłubać oczy? – spytałem dla pewności. - Tak. – rzuciła beznamiętnie kobieta. - Więc proszę mi wierzyć: w pełni zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji! – rzuciłem poirytowany. - Proszę pana… Rozumiem zdenerwowanie. Ale jeśli nas pan wpuści i pozwoli wszystko wyjaśnić sam pan przyzna nam rację, że tak właśnie trzeba postąpić. A jeśli uzna pan, że nie mamy racji to.. cóż, może pan zatrzymać swoje oczy. - Cóż za wspaniałomyślność…. – rzuciłem wpuszczając gości. Wyglądali na takich których i tak bym nie przegonił. Wydawali się dość cywilizowani… jeżeli pominąć drobny szczegół jakim była chęć pozbawienia mnie oczu. Jednak może dało się uniknąć tego. Wszak jeżeli byli cywilizowani to na pewno przyjmowali łapówki tak cały ten cywilizowany świat! - Może kawusi? Albo herbatki? Ciasteczek dla drogiej pani? – bardzie sztuczny i przymilny już nie mogłem być. - A z przyjemnością. – uśmiechnęła się do mnie. - A dla pana? - Ja nic. Dziękuje – odpowiedział szorstko. Czyli z nim będzie większy problem w przekupywaniu. Przygotowałem kawę i parę ciastek. Spojrzałem pod stół. Żrące środki chemiczne…. W sumie można by dodać do kawusi. Z tego co pamiętam chciała mocną, a ta niewątpliwie zostawiła by…. Niezapomniane wrażenia w pamięci. I w układzie trawiennym, a przynajmniej do momentu w którym nie przemieniłby się on w ser szwajcarski. Powstrzymałem się jednak z kilku powodów. Powody dla których nie zabiłem brzydkiej kobiety przy pomocy żrącej substancji, Autor: Mój umysł. Nie zabiłem jej gdyż: Trupa trudno się pozbyć, jestem prawym obywatelem, pozostałby jeszcze mężczyzna….. Oraz mogłaby rozlać kawę niszcząc mój śliczny dywan w kwiatki.

Jak więc widzicie powodów było kilka. Najważniejszym z nich był nowy dywan na który dość długo zbierałem. Poza tym dochodziła do tego jeszcze ciekawość i obawa. Ciekawość wynikająca z faktu, że nie co dzień ktoś przychodzi zabrać mi oczy i chciałbym wiedzieć czemu akurat chcą je dostać ode mnie. A obawa wynikała z faktu, że tam skąd przyszli może być ich więcej. A następnym razem może nie skończyć się na oczach. - Proszę, oto kawa dla pani. – wróciłem do pokoju parę minut później. Jedynym dodatkiem w kawie była śmietanka… czyli tak czy owak trochę chemikali jej podałem…. Kawę piła w ciszy, a mężczyzna rozglądał się po pokoju. - Nie chciałbym psuć tego uroczego momentu…. Ale mam parę pytań. – rzuciłem w końcu już lekko poirytowany. - Każdy ma czasem kilka pytań… - rzucił filozoficznie mężczyzna. - Ale nie każdemu chcą zabrać oczy! - Toś się pan uparł na tych oczach… - westchnęła kobieta. – Jakby naprawdę panu potrzebne były! A inni? Może oni też by chcieli oczy?! Ale nie… pan kapitalista zatrzyma je dla siebie…. - Cicho! – uciszył ją mężczyzna po czym zwrócił się do mnie – Pan wybaczy… Gertruda wychowywała się w biedzie, a jedynym kanałem telewizyjnym jaki odbierała był radziecki…. Jest więc trochę drażliwa jeżeli chodzi o słowa „własność”, „Moje” czy „nie podzielę się”. Radzę więc uważać, bo potrafi być nie miła…. To zabrzmiało jak groźba. Zabawne…. W moim domu siedziała dwójka ludzi…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych