Unprejudiced
"(...)W końcu popatrzyła mu prosto w oczy. Nie umiał zinterpretować tego spojrzenia. Nawet nie chciał próbować.(...)"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Po raz kolejny tej nocy przewrócił się na drugi bok. Ostatnimi czasy dotychczas nieziemsko wygodne łóżko, stało się bezużyteczne – nie mógł zasnąć. Nie wiedział, albo raczej nie chciał wiedzieć, jaki był tego powód. Spokojna muzyka sącząca się z głośników nie pomagała, tak samo jak żadne inne do tej pory działające sposoby. Zapalił światło i usiadł na łóżku. 2:15. Przetarł oczy i podszedł do okna. Postał tak kilka minut, zanim dotarło do niego, że ciągle o niej myśli. Cały czas, każdą minutę dnia i nocy wypełnia mu Beata. Te jej roześmiane oczy, dziwne minki, zapach... sposób w jaki tańczy i generalnie się porusza... i milion innych rzeczy. Wcale nie chciał o niej myśleć, tym bardziej, że całe to rozmyślanie nie miało najmniejszego sensu. A może jednak miało? W końcu... Usłyszał dźwięk przychodzącej wiadomości i, nie śpiesząc się, podszedł do telefonu. O tej porze to chyba tylko kumple z imprezy mogli do niego pisać. Jednak, gdy zobaczył nazwę na wyświetlaczu od razu zaczął oddychać szybciej, szybko przeleciał wzorkiem treść i zdziwił się jeszcze bardziej. Kompletnie nie rozumiał. Beata. Pytała, czy śpi. Szybko wystukał odpowiedź zgodną z prawdą, że nie. Miał nadzieję, że nie spyta dlaczego, bo przecież musiałby jej odpowiedzieć, że przez nią. To znaczy nie odpowiedziałby jej tak, ale musiałby coś wymyślić, żeby jeszcze brzmiało sensownie. Odpowiedź, znów zagadkowe "A lubisz niespodzianki?", przyszła dość szybko. Coraz mniej rozumiał z całej tej dziwnej rozmowy, ale zaczynało mu się to podobać. "Zależy, ale zazwyczaj tak. A co?". Odpowiedzi brak. Z każdą upływającą sekundą ciszy irytował się coraz bardziej, zapalił nawet papierosa i chodził z nim i telefonem w ręce po całym pokoju. Minęło 10 minut... zaczynał się martwić. Miała dzisiaj być na jakiejś imprezie, właściwie piwie ze znajomymi, może wracała akurat do domu i coś się stało? Nagle usłyszał ciche pukanie do drzwi. Nie, to nie mogło się dziać naprawdę... przecież... Podszedł nieśpiesznie i wpuścił do mieszkania zapach jesieni i mgły, chłód, resztki księżycowego światła i... Beatę. Ujrzał ją lekko rozczochraną, z iskierkami w oczach, opartą o framugę z przepraszającą miną. - Mogę...? – spytała niewinnie. W odpowiedzi przesunął się w zapraszającym geście. – Tak jakoś, w moim chorym umyśle zrodził się plan odwiedzenia cię w środku nocy... No chyba, że masz rano wstać, to od razu wychodzę...! – ostatnie zdanie wypowiedziała patrząc mu w oczy lekko speszona. - No.. właściwie to mam, ale nie wychodź. – postanowił, że jeśli ktoś ma coś zawalić, to nie będzie on. Jej wzrok stał się bardziej wyzywający i lekko ironiczny, ale nie powiedziała nic, jedynie uśmiechnęła się z triumfem. - Widzę, że ciężki tydzień... – wskazała na butelki i puszki po ostatniej imprezie, na której zresztą była. – ...albo raczej, że po prostu lenistwo. – dokończyła dobitnie siadając na łóżku zdjąwszy kurtkę, szalik i gruby sweter. Głęboki dekolt bynajmniej nie pomagał mu w myśleniu. - Chcesz... się czegoś napić? Herbaty, albo... kawy? – spytał tradycyjnie, nie wiedząc właściwie co powiedzieć. Jeśli jej zapach zostanie na pościeli, nie zaśnie już na pewno. Nigdy. - Nie przyszłam tu na herbatę. – odpowiedziała zaczepnie. Teraz na pewno nie wiedział, co robić. Stał próbując wysilić się na wymyślenie jakiegokolwiek ruchu, ale nie był w stanie zrobić nic innego, poza staniem lub rzuceniem się na nią bez najmniejszych oporów. - A więc po co...? – cisza. W końcu, z tym tajemniczym uśmiechem na ustach, wstała i podeszła do jego całkowicie napiętego ciała. Czuł jej dotyk przez t-shirt, choć był tak delikatny, że prawie niewyczuwalny. W końcu popatrzyła mu prosto w oczy. Nie umiał zinterpretować tego spojrzenia. Nawet nie chciał próbować. Marzył tylko o tym, żeby nachylić się i wreszcie posmakować jej ust. Zwłaszcza, gdy oblizywała je tak, jak teraz. W końcu stanęła na palcach i delikatnie musnęła jego wargi swoimi. Poczuł silny dreszcz, mimo, że nigdy by się nie spodziewał, że tak bardzo może na niego podziałać zwykły pocałunek. Objął dziewczynę w talii, poczuł jej ręce na swoim karku. Tym razem ich usta spotkały się na dłuższa chwilę. Nie przypuszczał, że może mu się podobać sposób, w jaki Beata całuje. Może raczej chodziło o całą tę sytuację, o której marzył od dawna, ale nigdy nie wierzył, że się spełni. Jej ręce powoli wślizgiwały się pod jego koszulkę. Sam też chciał to zrobić, ale popchnęła go na łóżko. Usiadła mu na kolanach samodzielnie rozpinając to, co miała jeszcze na sobie. Jej widok w samym staniku przeszedł jego najśmielsze oczekiwania. Teraz nie umiałby się już powstrzymać, nawet gdyby zechciał. Jej ciepłe usta zwiedzały każdy centymetr skóry na jego szyi, po chwili wymusiła zdjęcie t-shirta. Jej oczom ukazało się wyrzeźbione ciało, którego teraz już nie musiała sobie wyobrażać. Całował jej dekolt, szyję. Językiem zaznaczał linię, na której kończył się jej biustonosz. Miał ochotę zedrzeć go z niej, tak samo jak spodnie, żeby była już całkiem jego. Jednak wiedział, że to ona wszystkim dyryguje, czekał na dalszy rozwój wypadków, żeby przypadkiem nie zniszczyć jej planów. Na…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Atomówka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…