Wróć do katalogu

Upadek Szklanki

Opowiadanie z serii Poza granicami wyobrazni

RaySun, opublikowano , 5 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Upadek szklanki

Czesc pierwsza: Wielka Bambeluba

Obudzil sie cztery minuty po trzech sekundach. Nie byl pewien czy byl srodek nocy, poniewaz nie wiedzial jak podzielic noc na polowe. Czy pólnoc to srodek nocy? Czy podzielony na polowe odcinek czasu pomiedzy wschodem i zachodem slonca? Byla trzecia w nocy, a moze trzecia nad ranem. Jednak to nie tak zwany czas go obudzil. Snila mu sie Wielka Bambeluba. Wojna trybików pozostawila kilka resztek, które odbijaly sie od czasu do czasu. Nie czul sie soba. Czul sie jednym z trybików w mechanizmie zegara, który nie mógl przestac tykac. Tym zegarem byl swiat, a on byl trybikiem, który wprowadzal zagiecia emocjonalne. Uswiadomiwszy sobie bezsens tego snu, obudzil sie. Patrzyl na kawalek sciany. Ten obszar, który znajdowal sie troche wiecej pod sufitem i troche mniej nad podloga. Wydedukowal z tego fakt, ze dobrze byloby napic sie wody. Uczucie suchosci w gardle i calej jamie ustnej nie mialo znaczenia. W krótkim czasie wstal z lózka prawa noga i skierowal swój krok ku kuchni. Wiedzial, ze znajdzie tam wode. - Kuchnia to przeciez nie pustynia. – Pomyslal. Prawa reka otworzyl szafke, prawa reka siegnal po szklanke i nikt go juz nie przezywal od mankutów. Dokladnie tak jakby byl kims, kto jest. Gdy juz mial nadejsc moment, którego sie spodziewal, pojawil sie ten, którego sie nie spodziewal. Z przyczyn czysto widzimisiowych, zupelnie przez przypadek, biorac kolejny wdech w tak zwanym zyciu, dokladnie wiedzac jak patrza na niego ludzie, gdy tego nie widza upuscil szklanke. Innymi slowy: Szklanka wypadla mu z dloni.

Czesc druga: Metr do podlogi

Lot szklanki trwal. W momencie upuszczenia, nieoficjalnego oczywiscie droga powietrzna wynosila metr. Gdy do podlogi pozostalo piecdziesiat siedem centymetrów zlapal sie panicznie za glowe. Zaledwie osiem centymetrów dalej mial zalamanie nerwowe, które nic nie zmienilo. Do uderzenia pozostalo dokladnie czterdziesci dziewiec centymetrów. Nie wiedzial, co zrobic. Nie wiadomo bylo czy to przez panike czy zalamanie nerwowe. Na odleglosci…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych