Wróć do katalogu

"Uriel" - "Nigdy już"

"Uriel" to seria opowiadań opisujących przygody pewnego wampira. Opowiadania łączy postać Uriela (ew. postaci drugoplanowych) lecz proszę nie traktować tych opowiadań jako kolejnych rozdzdziałów "książki" jak to niektórzy robili ^^" .

Sephirot, opublikowano , 9 min czytania, 2,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

"Uriel" “Nigdy już...”

Jestem Uriel. Ale to już pewnie wiecie. Spotkaliśmy się przecież rok temu u Blade’a. Pamiętacie? Jeśli nie, nie mam wam tego za złe, kiedy byłem jednym z was też zapominałem wielu rzeczy. Blade... Taa.. Niezły z niego rozrabiaka, rozwalił razem ze mną cały swój pub (łącznie z klientami). No nic, było, minęło. Czy przestanę wreszcie rozpamiętywać przeszłość? Może zająłbym się teraźniejszością? Coś dziwnego dzieje się ze mną od jakiegoś miesiąca...(znowu ta przeszłość) Chodziłem sobie spokojnie po ulicy, podziwiając dzieło Szatana - w jaki sposób deprawuje, rozleniwia i pozyskuje dusze za pomocą alkoholu, narkotyków, używek wszelkiego rodzaju w dzisiejszych czasach. Lecz to (nazwijmy to “zjawiskiem”) co zobaczyłem w pobliskim sklepie muzycznym nie mogło być demonem, wręcz przeciwnie - anioł i to nie byle jaki! Stałem w cieniu chyba z pięć minut przyglądając się Jej. Nie odważyłem się ruszyć, bałem się, że Ja spłoszę (przekręcając słowa przysłowia - “Kainita też człowiek”). Dokładnie śledziłem każdy, nawet najdrobniejszy Jej ruch. W pewnym momencie odwróciła się i spojrzała mi prosto w oczy. W tym momencie poczułem coś jakby uderzenie, i wcale nie była to siła psychiczna. Dostałem w potylicę gaz - rurką. - Ał! (taki cios nie powali wampira, no co wy sobie myślicie?) Kolo wyglądał na zdziwionego, kiedy patrzał się na Skrzywioną gaz - rurkę. - Eee... - Słucham? - Dawaj kasę! - Że co proszę? - Czy mógłbyś mi kurwa ewentualnie oddać swoje pieniądze? Do czego to dochodzi? Żebym kurwa musiał mówić takim językiem do kolesia w pedalskim ubranku! - Bez takich! Te ubrania sporo kosztowały! I nie są pedalskie! Popatrz na siebie! Bluza jakby wyjąć krowie z żołądka, a krok masz chyba w kostkach. Przez ile możesz srać bez chodzenia do łazienki? Tydzień? W tym momencie skate (chyba tak nazywa się ta subkultura debili, którzy nigdy nie widzieli na oczy deskorolki) wyciągnął “sprężynowiec”. - Spierdalaj dziwaku! Bo cię potnę nożem! Oddawaj grzecznie portfel bo tak ci poszlachtuję buziuchnę, że rodzona mamusia cię nie pozna! - Hprh... Nie wytrzymałem... On był taki przezabawny! - Buahahaha!!! Tto, to jest nóż? To jest nóż? Nie! Wyciągnąłem z pochwy przy pasie pięknego klaive’a (swoją drogą był to prezent od pewnego wilkołaka; wiem, wiem, wampir przyjaźniący się z zabójcami wampirów, wilkołakami i faerie [o tym kiedy indziej] to trochę, a nawet bardziej niż trochę dziwne, ale cóż począć? Już taki jestem, że przyciągam do siebie ludzi i nieludzi). - To jest nóż! Zanim skate zdążył zauważyć co się stało, jego “nóż” leżał 10 metrów dalej, klaive tkwił w jego ciągle bijącym sercu, a ja czekałem i patrzyłem się na jego zdziwioną minę. Po 2 - 3 sekundach “zagryzłem” nim, klaive’a wyczyściłem i schowałem, ścierwo znalazło się w śmietniku (skądś to znam). Jej jednak już nie było... Gorączkowo rozpocząłem poszukiwania dziewczyny, którą jakbym skądś znał... Po kilku godzinach tułaczki po mieście, powróciłem do leża - zbliżał się świt. Przemyślę całą sprawę podczas dnia. Sny. Sny mogą być wyrocznią. Dzięki nim dowiedziałem się skąd znam tą dziewczynę. Kiedy jeszcze żyłem, byłem zakochany. Uczucie młodzika, lecz było dla mnie wszystkim co posiadałem, jednak ona była niezdecydowana. Czasem dawała mi chwile szczęścia i miłości, a czasem samotności i rozpaczy, niestety te drugie przeważały, ale ja dalej trwałem w moim uczuciu. Muszę Ją odnaleźć! Odnaleźć dowiedzieć się jednego: dlaczego mnie opuściła? Całotygodniowe poszukiwania nie dały skutku. Gdybym pamiętał jakie było Jej imię! Wydałem fortunę aby dowiedzieć się gdzie mieszka i czy naprawdę jest osobą którą kochałem. Byłem totalnie zrezygnowany niepowodzeniami i aby trochę się odprężyć wyszedłem na miasto. Znów ten sklepik z płytami... Wszedłem aby zobaczyć czy mają jakąś muzykę godną wysłuchania. Stoisko z muzyką techno - nie zwróciłem uwagi, hip - hop (hi,hi), i wreszcie metal - nie AM to jak mocne brzmienie w głośnikach! Przejrzałem kilka płyt, dwie z nich nawet mi się spodobały (słyszałem wcześniej niektóre utwory z tych albumów). Zacząłem iść w stronę kasy gdy usłyszałem, że ktoś wchodzi do środka. Normalka, idę dalej, podnoszę głowę i nie mogę uwierzyć własnym oczom - to Ona (znacie takie powiedzenie - najciemniej zawsze pod lampą?). Znów to uczucie (nie gaz - rurka). Kainita zakochany? Nie mogłem nawet dopuścić do siebie tej myśli. Płyty wypadły mi z rąk, wszyscy się na mnie spojrzeli…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych