Uwięzione
Przerażająca opowieść o uwięzionych ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ocknęła się oszołomiona i przestraszona nie pamiętając jak się tu znalazła. Unosiła się na powierzchni. Wokół niej zrobiło się strasznie gęsto. Topiła się w jakiejś słodkiej, różowej mazi. Spojrzała w górę szukając wyjścia. Dookoła była tafla różowej cieczy otoczona śnieżnobiałym murem, jakby wylądowała w studni. Panował półmrok, ale mogła dostrzec srebrną plandekę osłaniającą wyjście studni. Z zewnątrz dobiegały dziwne odgłosy prowadzonej rozmowy: - Idziesz do pracy? - zdało się słyszeć męski głos. - Jeszcze muszę zjeść śniadanie i się zbieram - kobieta była znacznie bliżej krawędzi. - To ja lecę, kochanie. Będę wieczorem.- mężczyzna pożegnał się i wyszedł. Słychać było w oddali odgłos zamykanych drzwi. Siedziała nieruchomo jeszcze chwilę. Nie wiedząc co ze sobą zrobić zaczęła się miotać jak lew zamknięty w klatce. Próbowała się dostać do ściany by spróbować się po niej wdrapać. Niestety maź była zbyt gęsta i nie pozwalała jej się poruszyć. Wtem z drugiego krańca otworu zaczęło coś dziwnie bulgotać. Pęcherzyki powietrza jeden za drugim tworzyły małe balony na powierzchni breji. Wpatrywała się ze strachem w to dziwne zjawisko. Nagle wyłonił się jeden większy balonik, który momentalnie pękł na powierzchni odsłaniając nieznajomą postać. Wpatrywała się w nią z niedowierzaniem. - Hej. Pomocy! - wrzasnęła z całych sił. - Słyszysz mnie, pomocy! - Nie drzyj się tak - odpowiedziała ze stoickim spokojem ta druga. - Kim jesteś? I dlaczego mam się nie drzeć? - zupełnie zgłupiała. W tej samej chwili przeraźliwa myśl przeniknęła jej do głowy. A jeśli to ona mnie tu zamknęła. Jeśli to jest mój wróg. - Twoje darcie się nic tu nie pomoże. – głos nieznajomej był przepełniony żalem - Co najwyżej możesz szybciej zejść z tego świata. - Kim jesteś? I dlaczego mnie tu więzisz? – wykrzyczała na przekór. - Młoda jesteś i głupia. – spokojnym głosem kontynuowała – To nie ja Cię tu trzymam siłą. Spójrz. Rozejrzała się po ścianach, uniosła wzrok w górę i westchnęła. - Przecież ja tu jestem zamknięta tak samo jak Ty. Przez chwilę trwały w milczeniu wpatrując się, to na siebie, to na otaczającą rzeczywistość. - Jak Cię nazywają, młoda?- pierwsza przerwała milczenie nieznajoma. - Trusia – wyszeptała niskim głosem. Nie mogła pozbierać myśli. Nie wiedziała czy zaufać nieznajomej. Dlaczego tu trafiła? - Ja jestem Wiśnia. Jeszcze trochę życia przed nami. Może godzina, może dwie. Warto wiedzieć z kim się siedzi. - Jak możesz tak mówić? - przestraszyła się Trusia. – Ja nie chcę ginąć. Nie mam zamiaru tak kończyć. - Młoda, przecież nie ma stąd ucieczki. Jak tylko ta plandeka nad nami się podniesie możesz odliczać ostatnie chwile. – Wiśnia wyraźnie pogodziła się z losem. Trusia zaczęła płakać i poczerwieniała jeszcze bardziej. W wyobraźni widziała ostatnie chwile, które pamiętała przed znalezieniem się w tej pułapce. - Pamiętam, że siedziałam na polu. Opalałam się z koleżankami w błogiej ciszy. Za nami widać było gospodarstwo. Blacha pokrywająca duży dom odbijała się w letnim słońcu. Stodoła stojąca nieopodal kryła niedawno sprowadzony nowy ciągnik. Gospodarz wyjeżdżał nim zawsze około 11:00, aby zaorać pobliskie pola. Warkot silnika nam nieco przeszkadzał, ale musiałyśmy to jakoś przeboleć. W końcu to gospodarz. Przed nami rozpościerał się las, gęsty i tajemniczy. Z daleka nasłuchiwałyśmy odgłosów dobiegających w jego wnętrza. Przelatujący ptak wydał z siebie ostatni odgłos i wleciał w konary. Rój os w oddali brzęczał nieopodal pierwszych drzew. Dochodziła pora gdy gospodarz wyjeżdżał traktorem na pole. Wszystkie się tego spodziewałyśmy i nawet nie zwróciłyśmy uwagi jak naradzał się z nieznajomymi. Ręką wskazał w naszym kierunku. Czterech ubranych w roboczy strój mężczyzn ruszyło w naszym kierunku. Szli jeden obok drugiego tworząc swojego rodzaju mały szpaler. Z oddali nie było dokładnie widać co trzymają w ręku. W miarę jak odległość malała można było dostrzec wyraźniejszy obraz. Każdy z nich w jednym ręku trzymał wiadro i mały nożyk. Gdy spostrzegłyśmy, że wyraźnie zbliżają się w naszym kierunku pewien niepokój objawił się w środku każdej z nas. Każdy ich krok wzmagał nasz strach. Doszli do początku naszego pola i zaczęli pokazywać coś między sobą. Z gestów wyczytać można było, że umawiają się który ma iść w jakim kierunku. Stanęli naprzeciwko nas i ruszyli. Nagle z pierwszych rzędów rozległ się pisk. Co i rusz mężczyźni przystawali i wrzucali coś do wiadra. Z każdą chwilą ich noże zbliżały się
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Poblito
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…