V. Kim jestem?
5 rozdział Fenrisa.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pięć: Kim jestem?
Gord ciął długim i ostrym niczym brzytwa mieczem. Klinga przeszła gładko przez ciało napastnika. Zwierzę, odrzucone na bok, upadło z głośnym plaśnięciem, któremu towarzyszył nagły i obfity wytrysk krwi. Rana była tak wielka, iż zwierzę wykrwawiło się w czasie krótszym niż minuta. Oczywiście zakładając, iż przeżyło upadek, czego nikt już nie sprawdził. - Plecy! – krzyknął wojownik, wykonując niezgrabnie półobrót. Ciężki miecz utrudniał wszelkie manewry. Ulven obrócił się momentalnie, tnąc mieczem na wysokości kolan, niemal na oślep. Klinga trafiła w cos twardego, zaklinowała się. Wilk zatrzymał się kilka cali od nogi Ulvena, którą miał zamiar odgryźć. Klinga wbiła się w połowie grzbietu napastnika. Tryskająca krew zabarwiła kolczugę wojownika. Zwierzę, z początku, przybrało na pysku wyraz zdziwienia, lecz gdy Ulven poruszył orężem, zmienił go w wyraz błagania. Taki sam, jaki przybiera pies, gdy prosi i kawałek mięsa. Ulven jednak nie dał się przebłagać. Mocnym szarpnięciem wycofał ostrze. W tym momencie z wilczego ciała buchnęła ogromna ilość krwi, tworząc niemałych rozmiarów kałużę na ściółce. Wilk zatoczył się jeszcze na łapach i padł już bez czucia. Gord w tym czasie bronił się przed ostatnim napastnikiem. Ten był sprytniejszy od pobratymców. Umiejętnie odskakiwał od ostrza. Gord czasem trafiał w drzewa i zanim wyjął ostrze z kory, wilk odbiegał i gryzł, by z kolei znów uciec. Wykończony Gord puścił miecz i padł na kolana. - Skończ! – wyszeptał – Jeszcze dziś spotkam się z Odynem! Wilk ostrożnie podszedł do wojownika, jakby bał się, iż jest to podstęp, lecz Gord naprawdę wyglądał na pokonanego. Kiedy zwierz już miał skoczyć, strzała przeszyła mu gardziel. Uderzenie było tak silne, iż pocisk przeszedł na wylot, przyszpilając zwierza do drzewa. Wisiał na niej kilka sekund, zanim się złamała. Ulven odłożył łuk dopiero wówczas, gdy wilk przestał się poruszać. Podbiegł do towarzysza, pomógł mu wstać, lecz gdy stwierdził, iż ten jest naprawdę wykończony, położył go na ściółce. Byli w samym środku lasu. - Czyli nici z polowania – powiedział cicho Gord. - Czułem, że tak będzie – odparł Ulven – Cały czas czułem obecność tych wilczych szczeniąt! – po tych słowach obejrzał liczne rany Gorda na nogach. - Mówiłem, że nie odeszli! Miałem rację! – Wyraz obłąkania kolejny raz zagościł na twarzy wojownika. - Wygląda na to, iż rany nie są poważne – zauważył – Jutro będziesz zdrów, ale teraz musisz odpocząć.
Ulven wyprowadził Gorda na polanę i rozpalił ognisko. Dziś musiał zająć się wszystkim sam. Upolował dwa mizerne zające, napełnił bukłaki wodą i przygotował potrawę. Nie było tego dużo, lecz musiało wystarczyć. Kiedy Gord skończył swoją porcję, Ulven oddał mu znaczną część swojej. Skłamał, że najadł się w lesie jagodami. Nie chciał ujawniać przed, jakby nie było, obcym człowiekiem informacji o talizmanie. - Dzięki, przyjacielu – powiedział ranny, biorąc się za ofiarowaną porcję zająca. Przyjacielu? – odparł w myślach Ulven – dopiero chciałeś mnie zabić, a dziś przyjacielu? Sam nie wiedział, dlaczego to robi, dlaczego dzieli się swoim jedzeniem. Chyba przez Heksera i innych mędrców stał się bardziej... hm... – nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa – miękki? Wrażliwy? Ludzki – tak, to było to – stał się bardziej ludzki.
- Mam złe przeczucia – oznajmił Gord. Słońce leniwie zachodziło, Ulven walczył z dogasającym ogniskiem. Za wszelką cenę chciał je utrzymać. - Nasza droga prowadzi przez las, kiedy już z niego wyjdziesz, kieruj się na południe – poczuł dziwną ulgę, kiedy o tym powiedział. - Myślisz, że jutro nie będziesz w stanie iść? Przecież to tylko ugryzienia nawet nie wyglądają na głębokie. - Po prostu czuję, że musze ci o tym powiedzieć. – było to ostatnie zdanie, jakie wypowiedział. Położył się i spróbował zasnąć. Ulven wpatrywał się w niego, rozmyślał. Właśnie minął trzeci dzień, jak wspólnie maszerują. On miał rację, przecież nie mają najmniejszej szansy, by dogonić Fenrisa. A jeśli nawet go odnajdą, to co? Zabiją zwierzę, którego nawet bogowie się boją? Sami? We dwóch? Jednak coś nie pozwalało mu zawrócić. Nieznana siła pchała go naprzód
Zastanawiał się także, dlaczego Wilk zostawił troje swoich „żołnierzy” tu w lesie. Czyżby się spodziewał, iż będą za nim podążać? Czyżby przeznaczenie było wszystkiemu winne?
Kim ja właściwie jestem? – myśl ta pojawiła się, kiedy księżyc już na dobre zadomowił się na niebie. Dorzucił kilka gałązek do ognia od niechcenia. Sprawa zdawała się być poważna, więc dlaczego myśli o tym dopiero teraz? Kim jestem? – Pytanie odbijało się echem w mózgu wojownika. Odkąd tylko pamiętał, zawsze mieszkał w leśnych jaskiniach i zabijał wszelkie żywe stworzenia. Teraz sam już nie wiedział ,dlaczego to robił. Jakaś nieuzasadniona żądza krwi? Jakby narodził się tylko po to, by…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Jarl
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…