Viel
Fragment pierwszego opowiadania mojego autorstwa.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W mieście powoli zapadał zmrok. Mieszkańcy ryglowali domy, a ludzie, którzy jeszcze zamarudzili na dworze, pospiesznie kierowali się do swych siedzib. W najgorszej sytuacji byli bezdomni, pozbawieni azylu, narażeni byli na liczne niebezpieczeństwa. Można by sądzić, że nie mają się czego obawiać, skoro są tylko bezwartościowymi, nic nie znaczącymi dla społeczeństwa śmiertelnikami. Jednak nie tutaj. W tym mieście niektórzy ludzie, jeżeli można ich jeszcze tak nazwać potrafią zabijać dla czystej przyjemności. Po spędzeniu kilku dni w tym miejscu można się z pełnym przekonaniem zgodzić ze stwierdzeniem, iż jest to najbardziej zepsuta okolica na świecie. Każdy nowo przybyły, chociaż nie zjawia się ich tu zbyt wiele, odczuwa na własnej skórze zmianę po przekroczeniu granicy. Viel wprowadził się do swojej ciotki zaledwie dwa dniu temu. Pamiętał moment przybycia bardzo dokładnie. Powitał go huk pioruna przecinającego niebo. Niedawno skończył dwadzieścia lat, a jednak mimo swego wieku, nie potrafił powstrzymać dreszczy przeszywających jego ciało. Ciotka przykazała mu, aby przyjechał przed zmrokiem. Wiedział, że do wieczora są jeszcze co najmniej dwie godziny, lecz gdy spoglądał w niebo nachodziły go wątpliwości. Gdyby nie wiedział, która jest godzina, przysiągłby, że to środek nocy. Wtedy jeszcze nie miał pojęcia, jak wygląda Kerrin po zmroku. Teraz przekonał się o tym po raz pierwszy. Nie miał jeszcze ku temu okazji, ponieważ przez pierwsze dwa dni odpoczywał i właściwie nigdzie nie wychodził. Mijał właśnie wąską, cuchnącą aleję, gdy po raz kolejny poczuł chłód w okolicach żołądka. Coś przemknęło mu koło nogi. „Przeklęty szczur”, pomyślał. „Kiedy ja w końcu przestanę podrygiwać jak panienka na widok każdego cholernego gryzonia? Niedługo zacznę piszczeć jak zobaczę pająka”. Zaśmiał się ponuro, lecz po chwili uśmiech zniknął mu z twarzy. Brnąc coraz dalej, poczuł jak spowija go ciemność. Nieprzyjemne uczucie pochłaniającego go gęstego mroku pogłębiało się. „Tutaj noc żyje własnym życiem”, pomyślał. W całym mieście stało niewiele latarni. Nie potrafił zrozumieć, co powstrzymuje króla przed oświetleniem wszystkich ulic miasta. Przyspieszył kroku i wyszedł z zaułka. W oddali ujrzał niemrawe światło latarni. Wyglądało jak malutki płomyk świecy gotów zgasnąć przy najlżejszym podmuchu wiatru. Zbliżał się już do domu, kiedy zatrzymał go podniesiony głos przypominający syk a potem stłumiony jęk. Zaniepokojony zbliżył się bezszelestnie do miejsca skąd pochodziły dźwięki. Wyostrzając wzrok, ujrzał kilka metrów przed sobą wysokiego mężczyznę, odzianego w długi ciemny płaszcz. Na głowę miał narzucony kaptur. W takim stroju bardzo łatwo było go nie zauważyć. Kilka kroków od niego leżała skulona dziewczyna. Podkradł się bliżej, zmieniając kierunek tak, aby zajść mężczyznę od tyłu i pozostać niezauważonym. Przyjrzał się napastnikowi raz jeszcze. Jego uwagę zwróciły dłonie mężczyzny, którymi kreślił w powietrzu jakieś... znaki. Zaklął paskudnie i rzuciwszy się bez namysłu na zakapturzoną postać, powalił ją na ziemie. Gdy tylko ich ciała się zetknęły, błysnęło światło a Viel wrzasnął. Coś wbiło mu się w czaszkę, przeszyło ją i rozproszyło się wewnątrz jego umysłu. Ból był straszliwy. Zwalił się z nóg i wił w agonii. Po chwili, która wydawała się wiecznością, doznał lekkości i stracił przytomność. Obudził się na jakimś łóżku. Leżał na niewiarygodnie wygodnym materacu. Wyciągnął się, aby pobudzić zdrętwiałe kończyny, i założył ręce za głowę. Po chwili uzmysłowił sobie, że to...nie jest jego pokój. Poderwał się gwałtownie na nogi, a do jego świadomości zaczęły powracać wydarzenia minionego wieczora. Spacer. Ciemność.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil adilon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…