Vitae aeternus
Poszukiwanie prawdy może doprowadzic niekiedy do bardzo zaskakujących wyników.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Vitae aeternus
Mrok był głębszy i bardziej wszechogarniający niż się tego spodziewał. Nie wiedział ile czasu już minęło od chwili, gdy się tu pojawił. Nie wiedział gdzie jest i nie wiedział jak długo tu pozostanie. Obraz roztaczający się dookoła nie zachęcał do jakiejkolwiek wędrówki, na niebie kłębiły się czarne, burzowe chmury. Słońca nie było, jednak nie było tez nocy. W miejscu, w którym się znalazł nie należało myśleć takimi kategoriami, ale on o tym jeszcze nie wiedział. Jedyne światło dawała jaśniejąca łuna na całym horyzoncie, jakby znalazł się w płonącej pułapce. Okolica przypominała pustynie, w oddali majaczyły ruiny jakiegoś budynku. Mężczyzna ruszył w ich stronę. W głowie cały czas obijała się jedyna myśl, jaką pamiętał, czyjeś słowa: To jest jedyny sposób Z nieba zaczął padać popiół.
*
Daniel prawie dziesięć lat swego życia stracił na bezowocne poszukiwania. W końcu pogodził się z myślą, że już nigdy nie zobaczy swojego brata. Tak było aż do wczoraj. Kiedy zmęczony po całym dniu pracy sprawdzał skrzynkę na listy, znalazł dziwnie wyglądającą kopertę. Nie było na niej żadnego znaczka, ani adresu zwrotnego, tylko pieczęć przedstawiająca jakiś mechanizm z kołem zębatym na środku, a wszystko to na pieczęci o rozmiarze pięciozłotówki. Zaintrygowany, gdy tylko znalazł się w domu, zerwał lak i zaczął czytać:
{i}Długo zastanawiałem się czy pisząc do pana podejmuje właściwą decyzję. Los poraz kolejny udowodnił jak bardzo potrafi być nieprzewidywalny, krzyżując nasze drogi. Sądzę, że posiadam pewne wartościowe dla pana informacje, oczywiście nie przekaże ich bezinteresownie, pan też może mi bardzo pomóc. Jeśli chciałby pan poznać pewne fakty na temat pańskiego brata, proszę zjawić się jutro o godzinie 15.00 w bibliotece miejskiej. V.{/i}
Stare wspomnienia powróciły do daniela jak fala przypływu. Działo się tak zawsze na myśl o Piotrku. Byli jeszcze dziećmi, gdy ojciec zachorował. Męczył się długo. Choroba powoli wyniszczyła jego organizm. To wydarzenie zbliżyło ich do siebie jak żadne inne. Potem, kiedy ich matka zmarła, ich drogi się rozeszły, spotykali się od czasu do czasu, ale coraz rzadziej. I nagle kontakt się urwał. Piotrek zniknął, zapadł się jak pod ziemię. Policja po kilku tygodniach bezowocnych poszukiwań nadała mu status zaginionego. Daniel nigdy się z tym nie pogodził, stracił dziesięć lat prowadząc prywatne śledztwo, jego wyniki nie były jednak zadowalające. Piotr był na trzecim roku studiów, kiedy zaginął, uczył się dobrze, nie miał problemów, nie zadawał się z podejrzanymi osobami, całymi dniami przesiadywał w bibliotekach, sporo czytał, studiował dwa kierunki: biologię i psychologię. Daniel dowiedział się, że jego brat wynajmował drugi lokal, jednak nigdy nie udało mu się ustalić adresu. Sądził ze tam mógłby znaleźć ślady, które pomogłyby mu rozwiązać tajemnice zniknięcia Piotrka. Daniel chwycił za telefon i wystukał numer. - Halo? Marcin? Potrzebuje wziąć tydzień urlopu. Sprawy rodzinne. Tak wiem ze mamy teraz natłok obowiązków, ale to bardzo pilne. Chodzi o mojego brata. Dzięki, cześć.
*
- Czy pan Daniel Szaruga? – mężczyzna był wysoki, na pierwszy rzut oka wyglądał na czterdzieści lat. Daniel odłożył książkę. - Tak to ja, z kim mam przyjemność? – zapytał. - Marcin Lewandowski. To ja podłożyłem panu wczoraj list. - A podpis „V”? - To mój pseudonim. Tak nazywają mnie w niektórych środowiskach. - Przejdźmy do interesów. Co pan wie o moim bracie i ile ta informacja będzie kosztował – Daniel jeszcze wczoraj zrobił wypłatę z konta, nie wiedział ile będzie kosztował go ten interes, więc wziął wystarczająco dużo. - Pieniądze mnie nie interesują – odparł z uśmiechem na ustach mężczyzna. - Więc co? - Jak już wspomniałem, pieniądze mnie nie interesują, ale z chęcią dokończyłbym rozmowę w innym miejscu, nie pogardziłbym jakąś dobra knajpką. - W takim wypadku zapraszam pana na spóźnione lunch. Mężczyzna zachowywał się tajemniczo i Daniel zastanawiał się, jaki związek mógłby on mieć z jego bratem. Prawda przerosła jego najśmielsze oczekiwania. - To bzdury! Chyba pan nie myśli, że w to uwierzę. Żegnam pana. – Daniel wstał od stolika. -, Więc nie chce się pan dowiedzieć gdzie znajduje się pracownia pańskiego brata? Serce Daniela zabiło mocniej, powrotem usiadł na krześle. - Najpierw przekonamy się ile prawdy jest w pańskich słowach. Pojedziemy na cmentarz.
*
Trójka mężczyzn powoli wspinała się na niewielki pagórek. Cmentarz był stary, przedwojenny, pełno było na nim posągów przedstawiających anioły, było tez kilka mauzoleów. Stanęli przed rodzinnym grobem państwa Szaragów. Grabarz od razu zabrał się do pracy. Odpowiednia ilość pieniędzy potrafiła zmusić ludzi do wszystkiego. - Łatwo idzie- powiedział po chwili – widać, że niedawno ruszane. Daniel drgnął wewnętrznie. Czyżby słowa tego V miały okazać się prawdą? Piotr i Marcin Lewandowski spotykali się w Internecie. Informacje, których szukał Piotr sprawiły, że musiał obracać się w środowisku, w którym wszyscy się znają i nieufnie odnoszą się do nowych poszukiwaczy wiedzy. Jednak Marcin wyciągnął pomocną dłoń do nowego. Razem zaprojektowali pracownie i odnaleźli potrzebny sprzęt. Razem tez wykradli ciała rodziców Piotra. - Panowie pomogą, diablo ciężka ta pokrywa. Daniel ostrożnie oparł płytę nagrobka o grób. Grabarz wszedł do środka i przewiązał trumny linami. Ostrożnie wyciągnęli je do góry. Daniel otworzył pokrywę pierwszej trumny i ciężko przełknął ślinę. Była pusta.
*
Było już po 20.00 kiedy przyjechali na miejsce. Stara kamienica na uboczu miasta nie robiła dobrego wrażenia. W środku wyglądała jeszcze gorzej. Odpadający tynk i zamalowana klatka schodowa towarzyszyły im aż do drzwi mieszkania. - Wynajmowaliśmy to mieszkanie, żeby nie mieć daleko do pracowni – wyjaśnił Lewandowski wyjmując klucze z kieszeni – Jednak do laboratorium dostęp miałem tylko z…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Aldranod
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…