W Lumpeksie
Opowiadanie... mam nadzieję, że wzruszające. Starałam się w nim ukazać, że różnice majątkowe nie muszą wcale dzielić...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rodzice Dziewczyny byli dziwną parą. Ojciec -biznesmen. Bez przerwy przebywał za granicą. Przyjeżdżając do domu, zostawiał żonie i córce sporo pieniędzy i różne zagraniczne ,,nowości", jakich nie można było jeszcze kupić w Polsce. Matka -właścicielka niewielkiego sklepu z używaną odzieżą. Właściwie nie musiała pracować. Mówiła jednak, że ten maleńki ,,Lumpeksik", jak zwykła go pieszczotliwie nazywać, przypomina jej, że nie zawsze byli bogaci. Ponadto cieszyła się, widząc Biednych ludzi, którzy mogli zaoszczędzić, kupując wcale nie najgorszej jakości ubrania po wyjątkowo niskich cenach. -Tu nie chodzi o zarabianie pieniędzy -mówiła za każdym razem po usłyszeniu niekończących się uwag córki, która twierdziła, że matka zrobi najlepiej, zamykając Lumpeks i zajmując się domem. -W tej okolicy nie ma więcej tego typu sklepów -mówiła kobieta, usiłując przekonać córkę do swoich poglądów. -Tak, bo w tej dzielnicy mieszkają prawie sami bogaci ludzie -odpowiadała nastolatka oschłym tonem. Jednak jej matka uważała, że właśnie to ,,prawie" liczy się najbardziej. Rzeczywiście, na obrzeżach dzielnicy było kilka starych, rozpadających się budynków, w których z pewnością też mieszkali jacyś ludzie. Biedni ludzie nie obchodzili jednak Dziewczyny. Po co miałaby się z nimi zadawać? Tylko jeden raz (kilka tygodni temu) widziała jednego z Biednych. Przyszedł do jej domu -brudny i pijany. Mówił, że potrzebuje pieniędzy na chleb. Zamknęła mu drzwi przed nosem. -No co? Miałam mu dać forsę?! Pewnie i tak by przepił! -wykrzykiwała w kierunku matki, która patrzyła na tę scenę ze łzami w oczach. Dziewczyna nie rozumiała matki, która ze względu na Biednych wciąż utrzymywała nieopłacalny interes. -Nie mają pieniędzy? Sami są sobie winni! Te pasożyty powinny wziąć się wreszcie za jakąś uczciwą pracę zamiast nachodzić porządnych ludzi! -powtarzała często Dziewczyna. Matka Dziewczyny zatrudniała tylko jedną pracownicę. W czasie wakacji pracownicy tej zachciało się wyjechać na zasłużony urlop. Matka Dziewczyny zgodziła się od razu. Po kilku dniach wpadła na genialny jej zdaniem pomysł. Dziewczyna miała posiedzieć za ladą Lumpeksu przez jedną godzinę. Matka tłumaczyła, że musi gdzieś pilnie wyjechać i nie może zająć się sklepem. Dziewczyna była załamana. Nie miała ochoty marnować pięknej wakacyjnej pogody na przesiadywanie w tym ,,obleśnym sklepiku". W dodatku obawiała się, że przez dużą szybę wystawową może dojrzeć ją któraś z koleżanek. Po długiej i głośnej wymianie zdań z matką, Dziewczyna nie miała już innego wyjścia, jak tylko wysłuchać jej polecenia. Kobieta była nieugięta. W Lumpeksie było wyjątkowo duszno. Dziewczyna siedziała za ladą, czytając stary numer Bravo i co jakiś czas zerkając na zegarek. Czas płynął bardzo powoli. Po kwadransie siedzenia w upale, Dziewczyna usłyszała znienawidzony dźwięk dzwoneczka zawieszonego przy drzwiach. Do Lumpeksu wszedł najwyżej dziesięcioletni chłopiec ubrany w rybaczki z dziurą na kolanie i o wiele za duży T-shirt. Spojrzał dziewczynę. -Dzieńdobry. -powiedział bardzo głośno i wyraźnie. Dziewczyna nie odpowiedziała. Nie miała zamiaru rozmawiać z Biednym. -Mój tata mówi, że to nieładnie nie odpowiadać, kiedy ktoś mówi dzieńdobry. -rzekł Mały, widząc kwaśną minę Dziewczyny. Dziewczyna nadal milczała ostentacyjnie. Mały zrezygnował z dalszych prób nawiązania rozmowy. Podszedł do półki, na której leżał stosik krótkich spodenek dla chłopców. Wyciągnął jedną parę i skierował się w stronę przymierzalni. Już chciał zasunąć zasłonę, gdy zdał sobie sprawę, że w przymiarce będzie mu przeszkadzała reklamówka, którą trzymał w ręce. Zapytał, czy może zostawić torbę na ladzie. Dziewczyna skinęła głową od niechcenia. Po chwili Mały zniknął za kotarą. Wzrok Dziewczyny padł na zawartość przezroczystej reklamówki. Była to tania karma dla psa z pobliskiego supermarketu. -A co, nie sprzedali ci piwa dla tatusia? -rzuciła Dziewczyna wyzywającym tonem w stronę przymierzalni. -Po co piwa? Nie rozumiem. -zza zasłony rozległ się zdziwiony głos Małego. -Więc twój ojciec nie pije? Dziwne. -zdumiała się Dziewczyna. Dotąd myślała, że wszyscy Biedni piją. -Ale po co trzymacie psa, skoro nie stać was nawet na normalne ciuchy? -spytała po chwili. -Musimy. On bardzo pomaga tacie. -odparł chłopiec. -Jak to? -Dziewczyna była coraz bardziej zdziwiona. -Mój tata jest ślepy. Ten pies pomaga mu znaleźć drogę i ostrzega, żeby nie spadł ze schodów. -wyjaśnił Mały. -To twoja matka nie może mu pomóc? -Mama poszła do nieba parę lat temu. -odparł chłopiec. W jego głosie nie było większego smutku. Mówił wyjątkowo spokojnie -tak, jakby objaśniał małemu dziecku jakąś skomplikowaną zasadę.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Wendy
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…