W niebie przecież nie ma poczty
O tym w jaki sposób wracają wspomnienia...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedziałam na ławce w parku. Pożółkłe liście hulały na wietrze. Słońce ukryło się za szarymi chmurami. Było chłodne popołudnie. W parku, gdzie zwykle bawiły się dzieci i spacerowali dorośli, dziś nie było żywej duszy. Tylko ja na ławce, naprzeciw kamiennego muchomora. W muchomorze, który stał tu chyba od zawsze, przez te wszystkie lata nic się nie zmieniło. Park był taki jak pamiętałam go z wczesnego dzieciństwa. Tylko ja byłam już inna. - Witaj ! – usłyszałam nagle. Dotychczas wpatrywałam się w zamyśleniu w czubki swoich butów. Uniosłam głowę i spojrzałam niechętnie w stronę, z której dobiegł głos. Dziwnie znajomy głos. I zamarłam z zaskoczenia. Do ławki, na której siedziałam zbliżał się średniego wzrostu ciemnowłosy mężczyzna w szarej koszuli i jeansach. Zbyt lekko ubrany jak na taką pogodę. Na jego twarzy widniał uśmiech. Usiadł na ławce obok mnie. - Cześć wujku! – powiedziałam, czując jak ogarnia mnie niesamowita radość. W końcu nie widziałam go ponad osiem lat. – Nic się nie zmieniłeś. - Za to ty bardzo. Gdzie się podziała ta mała dziewczynka, z którą zawsze siedziałem na tej ławce? - Siedzi przed tobą. Tylko nie jest już teraz taka mała. – gdy to mówiłam do oczu napłynęły mi łzy. Przecież to oczywiste, że nie jestem już taka jak wtedy. Minęło osiem lat. Wujek uśmiechnął się. Wiedział, że to nie jest dobry temat do rozmowy. - A właściwie to gdzie byłeś tak długo? – zapytałam z lekkim wyrzutem. - Wyjechałem bardzo daleko i ... - I nawet nie wysłałeś mi kartki? – dokończyłam za niego. Zrobiło mi się strasznie smutno.- Jak byłeś w wojsku często wysyłałeś mi kartki. I listy. Mimo, że nie umiałam jeszcze wtedy czytać. Ale to był tylko rok. Teraz o wiele dłużej... Dlaczego do mnie nie pisałeś? - Wybacz. Nie miałem... możliwości. - Ale teraz już wróciłeś, prawda? – zabrzmiało to trochę rozpaczliwie. No cóż, naprawdę chciałam, żeby już został. Nie musiałam nawet wiedzieć gdzie był, co robił i co odbierało mu możliwość pisania o mnie. Tylko, żeby został. - Widzisz... – zaczął smutno. – Ja już nie mogę wrócić na stałe. Nie myśl,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Angela
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…