W Sieci - Rozdział 2.
Rozdział 2. powieści 'W sieci'. Dzięki za cierpliwość i konstruktywne komentarze. W tym rozdziale więcej się dzieje.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dzień był piękny i ciepły. Na niebie niepodzielnie panowało słońce, którego nie przysłaniała ani jedna chmurka. -To na pewno tutaj. – Powiedziała Anna, wskazując spory gmach. Na parkingu przed internatem stało już kilkanaście drogich, lśniących samochodów. Zaparkowali w cieniu, wyciągnęli torby i weszli do chłodnego, ciemnego holu. Natychmiast podeszła do nich niska, elegancko ubrana kobieta. - Dzień dobry. Jak widzę, są tu państwo pierwszy raz. Przydzielam pokoje. – Poinformowała krótko. - Dzień dobry. – Powiedzieli prawie jednocześnie. Kobieta sięgnęła po opasły notes. - Jak masz na nazwisko? – Zapytała, patrząc to na notes, to na Martę. Widać było, że czuje się nieswojo w towarzystwie bogatych i wystrojonych rodziców. Nerwowo wertowała notes. - Makowska. – Odparła Marta. - Dobrze... To będzie pokój 11. Proszę za mną. – Zaprosiła kobieta. Ruszyli. Marcie ciąg schodów i korytarzy z drzwiami po obu stronach wydał się nieskończenie długi. W końcu zatrzymali się przed drzwiami z numerem 11. Kobieta otworzyła je i wręczyła Marcie klucz. - To tutaj. Drugiej dziewczyny jeszcze nie ma. – Powiedziała. Pokój był dość duży. W kącie stała obszerna szafa. Przy każdym z dwóch szerokich i wyglądających na wygodne łóżek była szafka nocna. Stolik z magnetofonem i telewizorem znajdował się w rogu przy jednym z łóżek. Na biurku przy oknie postawiono komputer. - Wygląda to dobrze. Jaki miły, kremowy kolor. – Pani Makowska była wyraźnie zadowolona. Marta wybrała nakryte niebieską narzutą łóżko, stojące przy stoliku z telewizorem i magnetofonem. - Rozpakujesz się, rozgościsz i jutro do szkoły. Koniecznie napisz maila albo zadzwoń. – Powiedział pan Makowski. - Dobrze, obiecuję. – Odparła Marta.
Już dawno zdążyła ułożyć swoje rzeczy i rozejrzeć się po internacie. Położyła się na łóżku i włączyła telewizor. - „To kolejna ofiara seryjnego mordercy. Policja nie zamierza rozmawiać z dziennikarzami.” – Informowała jakaś zdyszana korespondentka. Marta przełączyła na inny kanał. Tego dnia była już za bardzo zmęczona, aby oglądać relacje z jakichś tragedii. Nagle otworzyły się drzwi i do pokoju weszła jakaś bardzo ładna dziewczyna. - Cześć. Nazywam się Liza. Mówili mi, że mamy razem mieszkać. – Stwierdziła, stawiając ogromną torbę na środku pokoju. - Cześć. Jestem Marta. Skąd jesteś? Jak minęła podróż? – Zagadnęła Marta. - Jestem z Krakowa. Boże, jak w tym internacie gorąco! Zaraz padnę! Dlaczego oni nie dają czegoś zimnego do picia?! – Narzekała Eliza. Marta doszła do wniosku, że życie z tą dziewczyną nie będzie łatwe.
„05.09.2005 Katowice Drodzy rodzice! Jak się Wam wiedzie? Muszę przyznać, że jestem całkiem zadowolona. Do szkoły mam tylko 5 minut, tak jak mówiliście. Większość z klasy, a jest wszystkich 26., Dochodzi z miasta. Tylko ja i Eliza jesteśmy z internatu. Eliza jest córką modelki, rozwódki, która wyjechała na sesję zdjęciową do Londynu. Eliza całymi dniami ugania się po mieście. Szczerze mówiąc, na razie niezbyt ją lubię – ciągle jest wiecznie niezadowolona, nic jej się nie podoba, jest egoistką, ogromną wagę przywiązuje do pieniędzy i wyglądu. Nie uwierzycie, ale Fryderyk jest ze mną w klasie. Z każdym dniem bardziej go kocham – to zaszło już naprawdę daleko. Musicie go kiedyś poznać. Jego rodzice mają duży sklep muzyczny. Oni uwielbiają muzykę klasyczną – jego matka wspaniale gra na fortepianie. On słócha rocka i metalu – tak jak ja. Siedzę z nim w ławce. On jest bardzo słaby z niemieckiego i chemii, a ja, oczywiście, z matematyki i fizyki. Po prostu się uzupełniamy. Eliza w ogóle się nie uczy. Zresztą, wątpię, czy chciałaby cokolwiek komukolwiek tłumaczyć. Będę już kończyć, bo za chwilę mamy kolację. Gorąco pozdrawiam. Marta” Pani Makowska jeszcze raz spojrzała na list. - „Chyba Adam miał zupełną rację. Nigdy nie poznała tu nikogo godnego uwagi.” – Pomyślała z zadowoleniem.
Eliza z niechęcią spojrzała na otwarty podręcznik do matematyki. Zupełnie nie mogła pojąć tych okropnych układów równań. Zadanie okazało się trudniejsze, niż na początku przypuszczała. - „Będę musiała poczekać na Martę, która na pewno przyjdzie z Fryckiem. On mi pomoże.” – Pomyślała, rzucając książkę na łóżko. Nagle ktoś energicznie zapukał do drzwi. - Proszę. –Zawołała z entuzjazmem. Do pokoju wszedł Henryk. - Uczysz się?! Przecież dzisiaj jest piątek! Lepiej się dobrze zabawić! – Powiedział z widocznym zdziwieniem. - Co konkretnie masz na myśli? – Zapytała z figlarnym uśmiechem. - Eee tam, nic wielkiego. Nie wiem, czy będziesz zadowolona – umówiłem nas z Darkym. Mamy się spotkać za godzinę koło Spodka. – Poinformował i pytająco spojrzał jej w oczy. Wzruszyła ramionami i skrzywiła się. - No cóż... Jeśli tak to zaplanowałeś, to chyba nie mam wyboru. Nie będę robiła z siebie idiotki. – Powiedziała ze złością. - Przepraszam, że nie zapytałem cię o to wcześniej, ale wiedziałem, że nie zgodziłabyś się na to spotkanie. – Starał się załagodzić sytuację Henryk. Gwałtownie przytaknęła. - W porządku. Wykąpię się, ubiorę odpowiednio i idziemy. W końcu też jestem ciekawa, co to za chłopak. – Oświadczyła stanowczo. - Tylko nie pytaj go od razu, co ma za uszami. – Pouczył Henryk. - Wydawało mi się to dosyć logiczne. – Powiedziała chłodno. Wyciągnęła z szafy swoją najlepszą, błękitną sukienkę i ruszyła do łazienki. - Jak chcesz, to włącz sobie telewizor. – Zaproponowała. Zamknęła za sobą drzwi. Po chwili rozległ się szum spływającej wody. Henryk włączył TVN24. Pokazywali jakieś osiedle w Katowicach. Spikerka poinformowała o kolejnej ofierze seryjnego mordercy i o bezradności policji, która najwyraźniej nie mogła go zatrzymać. - „Ciekawe, ile osób zginie, zanim ten drań się znajdzie.” – Pomyślała Eliza, słysząc płynące z telewizora informacje. Wyszła po 20 minutach. - Świetnie wyglądasz. – Powiedział, mierząc ją badawczym spojrzeniem. - Dzięki. Teraz chodźmy. Zaniosę klucz na portiernię i powiem, że wychodzę. – Stwierdziła, ubierając buty. Opuścili internat. Dzień był upalny. Niebo przysłaniały tylko białe obłoczki. - Prawdziwe lato. Taka pogoda przydałaby się przez cały rok. – Stwierdził rozmarzony Henryk. - No, nie. Na mój gust jest za gorąco. – Powiedziała. W milczeniu zbliżali się do Spodka. Nagle jakiś człowiek pomachał im ręką. - Irek! Chodź tutaj! – Zawołał Henryk. Zawołany zbliżył się do nich. Eliza nie była zaskoczona. Darky ze zdjęcia nie różnił się niczym od chłopaka, stojącego teraz przed nią. Na twarzy miał wypisaną pewność siebie, dumę i coś, czego nie była w stanie na razie nazwać. Jego jasnoniebieskie,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil magda-koz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…