Wróć do katalogu

W spokoju i ciszy

Czyli tam, gdzie ukryły się marzenia.

Art-man, opublikowano , 4 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

W spokoju i ciszy

Kiedy szło się po szeleszczących pod ciężkimi butami liściach, głowę wypełniał całkowity spokój. Ten dźwięk, głośny, zagłuszający ptaki, całkiem niepodobny do muzyki, pospolity, był jednocześnie tak kojący dla ludzkiego ducha i umysłu, że chciało się tak kroczyć na drugi kraniec lasu, byleby tylko móc go słuchać przez całą drogę, byleby to trwało. W jakiś sposób leczył człowieka od wszystkich trosk i zapełniał ich miejsce w jaźni czyniąc go wolnym. To było jedną z rzeczy, za które uwielbiam takie wędrówki. Rzadko wybieram się tam, żeby zbierać grzyby. Kiedy patrzy się przez cały czas w dół, na ściółkę, w ich poszukiwaniu, nie widzi się tego runa, tych koron drzew. Trzeba patrzeć prosto przed siebie, ogarniać wzrokiem całe piękno i oddychać głęboko powietrzem, zdającym się dla nosa być identycznym do tego, które unosiło się w raju po pierwszym wschodzie słońca. Przez las, może przez jego środek, przebiegała nieutwardzona, polna droga. Czasem, gdy latem zamiast szelestu liści chciałem usłyszeć ćwierkot ptaków, ostrożnie stawiałem na niej nogę, po czym zaczynałem iść w jedną, lub w drugą stronę. Na południe prowadziła na pola uprawne i zielone łąki, okraszone kwiatami , a na północ do doliny, gdzie pod kamieniem nagrobkowym leżą rosyjscy żołnierze, których imion nikt nie zna. Mimo, że wiedziałem dobrze gdzie prowadzi ta ścieżka, zawsze wyobrażałem sobie na końcu jakiś inny świat. Po części była to prawda. Było takie miejsce, skrywane jak największa tajemnica. Pamiętam jak wyglądało, kiedy byłem tam pierwszy raz. Było wtedy lato. Droga, dzięki temu, że nie padało od kilku dni, stała się całkowicie sucha i przyjemnie gładka. Daję słowo, że gdyby nie złośliwe szyszki pałętające się pod nogami w niektórych miejscach, szedłbym boso, żeby poczuć pod stopami chłodną ziemię. Drzewa rosły coraz gęściej, aż niebo stało się prawie niewidoczne. Buki stały zaraz obok olch, wiązy cisnęły się na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych