Wampir w Zakonie
Krótka forma literacka (3 strony) opowiadania w świecie Warhammer'a. Dla nieznających systemu "mroczne średniowiecze i magia"
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Zostanę wyklęty! To przecież niedorzeczne! Czemu ja?! Czemu to trafiło na mnie?! –Starszy zakonnik zlany potem, doczołgał się do drzwi swojego pokoju. Z wielkim trudem i strachem w oczach złapał za metalową zasuwę. Kilkanaście metrów dalej, słychać było czyjś szyderczy i lekceważący śmiech. - Jakim cudem! Przecież Ja… - Czuł się słabiej. Gdy ciężkie drzwi od komnaty otworzyły się, nie miał już siły wejść. Jego oczy powoli traciły na ostrości. Przewrócił się na bok, oddech zaczął być coraz cięższy. Czuł jak jego ciało oblewają fale zimna i gorąca. Krew buzowała, serce waliło jak dzwon. Resztkami sił chwycił za święty symbol Młota Sigmara. - Widzisz ojczulku, nie możesz zostać przeorem. Nie w tym życiu… - Głos był silny, dostojny i donośny. Odbijał się echem w korytarzu jak kroki nadchodzącej Śmierci. Długie palce delikatnie muskały zimne ściany opactwa. Był wysokim i dobrze zbudowanym mężczyzną. Czarne jak noc włosy opadały na ramiona. Oczy, jak tafla zamarzniętego jeziora, wpatrywały się beznamiętnie w spektakl przeistoczenia.
Podszedł bliżej, przykucnął koło walczącego mnicha. Spojrzał się na niego jak dziecko na zabawkę. Ten rzucał się w konwulsjach i mamrotał teksty świętej księgi mówiące o obronie przed chaosem. Tak, dla niego to był spektakl, kolejny zresztą.
- Czemu się bronisz? Przecież dobrze wiesz, że nie masz już żadnych szans. Pomyśl! Dlaczego Twoi bracia, mimo, że słyszą jak walczysz o życie, nie wychodzą na ratunek. Przestań… .- Nieznajomy uśmiechnął się, ukazując białe jak szczyty gór kły. Mówił z rozbawieniem w głosie. Cieszył się na myśl, że zadaje mu ból nie tylko fizyczny, ale też psychiczny. Niszczy jego wszelkie bariery. Moralność rozsypuje się w jego rękach jak zamek z piasku, a odwaga tego mężczyzny gnie się i łamie jak wysuszony patyk. Patrzył się na zakonnika i zastanawiał się, co też ten człowiek zrobi gdy obudzi się jako dziecko nocy. Ten eksperyment zaczął naprawdę go interesować. Tak gorliwy zakonnik jak ten mężczyzna, zostanie postawiony przed faktem dokonanym. Zostanie tym, z czym miał walczyć. Zostanie wyklęty i prześladowany przez własnych ludzi. A tak dużo chciał osiągnąć i tak bardzo wierzył w dobroć Sigmara.
-Jaa… się nie … poddam.- Syczał przez zęby zakonnik, trzymając kurczowo święty symbol. Z jego oczu zaczęła wypływać powoli krew. Dusza zaś była rozrywana na strzępy a serce przeszywane złem i skażeniem. Wiedział, że ta walka nie ma sensu. Ale zanim się przeistoczy, musi wiedzieć kto stoi za tym syfem i kłamstwem. Gniew, pierwszy raz w życiu czuł tak wielki gniew.
- Nie walcz. Nie ma sensu. Poddaj się temu uczuciu. Dołącz do nas. Już czas.- Zakonnik resztkami sił spojrzał się na mężczyznę i zapytał.
-Powiedz… dlaczego?-
-Dlaczego i dlaczego. Ciągle Wy śmiertelnicy pytacie się mnie, kurwa dlaczego?! – Wstał i obszedł lekceważącym krokiem wierzgającego się na kamiennej posadzce zakonnika. Po chwili zbliżył swoją nienaturalnie białą twarz do zakrwawionych oczu ofiary i powiedział.
- Widzisz. Dowiedzieliśmy się, że chcesz jako przyszły przeor stworzyć spis ludności naszego małego miasteczka i zorganizować polowanie na wampiry. To już nie spodobało się mojemu mistrzowi. A tym bardziej fakt, że chciałeś zaprosić do opactwa Łowce Wampirów… – Nieznajomy, przeskoczył nad prychającym teraz krwią zakonnikiem i kontynuował.
-Pewnie ciekawi Cię, kim jest mój mistrz? Nigdy byś w to nie uwierzył. Zresztą, co ja Ci będę mówił, jutro o północy sam go poznasz, czy tego chcesz czy nie. Swoją drogą, długo się trzymasz BRACIE.-Zaśmiał się szyderczo i oparł o zimną ścianę korytarza. Musiał przyznać, zakonnik miał cholernie mocną siłę woli i wielką wiarę. Normalny chłop nie ma szans na dokończenie przemiany, tak aby odrodził się już jako wampir. Oni nie mają wystarczająco silnego ducha, który jest potrzebny aby ofiara się przeistoczyła. Mieszczanin to już inna sprawa. Mają już wiedze i ich dusza jest ukształtowana przez zwyczajne ludzkie pragnienia i rządze. Chłop dużo nie chce, bo i po co. A co człowieka pcha do przodu?. Właśnie pragnienie życia i bycia nieśmiertelnym pomaga w przeistoczeniu. Ale Ci też przeważnie nie przeżywają przemiany. Sprawa komplikuje się u ludzi szlacheckiego pochodzenia. Tutaj przeżywalność jest dosyć spora, dlatego wampiry rzadko delektują się ich krwią. Najzwyczajniej w świecie nie chcą przez przypadek zrobić sobie konkurencji. Ale zakonnicy to już coś innego.
Wampir spojrzał się na już bladego, ale ciągle walczącego mężczyznę. Ten człowiek ma…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Żubr
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…