Wróć do katalogu

Wanilia cz.1

Krótka historia pewnej 19-nastoletniej dziewczyny z rozterkami zwykłej nastolatki.

Verben, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Warszawa, piątek wieczorem.

Istnieje coś gorszego od kompletnego braku chęci do wszystkiego w piątkowy wieczór? I to na początku wakacji? Kiedy powinnam się bawić, cieszyć się dwumiesięczną wolnością i korzystać z tego, że mam naście lat. Siedziałam bezczynnie, po prostu gapiąc się w telewizor. Nie wiem czy to ze zmęczenia, czy to z powodu Krzyśka – mojej nieodwzajemnionej miłości. Mimo, że Nie zawsze miałam taki stan zawieszenia, to dzisiaj był wyjątkowy. Nienawidzę myśleć o przeszłości, bo była wyjątkowo paskudna. Nie pocieszała mnie nawet wizja przyszłości – skończenia liceum, uwolnienia się spod władzy Krzyśka i wyjścia w świat. To chyba potoczny ‘dołek’.

Spałam. Żałowałam tylko, że obudziłam się o takiej beznadziejnej porze. Na zegarze była 21 i moja przyjaciółka miała jeszcze szansę wyciągnąć mnie na imprezę u Oliwii. Robiła je co trzeci piątek i byli tam wtedy wszyscy. A ja naprawdę Nie miałam ochoty oglądania Krzyśka w towarzystwie innych lasek. Tak, tak oczywiście zadzwonił mój telefon. Bo jakże inaczej. Wkurwiłam się, ale starałam się zachować spokojny ton głosu. - Czego znowu chcesz? Jeśli myślisz, że wyciągniesz mnie z domu to się mylisz. – powiedziałam zaspanym głosem. - Co ty spałaś? Otwieraj mi drzwi. – przeklęłam w duchu i powlokłam się otworzyć drzwi. Chociaż najchętniej udawałabym, że Nie mam mnie w domu. Była już na sofie zanim zdążyłam zamknąć drzwi, ale była odstawiona, czyli na sto przyszła mnie nękać. - Nie mów Nie, wiesz, że to wyjątkowa impreza. Urodziny Krzyśka! Jest jeszcze więcej chłopaków! Może w końcu się od niego odseparujesz. „I jeszcze więcej śliniących się do niego dziewczyn’ – pomyślałam sobie. - A Nie możesz zostać tu ze mną i obejrzeć jakiś film? – zapytałam błagalnie. Spojrzała na mnie jak na idiotkę i wstała. - Pojebało cię? Na górę! – krzyknęła i pociągnęła mnie za rękę.

Nie wiem jak ona to zrobiła, ale ubrała mnie, umalowała i uczesała w 45 minut, które przesiedziałam na łóżku zdając się na jej umiejętności. - I jeszcze te cudeńka. – wyciągnęła z szafy moje czarne szpilki, które kupiłam kiedyś na wesele i leżały zakurzone w najdalszym zakamarku szafy. - O nie, nie nie. Jeśli myślisz, że je założę to chyba już się nawaliłaś. – powiedziałam stanowczo. - Nie wygłupiaj się! Masz ładnie wyglądać, żeby Krzyśkowi kopara opadła. Pff! Jakiemu Krzyśkowi?! Żeby wszystkim kopary opadły. No już! – wcisnęła mi buty w ręce i popatrzyła na mnie wyczekująco. Westchnęłam i wcisnęłam szpilki na nogi. Z trudem wstałam, a zejście na dół było męczarnią. - Jak ja w tym będę tańczyć? – zapytałam płaczliwym głosem. - Po ludzku! Jesteś kobietą cioto, Nie jęcz! Zatrzymałam się obok lustra i przyjrzałam się sobie uważnie. Prawdę mówiąc, chyba nigdy Nie wyglądałam tak…dziwnie i zarazem ładnie. Paula faktycznie się postarała. - Nieźle co? – uśmiechnęła się również, oglądając mnie w lustrze. - O Boże… wyglądam jak żyrafa. – szepnęłam. Przyjaciółka wybuchnęła śmiechem. - Nie pierdol, wyglądasz zajebiście! – skrzywiłam się i jeszcze raz na siebie spojrzałam. Miałam na sobie czarną, mini sukienkę – rozkloszowaną u dołu i przepiętą złotym paskiem w talii; szpilki z paskiem na kostkach i ramoneskę (nie swoją w dodatku). Sama nigdy Nie wybrałabym dla siebie takiego zestawu. Jednak Paula ubrana była podobnie, tylko wyglądała lepiej…jak zawsze zresztą ciota. - No chodź już! Zostaw podziwianie innym! – zaśmiała się. Wzięłam jeszcze tylko swoją torebkę i wrzuciłam w nią swoje baleriny ( które na pewno mi się przydadzą, kiedy Paula Nie będzie patrzeć-czyli po paru drinkach).

- Ej, a co z prezentem dla Krzyśka? – zapytałam kiedy byliśmy dosłownie pod domem Oliwii. - Ugh…ja mam. Powiem, że to od nas dwóch. – rzuciła obojętnie i zgasiła silnik. - A co dla niego masz? – zapytałam ciekawa. - Kupiłam mu beats’y… - I? – wiedziałam, że dorzuciła coś jeszcze, bo słuchawki byłby za zwykłe. - Oj! Dorzuciłam mu kilka gumek! Niech ma noo, w końcu to osiemnastka. – powiedziała zmieszana, ale po chwili obie wybuchłyśmy śmiechem.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych