Warkocz
Opowieść o obsesji, a raczej jej początek. Rzecz o poszukiwaniu jako celu samym w sobie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
1.
Spójrz! Migają gwiazdki, srebrne, srebne gwiazdki Widzisz je choć one są daleko hen Mrugają do ciebie, gdy ty mrugasz do nich Gdy zaśniesz i one zapadną w swój sen
To jest opowieść o obsesji. O tęsknocie i tułaczce, mających na swoim wyimaginowanym końcu tylko jeden cel - nieokreślony, ale pozostawiający ślad wyryty tak głęboko, że jego odczuwanie staje się istotniejsze niż jego sens sam w sobie. Aby unawidocznić uniwersalność takiego poszukwania posłużmy się metaforą. Niech poszukującym będzie zwykły mężczyzna. Niech będzie on ubrany w ciemną marynarkę, niech na stopach ma skórzane buty. Niech jego głęboko osadzone brunatne oczy wyrażają żal - nie do określonej sytuacji, czy osoby - a uczucie, które... cóż... po prostu powiedzmy, że jest wszechobecne w jego życiu.
*
Mężczyzna goni za gwiazdą, poszukuje swojej księżniczki.
Nie żeby była to potrzeba odnalezienia miłości. Mężczyzna jest w związku z kobietą. Rozumieją się, często ze sobą rozmawiają, nie mają przed sobą mrocznych sekretów. Mężczyzna szepce do ucha kobiety słowa, które mogą zostać skierowane jedynie do ukochanej, bratniej duszy. Gdy trzyma ją za rękę, ona wyczuwa w tym chwycie pewność, wyczuwa wiadomość: "Nie bój się, jestem przy tobie. Choćby było bardzo źle, przejdziemy przez to razem.". On ją kocha, ona kocha jego. Można się spierać, czy to co ich łączy zasługuje na bycie tytułowanym prawdziwą miłością, czy to jedynie iluzoryczny fantom - uczucie nieokreślone, które może miłością nie jest, ale spełnia swoją rolę jako spoiwo między dwojgiem. Ja wcale nie chcę jednak poruszać takiej tematyki - nie interesuje mnie rozprawa na temat istoty miłości, o tym powiedziano wiele, część z tych rzeczy była tak trafna i mądra, że nigdy nie udziele na nie wartościowej odpowiedzi. Ale to nie ważne, powiedziałem jasno - to opowieść o obsesji, a nie o miłości. Wiem o co chcesz zapytać - czy to ja jestem mężczyzną? Nie odpowiem ci wprost, przepraszam. Nie chcę zaprzeczać, nie mam po co, że zaiste - w kwestii płci jestem mężczyzną. Ale ile mam wspólnego z bohaterem? Wiele, ale też nic. Nie potrafię się z nim identyfikować, ale co chwila dostrzegam podobieństwo.
Ale to jest nieważne, wróćmy do mężczyzny oraz jego ukochanej. Żyli ze sobą przez lata, dając sobie nawzajem szczęście. Ale żadne z nich nie było tak naprawdę nigdy szczęśliwe. Mężczyzna czuł się niepełny. Odczuwał to zawsze, lecz na początku kobieta miała nadzieję, że wspólne życie pozwoli mu być nieskrępowanie szczęśliwym. Ona dawała mu wszystko co mogła, on był jej za to wdzięczny. Mężczyzna nie miał pomysłu, czego jeszcze mógłby od niej oczekiwać, teoretycznie była idealna. Umysł mężczyzny zawsze miał jednak pewien obszar, który był zablokowany, jak tajemnicze pomieszenie w domu, do którego zawsze chcemy wejść, ale nie mamy klucza otwierającego ten konkretny zamek. "Zabawne" mówi mężczyzna do kobiety, gdy o tym rozmawiają "Pomimo tego, że nie wiem jak wygląda klucz do tego zamka, ani jak wygląda to pomieszczenie, czuję.. w jakiś sposób czuję, że wiem co jest w środku". Mężczyzna obejmuje kobietę, wodzi palcem po jej szczupłym, bladym ramieniu. Leżą razem na łóżku, wokół panuje chłodny półmrok, całość zdaje byś spowita nierealistyczną granatową poświatą. Kobieta strasznie cierpi, wiedząc, że ich miłość to zbyt mało, żeby mężczyzna był szczęśliwy. Nie obwinia siebie, bo wie, że jest dla niego dobra, i wie, że on jest dobry dla niej. Kobieta cierpi, bo nie wie kogo ma obwiniać - wiele nieprzespanych nocy nie dało jej nawet cienia odpowiedzi na to pytanie. "Co jest w środku?" pyta go w końcu, zdając sobie sprawę, że tego właśnie od niej oczekuje. "Czy myślisz, że pewne zdarzenia, jakie mają się przydarzyć w życiu człowieka odbijają na nim takie piętno, że odczuwa je już w przeszłości? Czy jest możliwe, że za kilka lat odczuję coś, co da mi tyle emocji, że już teraz czuję ich widmo?" mężczyzna patrzy w sufit, na ktorym namalowane są kontury pięcioramiennych gwiazd. Zauważa, że ich ułożenie wcale nie jest losowe. Mężczyzna wstaje, podchodzi do półki obarczonej ciężarem wiedzy w postaci zakurzonych tomisk. Po krótkiej chwili wyjmuje on atlas gwiazd i oglądając w półmroku - strona po stronie - szuka odpowiedzi. Kobieta leniwie podnosi się z łóżka, patrzy na niego. Pyta: "Czego szukasz? Nigdy nie widziałam, żebyś interesował się astronomią". "Szukam transkrypcji języka siły wyższej na ludzki - mam wrażenie, że te gwiazdy na suficie to jakiś znak, ale nie potrafię powiedzieć co on mi mówi". Kobieta nakrywa nagie plecy kołdrą bardzo dokładnie, wciąż obserwując ruchy mężczyzny, który powoli, strona po stronie szuka odpowiedzi. Kobieta spogląda na sufit, ale niczego na nim nie widzi, żadnej wiadomości, jedynie gwiazdy, które razem na niego przyklejali, gdy wprowadzali się do tego domu. "One są rozklejone losowo, nie pamiętasz?" pyta go. "Nie są" odpowiada mężczyzna. Mijają kolejne minuty, rozrastają się w godziny. Kobieta śpi.
Mężczyzna w końcu znalazł w książce to czego szukał. Gwiazdozbiór Andromedy, dziewica w łańcuchach. Mężczyzna znał historę mitologicznej Andromedy - księżniczki przykutej do skały i oddanej w ofierze potworowi morskiemu Ketosowi, ażeby ten zaniechał planów zatopienia jej królestwa. Straszny los nie był jednak tym, jaki był pisany Andromedzie. Księżniczkę uratował heros - Perseusz, który w heroiczny boju zabił monstrum, a następnie pojął wybawioną przez siebie kobietę za żonę. Mężcznyzna w skupieniu jeszcze raz spojrzał na wyklejona na suficie gwiazdy. Losowy układ zaczął się na jego oczach przeistaczać, zaczął widzieć zakutą w grube łańcuchy kobietę, której piękną twarz wykrzywiał niemy krzyk. Widział jej nienaturalnie wygięte ciało, cierpienie niemal atakowało go z góry, przytłaczało go. Czuł się jeszcze gorzej niż przed sprawdzeniem jaki znak został mu przesłany. Wiedział już co leży ukrytego w gwiazdach, ale wciąż nie potrafił zrozumieć niczego. Nie wiedział kim jest i gdzie się znajduje Andromeda. Nie wiedział czym są łańcuchy, które ją krępują ani czym jest potwór, który ją więzi. Mężczyzna czuł się jak gracz, który posadzony przy stole ma wszystkie potrzebne pionki,
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Vardahaka
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…