Wróć do katalogu

Wielka Draka w Fortecy Marzeń

Moja opowieść (scenariusz) o grach RPG, fantastyce itepe, zaprezentowana w prześmiewczej formie. (Ciągle rozwijana) v 0.032

Mr_Achilles, opublikowano , 1 godz. 48 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}WIELKA DRAKA W FORTECY MARZEŃ{/b} Scenariusz w iluś tam aktach

{b}Akt Pierwszy:{/b} Tworzenie postaci

Gracz klika dwukrotnie na ikonce gry Erpegia. Ogląda parę reklam i intro. Pojawia się menu główne. {b}Komputer:{/b} Witaj w komputerowej grze fabularnej Erpegia. Zdeklaruj swoją płeć – nie będzie mieć to jakiegoś większego wpływu na funkcjonowanie programu, po prostu wszelkie komunikaty będą się zwracać do Ciebie jak do kobiety, jeśli wybierzesz płeć żeńską. Gracz wciska znaczek płci męskiej. Kiedy na powrót pojawia się menu główne, klika Opcje, ustawia tam parę rzeczy, OK, a następnie wciska Nowa Gra. Pojawia się nowe menu. {b}Komputer:{/b} Wybierz płeć swojej postaci. Twój wybór będzie mieć pewien wpływ na dalszą rozgrywkę – niektóre zadania będą się trochę różnić w zależności od tego, czy twoja postać będzie płci żeńskiej czy męskiej. Gracz wciska znaczek płci żeńskiej. {b}Komputer:{/b} Wybierz rasę swojej postaci. Każda rasa ma swoje mocne i słabe strony, a także specyficzny wygląd (większość z nich) oraz różne formy relacji między jej przedstawicielami, a przedstawicielami pozostałych ras. Gracz przegląda dostępne rasy. Po jakichś pięciu minutach wybiera Mephitisianina - człowieka-skunksa. {b}Komputer:{/b} Masz teraz możliwość dostosowania wyglądu twarzy i fryzury swej postaci, a także – w ograniczonym stopniu odcieni skóry, oczu, włosów i tym podobnych. Gracz poświęca kilka minut na dostosowanie wyglądu swej postaci do osobistych upodobań, po czym wciska OK. {b}Komputer:{/b} Wybierz klasę swojej postaci. Możesz wybrać jedną z już istniejących (a masz wybór spośród 50), bądź wykreować własną. W tym celu wybierz Stwórz Nową Klasę i kieruj się instrukcjami zawartymi w komunikatach. Gracz wybiera Stwórz Nową Klasę. {b}Komputer:{/b} Wybierz Specjalizację swojej postaci. Umiejętności i Skille podporządkowane wybranej specjalizacji rozwijają się szybciej, i mają wyższy poziom na początku rozgrywki. Gracz wybiera specjalizację Magia. {b}Komputer:{/b} Wybierz ulubione Atrybuty. Masz do wyboru trzy spośród dziesięciu. Wybranie któregoś sprawi, że na początku gry uzyskasz do niego bonus +10. Gracz, po dłuższym zastanowieniu, wybiera Inteligencję, Charyzmę i Mądrość. {b}Komputer:{/b} Wybierz swoje umiejętności. Masz do wyboru... argh, autor nie policzył. Po prostu wybierz tyle umiejętności z iluś tam dostępnych, ile uznasz za stosowne. {b}Gracz:{/b} Wtf? {b}Komputer [wzdychając]:{/b} Mnie nie pytaj. To nie ja robiłem ten kretyński scenariusz. Wybór umiejętności trwa godzinę. Gracz odkrywa, że umiejętności jest prawie sto, więc wybiera z nich dwadzieścia pięć. A i tak się później zastanawia, czy to nie za dużo. Dziesięć jako główne i piętnaście jako poboczne. Jako główne wybiera Walkę Dwiema Brońmi, Magię Żywiołów, Otwieranie Zamków, Szaty Magiczne, Katany, Dyplomację, Kupiectwo, Identyfikację Przedmiotów, Naprawę Przedmiotów i Kusze, a pobocznych nie ma co liczyć. {b}Komputer:{/b} Już...? Eee, to znaczy – Wpisz teraz nazwę utworzonej klasy. Gracz wpisuje po chwili zastanowienia „Mag Rozp***lator”. {b}Komputer:{/b} Taaak... Wybierz Perki swojej postaci. Są to różne poboczne atrybuty, które wpływają nieznacznie na twoją postać. Co trzy poziomy masz możliwość wyboru nowego. Te perki, które masz do wyboru przy tworzeniu postaci z jednej strony wzmacniają, z drugiej osłabiają twą postać. Możesz wybrać tylko jeden z dostępnych. Gracz po chwili zastanowienia wybiera Grzecznisia – perk dający premię +3 do wszystkich skilli „pokojowych” oraz -3 do wszystkich bojowych. {b}Komputer:{/b} Wybierz teraz swój znak zodiaku. W świecie Erpegii masz możliwość wyboru jednego spośród dwunastu. Gracz zastanawia się chwilę i w końcu wybiera Maga – bonus +50 do Many. {b}Komputer:{/b} Wybierz teraz wyznanie. W świecie Erpegii masz do wyboru kilka bóstw, ateizm, bądź oddawanie czci Nieśmiertelnemu Futrzakowi – panowi świata Erpegii. Twój wybór nie będzie miał jakiegoś wpływu na dalszą grę, jednak zawsze będąc w świątyni swojego boga uzyskasz tymczasowy bonus +5 do odpowiadającej mu szkoły magii. Gracz drapie się po głowie. W końcu od niechcenia wybiera Luminariusa – pana Światła. {b}Komputer:{/b} Wpisz imię swojej postaci. {b}Gracz:{/b} Co...? DLACZEGO DOPIERO TERAZ?! {b}Komputer:{/b} Mnie nie pytaj. Ja jestem tylko głupim komputerem. Gracz prycha, po czym zaczyna się zastanawiać nad imieniem. Aż wreszcie wpisuje... {b}Komputer:{/b} Sabrina? Jak Nastoletnia Czarownica? Gracz prycha z oburzeniem. {b}Komputer:{/b} Dobrze, dobrze, nic nie mówiłem... Twoja postać jest już gotowa. Masz teraz możliwość zmienienia jej, jeśli coś ci się w niej nie podoba, bądź zatwierdzenia swego wyboru i rozpoczęcia rozgrywki. Gracz myśli przez moment, aż wreszcie przesuwa powoli kursor nad przycisk OK i dramatycznym ruchem wciska LPM. {b}Komputer:{/b} Let's Plaaaaying Time!

{b}Akt Drugi:{/b} Chamskie odzywki i niezniszczalne drzwi

Sabrina pojawia się w środku jakiejś gospody. Dookoła stoły z siedzącymi przy nich ludźmi i sączącymi piwo, różne obrazy na ścianach, w powietrzu wszechobecny zapach alkoholu. Tknięta jakimś wewnętrznym nakazem (czyli klawiaturą Gracza) podchodzi do lady, i, opierając na niej dłonie, mówi do Barmana: {b}Sabrina:{/b} Heja, zapleśniały tłumoku! {b}Gracz:{/b} ...?! {b}Barman:{/b} Taa? O boże, kolejny gracz... jeśli chcesz nauczyć się grania w tą głupawą gierkę, to pakuj się na piętro wyżej. Już ci tam powiedzą czego możesz kurna chcieć. {b}Sabrina:{/b} Dzięki, zapleśniały tłumoku! {b}Gracz:{/b} ...!?!? Sabrina odwraca się od lady, i, mimo, że tego nie chce, idzie w kierunku wejścia na piętro (nakaz klawiatury Gracza). W międzyczasie Komputer i Gracz zaczynają prowadzić między sobą dialog: {b}Gracz:{/b} Dlaczego Sabrina tak się zachowuje?! {b}Komputer:{/b} Wiesz, rzadko kiedy magowie są mili, uczynni i wrażliwi, jak zapewne chciałeś. {b}Gracz:{/b} Przecież ona się tak wyraża, że uszy więdną! {b}Komputer:{/b} Może jak jej dasz w łapę sto złotych, to będzie bardziej skora do działania według twej myśli. {b}Gracz:{/b} Co?! Mam przekupywać własną postać?! {b}Komputer:{/b} Jeśli nie chcesz, to zawsze możesz odwołać się do szantażu. {b}Gracz:{/b} Znaczy? {b}Komputer:{/b} Zagroź jej, że jeśli nie będzie się chciała zachowywać tak, jak chcesz, to ją usuniesz i stworzysz nową postać. {b}Gracz:{/b} To poskutkuje? {b}Komputer:{/b} Zważywszy na to, że dla niej byłoby to samo co zamordowanie z kretesem i zastąpienie inną, sądzę, że tak. {b}Gracz:{/b} Perfidne. {b}Komputer:{/b} A jakie ludzkie. {b}Gracz:{/b} Hę...? To była jakaś aluzja? {b}Komputer:{/b} Nie, skąd... {b}Sabrina:{/b} Halo? Mam tu stać bóg wie ile, bo się wam, zapleśniałym tłumokom, zachciało poględzić o pierdołach? {b}Gracz i Komputer [jednocześnie]:{/b} LEPIEJ ZACHOWUJ SIĘ GRZECZNIEJ, BO INACZEJ CIĘ SKASUJĘ I ZASTĄPIĘ NOWĄ POSTACIĄ! {b}Sabrina:{/b} O rany, jak wam się tak strasznie nie podoba podobne zachowanie, zapleśniałe tłumoki, to wystarczy zmienić zakładkę Zachowania na inną. {b}Gracz i Komputer [jednocześnie]:{/b} Że jak? {b}Sabrina:{/b} Ano, klikacie menu postaci... Gracz klika menu postaci. {b}Sabrina:{/b} ...wybieracie z zakładek u góry Zachowanie... Gracz wybiera z zakładek u góry Zachowanie. {b}Sabrina:{/b} ...i z dostępnych wybieracie taki, jaki wam odpowiada. Proste? Gracz przegląda pobieżnie dostępne formy zachowania i wybiera „Uległy”. {b}Sabrina:{/b} Tak, mój panie? Co mam uczynić? {b}Gracz i Komputer [jednocześnie]:{/b} Od razu lepiej... {b}Gracz:{/b} Idź na piętro. {b}Sabrina:{/b} Przecież stoję na piętrze, mój panie. {b}Gracz:{/b} Eee... a co widzisz? {b}Sabrina:{/b} Widzę drzwi. {b}Gracz:{/b} No to je otwórz. {b}Sabrina:{/b} Zamknięte. {b}Gracz:{/b} Co...? {b}Sabrina:{/b} Zamknięte. Przecież mówię, mój panie. {b}Gracz:{/b} No jakże to? Przecież Barman mówił... {b}Sabrina:{/b} Może jestem za wcześnie, lub za późno. {b}Gracz:{/b} A która godzina? {b}Sabrina:{/b} Yyy... nie mam zegarka, mój panie. {b}Gracz [Klnąc pod nosem]:{/b} A możesz otworzyć te drzwi? {b}Sabrina:{/b} Mam parę wytrychów. {b}Gracz:{/b} No to spróbuj sforsować zamek. {b}Sabrina [Po kilku chwilach]:{/b} Nie dam rady. Za trudny. {b}Gracz:{/b} Umm... A możesz je wyważyć? {b}Sabrina:{/b} Mogę spróbować. {b}Gracz:{/b} No to spróbuj. Sabrina zamaszystym ruchem wyciąga swoje przewieszone na plecach katany, po czym z okrzykiem bojowym na ustach zaczyna bezlitośnie okładać drzwi, aż wióry lecą. Po minucie znajduje się na nich mnóstwo rys i zadrapań, jednak jak były zamknięte, tak pozostają zamknięte. {b}Sabrina [oddychając głęboko]:{/b} To na nic. Moje wysiłki spełzają na niczym. {b}Gracz [z poirytowaniem]:{/b} Noż k... to SPAL NA POPIÓŁ TE DRZWI!!! Sabrina posłusznie unosi przed siebie swe dłonie, wypowiada kilka mistycznych inkantacji, po czym rzuca w odrzwia ogromną kulę ognistą. Kiedy opada dym okazuje się, że drzwi jak stały, tak stoją. Wtedy już z irytacją taką samą jak u Gracza raz jeszcze wyciąga ręce przed siebie i wystrzeliwuje w drzwi kilka ognistych meteorów. Dym opada i drzwi stoją, jak stały. Wtedy Sabrina już z autentyczną furią zaczyna rzucać wszystkie zaklęcia jak popadnie, od Prastarych Gromów Sfery Astralnej, do Lodowych Szpic Wiedźm z Iranite. Po kilku chwilach z piętra wydobywa się kakofonia trzasków, błysków, grzmotów, eksplozji, huków, uderzeń i innych. Wszyscy z dołu uciekają przepłoszeni takim pokazem pirotechnicznym. Barman zamyka się w piwnicy i chowa do mysiej dziury. Gdyby nie to, że w tej grze nie można podpalać budynków, karczma stałaby teraz w płomieniach. Kiedy opada popiół, drzwi stoją jak stały. {b}Sabrina [Dysząc ciężko]:{/b} Nic z... tego, mój... panie. To... jest nie... do sforsowania. {b}Gracz:{/b} No nie! To niby jak mamy otworzyć to dziadostwo?! {b}Komputer:{/b} Przepraszam... {b}Gracz i Sabrina [jednocześnie]:{/b} Co? {b}Komputer:{/b} Sabrina, a w którą stronę próbowałaś otworzyć te drzwi? {b}Sabrina [zdziwiona]:{/b} Do środka. {b}Komputer:{/b} A próbowałaś otworzyć je do wewnątrz? Sabrina spogląda na Komputer z niejakim zdumieniem. Po czym odwraca się powoli ku drzwiom, łapie za klamkę i pociąga. Otwierają się z cichym zgrzytem. {b}Gracz:{/b} ... {b}Komputer:{/b} Niby ma wśród ulubionych atrybutów Inteligencję i Mądrość, a nie potrafi myśleć logicznie...

{b}Akt Trzeci:{/b} Tutorial

Sabrina wkracza do sali, pełnej zamkniętych drzwi i stojących obok nich ludzi. Nieśmiało podchodzi do gościa odzianego w jeden z tych dziwacznych, szlacheckich strojów ze średniowiecza. {b}Sabrina:{/b} Przepraszam... {b}Śmieszny gościu:{/b} O nie... jeszcze jeden... Ekhem. Witaj w samouczku Erpegii. Jestem Tragras, taki buc, który ma ci powiedzieć czego trzeba ci się dowiedzieć na temat rozgrywki, by móc w miarę przyzwoicie się bawić, bez potrzeby ciągłego zaglądania do instrukcji. Powiedz... grałaś już w jakieś RPG? Sabrina zerka z nadzieją na Gracza. {b}Gracz:{/b} Eee... tak. Ukończyłem już Obliviona, Diablo I i II oraz Dungeon Siege I i II. Plus Baldur's Gate II na kodach. {b}Tragras:{/b} Taaaaak... to wiele wyjaśnia... Sabrina łapie się za głowę i rumieni. {b}Tragras:{/b} Cóż. A więc zapewne znasz już podstawy. Dobrze. W zasadzie, jeśli ukończyłeś już Obliviona, to chyba powinieneś się połapać w... {b}Gracz:{/b} O, i jeszcze grałem w Gothica 3! Tylko, że mi się znudził, bo za mało tam potworów. Sabrina znowu łapie się za głowę i rumieni. {b}Tragras:{/b} Tak... zatem jedyne, co musisz wiedzieć, to jak sprawnie sterować postacią. Ta przemiła osóbka, która w tej chwili znajduje się tu na skraju załamania, z pewnością będzie świetnie sobie radzić, od czasu do czasu może dając Ci jakąś dobrą radę. {b}Gracz:{/b} Zaraz! To znaczy, że ona sama będzie sobą grać?! {b}Tragras:{/b} Nie. Ty będziesz nią sterować. Ona już sama będzie załatwiać kwestie dialogowe i rzeczy wymagające odrobiny zdrowego rozsądku. {b}Gracz:{/b} Czyli co mogę robić? {b}Tragras:{/b} Co możesz robić? Ty to możesz wciskać we właściwej kolejności klawisze W S A D i w trakcie walki molestować LPM. {b}Gracz:{/b} Aaa, czyli coś takiego jak Diablo. Fajno. {b}Tragras:{/b} Tak, można tak powiedzieć. Sabrina raz jeszcze łapie się za głowę i rumieni. {b}Gracz:{/b} To wszystko, co muszę wiedzieć? {b}Tragras:{/b} Chyba tak. Jakby co, to Twoja postać podpowie ci co masz robić. Prawda? {b}Sabrina [odejmując dłonie od głowy]:{/b} Słucham? Ach, tak tak. Oczywiście. {b}Tragras:{/b} To dobrze. Cieszę się, że załatwiliśmy to tak szybko. Nie cierpię całej tej chryi za każdym razem, jak jakiś gracz koniecznie chce „pozaliczać” wszystkie poziomy samouczka. Nie wiecie, jakie to jest męczące. A na dodatek niedługo ma zostać wprowadzony Multiplayer. Jeśli to prawda, to zażądam zwiększenia trzykrotnie mojej pensji za pracę w trudnych warunkach. {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} Aż tak źle? {b}Tragras:{/b} Jeszcze gorzej. {b}Gracz:{/b} No cóż... dziękujemy za pomoc. {b}Tragras [wzdychając]:{/b} Nie ma sprawy. Nie ma sprawy... Sabrina wychodzi. Potem schodzi po schodach, kieruje się do wyjścia (Barman ciągle siedzi przerażony w mysiej dziurze) i wychodzi otwierając (i zamykając za sobą) drzwi frontowe.

{b}Akt Czwarty:{/b} Gwardia Napoleona Czterysta Siedemdziesiątego Dziewiętnastego

Po wyjściu z karczmy Sabrinie ukazuje się obraz zrujnowanego miasta. A potem panowie niosący reklamę odchodzą i Sabrina widzi piękne miasto, z brukowanymi ulicami, pełnymi domów pomalowanych w pastelowe kolory, lamp (w chwili obecnej wyłączonych, jako, że jest dzień) i różnych kwiatostanów. Widzi także eskadrę fajansiarzy w typowo średniowiecznych kolczugach z narzuconymi na nie skórzanymi insygniami, przedstawiającymi jednak - zamiast lwa, korony czy czegoś – nabitą na widelec kiełbasę i jakąś kretyńską czapkę. Do Sabriny podchodzi dowódca – musi nim być, skoro ma hełm z dwumetrowym pióropuszem – z mieczem w dłoni i zagaduje niemal krzycząc: {b}Dowódca:{/b} Panno droga! Słyszeliśmy, że tu w karczmie burdel się jakiś nieogarnięty zrobił! Ludzie drzwiami, oknami, dziurami po sękach i rynnami uciekali! Świadek, cośmy mu nogę podcięli, twierdził, że piętro powyżej tego, co przebywał, jakiś mag wpadł w morderczy szał! Jakby to gra nie była, to by się budynek sfajczył, jak twierdził! Czy jest to prawda?! {b}Sabrina [wyjmując palce z uszu]:{/b} Zawsze pan tak wrzeszczy? {b}Dowódca:{/b} Jak boga kocham! A zapewniam, że jestem ateistą! {b}Sabrina [z niezrozumieniem]:{/b} Eee... {b}Dowódca:{/b} Dość tych pogaduszek! Powiedz przeto, czy to, com słyszał, prawdą jest?! {b}Sabrina:{/b} Ano. {b}Dowódca [odwracając się do kompanii i z tryumfem w głosie]:{/b} Tak, moi drodzy rycerze spod grochu z kapustą wyjęci! Jest! To! PRAWDĄ!! {b}Kompania [chórem]:{/b} Jeeee! {b}Dowódca:{/b} Raz pierwszy trafiliśmy tam, gdzie trzeba, kompanio! {b}Kompania [chórem]:{/b} Jeeee! {b}Dowódca:{/b} Nareszcie Gwardia Napoleona Czterysta Siedemdziesiątego Dziewiętnastego może pokazać, na co ją stać! {b}Kompania [chórem]:{/b} Jeeee! {b}Sabrina:{/b} Przepraszam... {b}Dowódca:{/b} Hę?! Czego?! {b}Sabrina:{/b} „Gwardia Napoleona Czterysta Siedemdziesiątego Dziewiętnastego”? {b}Dowódca:{/b} Tak, jak boga kocham, a przecież ateistą jestem! Naszym zadaniem jest stać w obronie uciśnionych, nękanych, wyzyskiwanych, oraz zmuszanych do jedzenia brokułów! Mamy pilnować porządku w tym zwariowanym świecie, by żaden zafajdaniec nie próbował nam później wciskać, że tu bajzel mamy! Hazaaah! {b}Sabrina:{/b} „Hazaaah”? {b}Dowódca:{/b} Ano! {b}Komputer:{/b} Niby znam tą grę od czasów rozpoczęcia prac nad nią, a mimo to ciągle dowiaduję się w najdziwniejszych momentach o nowych wymysłach autorów, dodawanych w kolejnych patchach. Czy oni przestaną mnie kiedykolwiek zaskakiwać? {b}Gracz:{/b} Mogę ich zabić? {b}Komputer:{/b} Raczej nie. Negatywnie by to wpłynęło na Twoją reputację. {b}Gracz:{/b} Szkoda. {b}Sabrina [do Dowódcy]:{/b} A co chcieliście zrobić w karczmie? {b}Dowódca:{/b} Zaprowadzić porządek, a jakże! {b}Sabrina:{/b} A dokąd? {b}Dowódca [z zakłopotaniem]:{/b} Co? {b}Sabrina:{/b} Powiedziałeś, że chcesz ZAPROWADZIĆ porządek. A ja pytam dokąd. {b}Gracz i Komputer [jednocześnie]:{/b} Dobre! {b}Dowódca:{/b} Eeeee... no... tam, gdzie trzeba? {b}Sabrina:{/b} Znaczy gdzie? {b}Dowódca [łapiąc się za głowę]:{/b} Arghh! Przestań mi mącić w głowie! Przez ciebie czuję, że potrzebuję aspiryny, a jeszcze jej nie wynaleziono! {b}Kompania [chórem]:{/b} Anoooo! {b}Komputer:{/b} Czy mogę na nich spuścić grom...? {b}Gracz i Sabrina [jednocześnie]:{/b} Taaak! {b}Dowódca i Kompania [jednocześnie]:{/b} Nieeee! Na Gwardię spada meteoryt. {b}Dowódca i Kompania [jednocześnie]:{/b} ARGHHHHH!!! {b}Gracz i Sabrina [jednocześnie]:{/b} Dzięki. {b}Komputer:{/b} Nie ma za co. Po tych słowach Sabrina wybiera się w kierunku wskazywanym przez strzałkę na kompasie.

{b}Akt Piąty:{/b} Listowne rewelacje

Sabrina idzie sobie przez miasto, kierując się wskazówkami strzałki na kompasie, i w pewnym momencie dociera do sklepu z dobrami wszelakimi. Ma już do niego wejść, kiedy słyszy za plecami: {b}Ktoś, Kogo Sabrina Nie Widzi:{/b} Polecony do Sabriny Beznazwiskowej! Polecony do Sabriny Beznazwiskowej! Naraz następuje głuche łupnięcie, jakby ktoś się o coś potknął, Ktoś, Kogo Sabrina Nie Widzi zaczyna się wydzierać, po czym z wrzaskiem wylatuje znad jej głowy i z hukiem ląduje na brzuchu, przed jej stopami. Sabrina odskakuje zaskoczona. {b}Ktoś, Kogo Sabrina Nie Widziała, A Teraz Już Widzi [ledwie żywy]:{/b} Polecony... do... Sabriny... Sabrina wyjmuje z rąk konającego doręczyciela list i ostrożnie go otwiera. Następnie wyjmuje zawartą w nim wiadomość i czyta:

Dzień dobry. Chcielibyśmy poinformować adresatkę niniejszego listu, że jego boskość Nieśmiertelny Futrzak ma dla niej (z resztą jak dla każdego nowego gracza w tej grze) zadanie. Ważkie zadanie. Mówiąc ściśle - Wątek Główny. Main Quest. MQ. Choć brzmi to raczej nieprawdopodobnie, to tak właśnie jest. Jego boskość poszukuje już od dawien dawna jakiegoś wykwalifikowanego kandydata na jego nowego Lorda Czempiona. Stanowisko to wiązałoby się z licznymi atutami, takimi jak możliwość zarządzania armiami Nieśmiertelnego Futrzaka, wykorzystywania prastarych artefaktów przeznaczonych jedynie dla wybrańców, posiadania własnej kwatery, sali muzealnej i służby w Fortecy Marzeń (czyli domostwie Nieśmiertelnego Futrzaka) oraz rozmawiania z Nieśmiertelnym Futrzakiem bez potrzeby obawiania się o utratę własnej głowy. Jedynym, niezbędnym do spełnienia warunkiem jest dotarcie do Portalu wiodącego do Fortecy Marzeń i powalenie tamtejszego Strażnika. Nie powinno to stanowić problemu dla kogoś, kogo jego boskość wybrała do zostania swym czempionem. Będziemy wdzięczni, jeśli adresatka tego listu czym prędzej wybierze się w podróż do Portalu i spróbuje pokonać Strażnika. Jeśli jej się na dodatek uda, będziemy wniebowzięci.

Z poważaniem, Erpegiańska Rada.

UWAGA: TEN LIST ZOSTAŁ WYGENEROWANY AUTOMATYCZNIE. NIE ODPOWIADAJ NA NIEGO, GDYŻ NIE OTRZYMASZ ODPOWIEDZI.

Sabrina czyta list dwukrotnie. Za drugim razem po to, by upewnić się, czy aby na pewno dobrze zrozumiała. {b}Sabrina [z niedowierzaniem]:{/b} Zarządzanie armiami...?! Wykorzystywanie prastarych artefaktów...?! To mój szczęśliwy dzień! {b}Gracz:{/b} No, mój chyba też, nie? {b}Sabrina:{/b} Tak, mój panie, w rzeczy samej. {b}Komputer:{/b} Oj, nie dajcie się zwieść. Taki list otrzymuje każda nowa postać. Jak widzicie, wraz z jego otrzymaniem dostajecie stosowny wpis do dziennika i nowe zadanie – Główną Linię Fabularną. Muszę was jednak ostrzec – darujcie sobie. Jak dotąd WSZYSCY gracze – a było ich wielu, możecie mi wierzyć – polegli, próbując powalić Strażnika. Ta cholerna bestia strzeże Portalu, i by móc go przekroczyć, musicie zabić Strażnika. Ilu próbowało? Setki. Komuś się udało? Nikomu. {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} No to co proponujesz? {b}Komputer:{/b} Zająć się zadaniami pobocznymi. Zdobywaniem wysokiej reputacji w gildiach. Nabijaniem poziomów. Zdobywaniem artefaktów. Rozwijaniem umiejętności. Może, jak Sabrina osiągnie poziom setny czy coś, to będziecie mieli choć mikroskopijne szanse na zwycięstwo ze Strażnikiem. Ale wątpię. NIKOMU się nie udało. Nawet dwustu-levelowcom. {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} <Załamka> {b}Komputer:{/b} No co ja wam poradzę? Jakby Nieśmiertelnemu Futrzakowi zależałoby na zdobyciu szybko jakiegoś czempiona, to by wziął roz... Strażnika i pozwolił pierwszemu lepszemu trzydziestu-levelowcowi wkroczyć do Fortecy. A tego nie zrobił. Czyli mu nie zależy. Moim zdaniem to jest jedynie jakiś chory dowcip twórców. {b}Gracz [zmaltretowanym tonem]:{/b} Znowu będę musiał szukać CD-Keya do Diablo II... {b}Sabrina:{/b} Hej! A co ze mną? {b}Komputer:{/b} Ty? Ty zastygniesz w czasie. W każdym razie kiedy Gracz zapisze grę i wyjdzie z niej. {b}Sabrina:{/b} I co? Zostanę zahibernowana na wieczność? Tylko dlatego, że jakiś kretyński strażnik stoi mi na drodze?! O NIE! {b}Komputer:{/b} A co zrobisz? Chyba nie... {b}Sabrina:{/b} ...Stanę do walki! {b}Komputer:{/b} Nie rób tego. Jesteś za młoda, by umierać. {b}Sabrina:{/b} Wolę umrzeć w walce, niż zastygnąć na wieczność w czasie! {b}Gracz:{/b} Dobrze gada! Będziemy walczyć! {b}Komputer:{/b} <Załamka> {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} Do sklepu z artykułami wszelakimi, a potem do Strażnika! {b}Komputer:{/b} <Jeszcze większa załamka> {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie, śpiewając]:{/b} Bo ze Strażnikiem walczyć każdy może, jeden lepiej, drugi gorzej... {b}Komputer:{/b} <Permanentne załamanie nerwowe>

{b}Akt Szósty:{/b} Sklep z tyloma towarami, że głowa mała

Sabrina z lekkim wahaniem uchyla drzwi sklepu i zagląda do środka. Widok jest mniej więcej podobny jak w sklepie rybackim czy innym lombardzie – tyle rzeczy, że ledwo co przez nie widać. Z tym, że zamiast jakichś owiniętych w czarne worki pękatych butli i tym podobnych jest tu pełno: ksiąg, ubrań, elementów pancerza, torebek z nasionami, pudeł, czarodziejskich różdżek, broni, papieru, mikstur, ingrediencji, wstążek, jedzenia, świec, nabojów do broni dystansowych, klejnotów, butelek, starych butów, ksiąg, ubrań, elementów pancerza, torebek z nasionami, pudeł, czarodziejskich różdżek, broni, papieru, mikstur, ingrediencji, wstążek, jedzenia, świec, nabojów do broni dystansowych, klejnotów, butelek, starych butów, ksiąg, ubrań, elementów pancerza, torebek z nasionami, pudeł, czarodziejskich różdżek, broni, papieru, mikstur, ingrediencji, wstążek, jedzenia, świec, nabojów do broni dystansowych, klejnotów, butelek, starych butów... Sabrina ostrożnie przemykając pomiędzy walającymi się wszędzie towarami dociera do śpiącego za ladą człowieka odzianego w czerwoną, zużytą szatę, typową tiarę maga, bardzo już zużytą i pozbawioną cekinów, oraz posiadającego rudą bródkę i długie, również rude, włosy. Sabrina delikatnie go trąca. {b}Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind:{/b} AAAACHHHH! NIEEEEEE!!! Po tych słowach (a raczej po tym wrzasku) Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind rzuca się do ucieczki. A w każdym razie próbuje, bo zamiast tego wali głową w podłogę, kiedy Sabrina nadeptuje stopą na jego szatę. {b}Sabrina:{/b} Możesz sobie uciekać, ale dopiero, kiedy już dostanę to, czego chcę. {b}Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind [z przerażeniem w głosie]:{/b} T-t-t-to znaczy co? {b}Sabrina [wyliczając na palcach]:{/b} Jakieś dwie, wysokiej jakości katany, potężną zaklętą szatę, jakąś pękatą księgę czarów, Przenośną Łazienkę Ondusiego... {b}Gracz:{/b} Co ty, jaką znowu Łazienkę?! {b}Sabrina:{/b} Cicho bądź. ...zestaw mikstur leczniczych i odnawiających zapas many, wysokiej jakości zestaw alchemiczny, konia, zestaw stringów, biustonoszy i podpasek... {b}Gracz:{/b} ...ŻE JAK?!? {b}Sabrina:{/b} ...kilka pierścieni z jakimś przyzwoitym enchantem, jakąś Torbę Przechowywania, dobry kostur magiczny, torbę na ingrediencje oraz torbę pełną perfum, szminek, lakierów do paznokci i takich tam. {b}Gracz:{/b} Ty chyba jaja sobie robisz...! {b}Sabrina:{/b} Cicho bądź. {b}Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind:{/b} Tylko tyle? Obawiałem się, że więcej. {b}Gracz:{/b} Jak to „tylko tyle”?! {b}Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind:{/b} Mag taki jak pani, który ostatnio tu zajrzał, zażądał miliona sztuk złota w banknotach i korony Arcymaga. Plus jakieś trzysta pięćdziesiąt innych rzeczy. Sabrina oraz Gracz spoglądają na siebie znacząco. {b}Sabrina:{/b} ...A masz Koronę oraz tyle kasy? {b}Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind:{/b} Nawet jeśli, to nie mam jak się do nich dostać. {b}Sabrina:{/b} No nic dziwnego, taki tu bajzel... {b}Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind:{/b} Nie, nie chodzi o to, że są ukryte gdzieś w tym bajzlu. Przeciwnie, doskonale wiem, gdzie są, ale nie mam jak się do nich dostać. {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} Jak to? {b}Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind:{/b} Spójrzcie... Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind wskazuje na stojący w rogu kufer. Na pierwszy rzut oka wygląda całkiem zwyczajnie, jednak jakby się przyjrzeć, to zauważyłoby się, że w ledwie zauważalny sposób unosi się w górę i w dół, oraz wydaje z siebie ciche, ledwie dosłyszalnie hurkotanie. Zupełnie, jakby CHRAPAŁ. {b}Człowiek Wyglądający Zupełnie Jak Rincewind [wyciągając palec w kierunku kufra]:{/b} Ty! Zbudź się. Kufer wstaje, wysuwając spod siebie setki małych nóżek, po czym otwiera wieko, ukazując kilkanaście białych, wyglądających jak fortepianowe, zębów. Rozlega się dźwięk bardzo podobny do ziewnięcia. {b}Człowiek, Który MUSI Być Rincewindem:{/b} W życiu bym od niego nie wynegocjował, by w jego wielowymiarowym wnętrzu znalazła się Korona czy ta forsa. Gracz i Sabrina wpatrują się z otwartymi ustami w Bagaż. {b}Komputer:{/b} I znowu twórcy mnie zaskakują... {b}Sabrina [do Rincewinda]:{/b} ...Ale resztę rzeczy masz? {b}Rincewind:{/b} Tak, zaraz przyniosę. Po kilku chwilach Rincewind wraca, uginając się pod ciężarem niesionych rzeczy. Z najwyższym trudem kładzie je na ladzie, tak, by nie pospadały dookoła. {b}Rincewind:{/b} Proszę. Dwie, wysokiej jakości katany, potężna zaklęta szata, pękata księga czarów, Przenośna Łazienka Ondusiego, zestaw mikstur leczniczych i odnawiających zapas many, wysokiej jakości zestaw alchemiczny, zestaw stringów, biustonoszy i podpasek, kilka pierścieni z jakimś przyzwoitym enchantem, dobry kostur magiczny, torba na ingrediencje oraz torba pełna perfum, szminek, lakierów do paznokci i takich tam. {b}Gracz:{/b} Jezu... {b}Sabrina:{/b} A koń i Torba Przechowywania? {b}Rincewind:{/b} Koń jest na zewnątrz, a jeśli chodzi o Torbę Przechowywania... <Gwizda na bagaż i wskazuje na niego palcem> TY! Od teraz ta pani jest twoją właścicielką! ROZUMIESZ? {b}Sabrina [przerażonym głosem]:{/b} Kiedy ja nie chcę JEGO! {b}Rincewind:{/b} Troszkę już na to za późno. Bagaż obraca się w kierunku Rincewinda, następnie Sabriny, Rincewinda i znowu Sabriny. Pomimo tego, że kufer nie może mieć wyrazu twarzy, wyglądał na zakłopotanego. {b}Rincewind:{/b} Rozumiesz...? ONA <wskazuje na Sabrinę> jest teraz twoją właścicielką! ONA! {b}Sabrina:{/b} Kiedy ja... {b}Gracz:{/b} Nie marudź. Taki Bagaż może być całkiem użyteczny. Zwłaszcza, jeśli to ten sam, co ze Świata Dysku. {b}Rincewind:{/b} No to git. Pozostała jeszcze tylko kwestia płatności. Sabrina i Gracz spoglądają na siebie znacząco. {b}Sabrina:{/b} Słuchaj... nie możesz nam *podarować* tych rzeczy? {b}Rincewind:{/b} Nie mogę. Stracę pracę. {b}Sabrina:{/b} Na pewno jej nie stracisz, jeśli im powiesz, że podarowałeś je MNIE... {b}Komputer:{/b} Test na Charyzmę: Niepowodzenie. {b}Rincewind:{/b} To nie przejdzie. Nie ma możliwości. {b}Sabrina:{/b} Słuchaj... mam Bagaż. Mam pękatą księgę czarów. Mam kostur. Założę się, że przy takiej przytłaczającej przewadze drugiej strony nie chcesz robić sobie z niej wroga. {b}Komputer:{/b} Test na Retorykę oraz Charyzmę: Sukces. {b}Rincewind:{/b} Coś w tym jest... na pewno zdołam ich jakoś przekonać. Na pewno. {b}Sabrina:{/b} Zuch chłopak. No to będziemy się zbierać. Sabrina pakuje większość rzeczy do Bagażu, a w resztę się wyposaża. Wygląda oszałamiająco w swej krwistoczerwonej szacie i z kosturem w kształcie węża w dłoni. Następnie wsiada na czekającego na zewnątrz konia. Rincewind przygląda się temu stojąc w progu sklepu. {b}Sabrina:{/b} No to... ku Strażnikowi Portalu! Na te słowa koń w typowo filmowy/narracyjny sposób rży stawając dęba, po czym rusza kłusem w kierunku bram miasta. Zaś Bagaż truchcikiem zaczyna za nim podążać. {b}Rincewind:{/b} Przynajmniej o jeden problem mniej...

{b}Akt Siódmy:{/b} Taaaaaka brama

Sabrina, jadąc na koniu, raz dwa dociera do bramy miasta. Jej rozmiar przytłacza zarówno Sabrinę, jak i Gracza. {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} Ona jest OGROMNA! {b}Komputer:{/b} A co myśleliście? Że będzie tycia jak mysia dziura? {b}Sabrina:{/b} No ale... żeby rozmiarów prowincji?! {b}Komputer:{/b} Przesadzasz. {b}Gracz:{/b} Nie widzę jej szczytu! {b}Komputer [z zakłopotaniem]:{/b} ...Nie przesadzasz? {b}Sabrina:{/b} Jak oni ją otwierają?! {b}Komputer:{/b} Nie otwierają. Od wychodzenia i wchodzenia do miasta mają dziury w murach. {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} <Załamka>

{b}Akt Ósmy:{/b} Wyprawy początek głupawy

Sabrina, pomimo małych problemów ze znalezieniem dziury o kształcie odpowiednim do przeciśnięcia przez nią konia, w końcu wychodzi z miasta i kieruje się do najbliższego punktu nawigacyjnego – czyli, mówiąc po ludzku, słupa z tabliczkami informującymi w którą stronę trzeba iść, by dotrzeć tam, gdzie się chce. Po kilku chwilach Sabrina dociera do rozwidlenia dróg z dwudziestoma odnogami. Podjeżdża koniem do słupa. {b}Sabrina:{/b} „Do Arcanum”, „Do Falloutium”, „Do Gothicum”, „Do Oblivionum”, „Do Morrowindum”, „Do Arenum”, „Do Daggerfallum”, „Do Baldursgejtum”, „Do Ajswindejlum”, „Do Majtendmadzikum”, „Do Godslandmofinfinitum”... Nic o Portalu. {b}Gracz:{/b} Nie no, tam musi coś być. Nie pominęliby chyba takiego ważnego miejsca? {b}Komputer:{/b} Może zamiast patrzeć na punkty nawigacyjne, robaczki, zajrzycie raczej do Mapy? Gracz otwiera mapę klawiszem M. Niemal na jej środku stoi jak byk – PORTAL STRAŻNIKA. {b}Gracz [z zakłopotaniem]:{/b} No cóż... {b}Komputer:{/b} Nie mówiąc już o tym, że strzałka na kompasie pokazuje wam jak ostatnim debilom ów portal. {b}Gracz:{/b} <Załamka> {b}Sabrina:{/b} Ale zaraz. Strzałka pokazuje mi w linii prostej drogę do Portalu. A co, jeśli idąc za nią wejdę w dzicz, a tam będzie na mnie czekać jakiś smok czy cuś? {b}Komputer:{/b} To zaprezentujesz nam w końcu swe zdolności bojowe w praktyce. {b}Sabrina:{/b} DZIĘKI... {b}Gracz:{/b} A czy są w tej grze smoki? {b}Komputer:{/b} Nie w pierwszym lepszym lesie... Sabrina i Gracz oddychają z ulgą. {b}Komputer:{/b} ...tylko na rozdrożach pomiędzy nimi. {b}Sabrina i Gracz:{/b} <Załamka> {b}Komputer:{/b} Żartowałem. Słychać głuche łupnięcie. {b}Komputer:{/b} AU! Za co?! {b}Gracz:{/b} Za takie chamskie dowcipy! {b}Sabrina:{/b} Dobrze mu tak, dobrze mu tak! Sabrina jedzie spokojnie przez ścieżki, w miarę możliwości obierając drogę tak, by nie schodzić ze szlaku, a przy tym nadal kierować się strzałką na kompasie. Po jakichś dwudziestu minutach wędrówki napotyka dwóch gości i znajdujący się za nimi rozwalony wóz. {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} To twoja wina! Nie wyhamowałeś na czas i przez ciebie się zderzyliśmy! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} Tere fere! To ty nie zakrzyknąłeś koni w porę i wjechałeś na mnie! {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Chyba żartujesz! Piwsko uderzyło ci do łba, że nie potrafisz kojarzyć faktów?! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} To ty masz chyba kiełbie we łbie, że nie pamiętasz, jak twoje konie pierwsze wjechały na mnie! {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Ty to sobie chyba kpisz! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} A ty jesteś głupi jak osioł! {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Nieprawda! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} Prawda! {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Nieprawda! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} Prawda! {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Nieprawda! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} Prawda! {b}Sabrina:{/b} Przepraszam? Dwaj Goście spoglądają wściekle na Sabrinę. {b}Sabrina:{/b} W czym problem? {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko i Gościu Ubrany Na Czerwono [jednocześnie, wskazując na siebie nawzajem]:{/b} On mi rozwalił wóz! <spoglądają na siebie nawzajem> Coooo?! Podłe oszczerstwo! {b}Sabrina:{/b} Jak to się stało? {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Jechałem sobie spokojnie z moimi towarami do Baldursgejtum, aż tu ten buc wyjeżdża zza zakrętu, nie zakrzykuje swych koni na czas i ŁUP! Wszystko zniszczone! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} Bez jaj! To ty wyjechałeś mi zza zakrętu i wpadłeś na mnie! {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Zaklinam się na Luminariusa, że to TY pierwszy na mnie wpadłeś! {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} A ja zaklinam się na moją teściową, że to TY pierwszy zrobiłeś! {b}Sabrina [podniesionym głosem]:{/b} PANOWIE! Dwaj Goście znowu kierują swe spojrzenia na Sabrinę. {b}Sabrina [nabierając tchu]:{/b} Nie możecie tego załatwić na spokojnie? {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Ależ pani kochana, wykoleił mi się towar wart kilka tysięcy złotych monet! Jak ja mam być spokojny?! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} Mnie też się wykoleił wart tyle towar i się nie nadymam jak balon! {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko:{/b} Jeszcze czego! {b}Sabrina:{/b} PANOWIE! Dwaj Goście raz jeszcze patrzą na Sabrinę. {b}Gościu Ubrany Na Niebiesko [wyraźnie spuszczając z tonu]:{/b} Pani droga, no co ja mam robić no? Muszę dowieść ten towar na jutro do Baldursgejtum, a nie mogę już tego zrobić, bo leży obecnie rozwalony po całej okolicy! {b}Gościu Ubrany Na Czerwono:{/b} Ja muszę dowieźć towar do Morrowindum, też na jutro. Co mam robić? {b}Sabrina:{/b} Nie możecie udać się po pomoc do pobliskiego miasta, by na przykład magowie przywrócili wasze wozy do ładu? {b}Dwaj Goście [jednocześnie, zdumieni]:{/b} To w okolicy jest jakieś miasto? {b}Komputer:{/b} O lol... {b}Sabrina:{/b} No tak. Nie dalej, jak pół godziny temu wyszłam z jednego. {b}Dwaj Goście [jednocześnie]:{/b} A gdzie ono jest? {b}Sabrina [wskazując palcem za siebie]:{/b} Obok rozwidlenia dróg, za takimi wielkimi wrotami... Dwaj Goście uciekają z wrzaskiem. {b}Sabrina:{/b} Hej! Co ja takiego powiedziałam?! {b}Komputer:{/b} Wiesz, wszyscy NPC boją się Rubieży, tego miasta, co z niego wyszliśmy. {b}Sabrina:{/b} Przecież ono nie jest straszne. {b}Komputer:{/b} Wmów to komuś, kto widzi taką WIELKĄ bramę... Sabrina przykłada dłoń do twarzy w akcie załamki. {b}Sabrina:{/b} Jezu...

{b}Akt Dziewiąty:{/b} Krzywa wieża w Zadupiu

Sabrina kontynuuje jazdę konną do Portalu. Na szczęście po drodze nie napotyka już na żadnych gości sprzeczających się o to kto zacz. Dociera w końcu do jakiejś zapyziałej wioski. Podjeżdża koniem do tabliczki wbitej w ziemię obok ścieżki wjazdowej do wioski. {b}Sabrina [czytając tabliczkę]:{/b} „Witamy w Zadupiu”. Urocza nazwa. {b}Gracz:{/b} Jest tu co ciekawego? {b}Komputer:{/b} Zdefiniuj „ciekawego”. {b}Gracz:{/b} Jakieś questy, za wykonanie których nagrodą jest jakiś artefakt czy cuś? {b}Komputer:{/b} Chyba śnisz. {b}Gracz:{/b} Szkoda... {b}Sabrina:{/b} A CO jest? {b}Komputer:{/b} Karczma, burdel, siedziba wójta, opuszczona wieża maga, człowiek wrzeszczący o pomoc... {b}Człowiek Wrzeszczący O Pomoc:{/b} Pomocy!! {b}Komputer:{/b} Ups... {b}Człowiek Wrzeszczący O Pomoc:{/b} Pomocy!! Mój piesio utknął w wieży!! {b}Sabrina [wskazując na opuszczoną wieżę maga]:{/b} W TAMTEJ wieży? {b}Człowiek Wrzeszczący O Pomoc:{/b} Tak!! Sabrina, Komputer i Gracz spoglądają na siebie znacząco. {b}Sabrina:{/b} Nie martw się. Uwolnię twego piesia. {b}Człowiek Wrzeszczący O Pomoc:{/b} Dziękuję!! Sabrina zeskakuje z konia i podchodzi do wieży. Stoi ona przekrzywiona niczym Krzywa Wieża w Pizie. {b}Sabrina:{/b} No to ja otwieram drzwi... Dla pewności pociąga w jedną i w drugą stronę za klamkę. {b}Sabrina:{/b} Szlag! Tym razem na serio zamknięte. {b}Gracz:{/b} Możesz je otworzyć? {b}Sabrina:{/b} Mam wytrychy, mogę spróbować. Słychać kilka „dzyń”, kiedy Sabrina wyciąga wytrychy i zaczyna grzebać w zamku. {b}Sabrina [po kilku chwilach]:{/b} Nic z tego. Są zamknięte magicznie. {b}Gracz:{/b} Szlag by to... co możemy zrobić? Komputer pogwizduje. {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} Co? {b}Komputer:{/b} Widzicie tamto okno? Sabrina patrzy w górę. A w zasadzie w górę i trochę w prawo. {b}Sabrina:{/b} Widzę. {b}Gracz [domyślając się]:{/b} ...Możesz się na nie wdrapać? {b}Sabrina:{/b} Co ja, akrobatka jestem? Trzeba było zainwestować trochę punktów na Akrobatykę. Gracz klnie. {b}Komputer [z zażenowaniem]:{/b} A możesz się na nie wspiąć, jeśli staniesz na koniu...? {b}Sabrina [lekko zaskoczona]:{/b} Mogę spróbować. Sabrina podprowadza konia pod mury wieży, tak, by dostać się do okna, następnie staje na niego i, podskakując, chwyta się parapetu okna. {b}Sabrina:{/b} Arghh...! Nie dam rady! {b}Gracz:{/b} Postaraj się! Przyj! PRZYJ! Sabrina i Komputer patrzą na Gracza z zażenowaniem. {b}Gracz:{/b} No co? {b}Komputer [do Sabriny]:{/b} Możemy wykorzystać sposób z gier z serii D&D... znaczy rzucić kostką i zobaczyć czy ci się powiedzie, czy nie. {b}Sabrina:{/b} No to szybko, bo mi ręce drętwieją! Słychać kilka stuków oraz głośne brzdęknięcie, kiedy Komputer wyjmuje kostkę dwudziestu-ścienną i nią rzuca. {b}Komputer:{/b} Ups, wybiłem okno... Komputer wyjmuje drugą kostkę i nią rzuca, tym razem ostrożniej. {b}Komputer:{/b} ...osiemnaście! Sabrina, ku jej zdumieniu, z pewną łatwością wspina się na parapet. A potem niechcący przechyla się do przodu i wpada do wnętrza wieży. {b}Sabrina:{/b} Aaaaaaaa...! Rozlega się głuche łupnięcie. {b}Sabrina [rozcierając obolałe pośladki i ogon, z zaskoczeniem w głosie]:{/b} Tutaj nie ma pięter! {b}Komputer i Gracz [jednocześnie]:{/b} Jak to nie ma?! {b}Sabrina:{/b} No nie ma! Są tylko ściany i kilka mebli przy nich! {b}Komputer:{/b} Bez jaj... {b}Gracz:{/b} Widzisz tam tego piesia? {b}Sabrina:{/b} Nie widzę... Sabrina zaczyna zaglądać za wszystkie meble, czyli za biurko, biblioteczkę, stoliczek i nocnik. {b}Sabrina:{/b} Nie ma! {b}Gracz:{/b} Nie ma?! {b}Sabrina:{/b} Nie ma!!! Komputer zaczyna cicho chichotać. {b}Komputer:{/b} Sabrina... {b}Sabrina:{/b} Tak? {b}Komputer:{/b} Spójrz za siebie. Sabrina ogląda się do tyłu, i, ku jej najwyższemu zdumieniu, orientuje się, że przez ten cały czas piesio siedział wciśnięty między jej pośladki. {b}Sabrina:{/b} ...Ups? Gracz zaczyna głośno rechotać i walić ze śmiechu pięścią w biurko. {b}Komputer [powstrzymując się od śmiechu]:{/b} No dobrze. Teraz go... wyjmij... i możemy wracać do zleceniodawcy. Sabrina przez chwilę się siłuje, aż wreszcie wyjmuje pieska z cichym „pop!”. {b}Piesio:{/b} ...Ależ tam śmierdziało!!! Czy wy, Mephitisianie, musicie tak przypominać swoje zwierzęce odpowiedniki?! Sabrina, Komputer i Gracz przyglądają się psu z niedowierzaniem. {b}Sabrina:{/b} Ty mówisz? {b}Piesio:{/b} Hau? {b}Sabrina:{/b} Aha. Sabrina podchodzi do drzwi i pociąga za klamkę. A potem ją pcha. {b}Sabrina:{/b} ...zamknięte! Gracz zaczyna kląć. {b}Komputer:{/b} Spójrz obok. Sabrina patrzy na prawo od drzwi. Widzi przyczepione do ściany czerwone pudełko z szybką z przodu i widocznym wewnątrz guzikiem, oraz przyczepiony obok młotek. {b}Sabrina:{/b} „W razie problemów z drzwiami zbić szybkę”. Aha. Sabrina zdejmuje młotek z zaczepu i uderza w szybkę. Ta rozpada się od razu. {b}Sabrina:{/b} No to wciskam guzik... Sabrina wciska guzik. Naraz podłoga zaczyna się trząść. {b}Sabrina:{/b} Ups? {b}Gracz:{/b} Ta wieża zaraz się zawali! Musimy uciekać!!! {b}Komputer:{/b} Uciekajcie, ale dopiero, kiedy się jedna ze ścian zawal... Jedna ze ścian się zawala. {b}Sabrina:{/b} Wynoszę się stąd! Sabrina zaczyna uciekać przyciskając kurczowo do siebie pieska. Ten ma trudności z oddychaniem, jako, że jego głowa została wciśnięta między atuty Sabriny. Zaraz za nią wieża przechyla się całkiem w prawo i rozpada z hukiem. {b}Sabrina:{/b} Udało się... {b}Człowiek Już Nie Wołający Tak Rozpaczliwie O Pomoc:{/b} Masz piesia!! {b}Sabrina [przekazując Człowiekowi psa]:{/b} Tak, proszę. Oto on. {b}Człowiek Już Nie itd.:{/b} Gaspode mój kochany!! {b}Gracz:{/b} Gaspode? To wiele wyjaśnia... {b}Komputer:{/b} Otrzymujesz 500 punktów doświadczenia i tym samym awansujesz na nowy poziom. {b}Sabrina:{/b} Fajno!

{b}Akt Dziesiąty:{/b} Awans

{b}Komputer:{/b} Otwórz okno postaci. Gracz otwiera okno postaci. {b}Komputer:{/b} Kliknij przycisk „Awans”. Gracz klika przycisk „Awans”. {b}Komputer:{/b} A teraz... na początek rozdziel punkty umiejętności pomiędzy swe skille, niekoniecznie te główne czy poboczne. Gracz przydziela trzy punkty do Akrobatyki, trzy do Retoryki, trzy do Magii Żywiołów, ostatni punkt zostawia na później. {b}Komputer:{/b} Rozdziel teraz pięć punktów pomiędzy dziesięć Współczynników. Gracz przydziela po jednym punkcie do Inteligencji, Mądrości i Charyzmy, oraz Szczęścia i Zręczności. {b}Komputer:{/b} Teraz wybierz swojego chowańca. {b}Gracz:{/b} Co? {b}Komputer:{/b} CHOWAŃCA. Taką istotkę, którą Sabrina będzie mogła w dowolnej chwili przyzwać i odesłać z powrotem, a która będzie mogła dopomóc Sabrinie w razie potrzeby i ewentualnie dać jej jakąś radę. {b}Gracz:{/b} A będzie mógł pomóc w walce? {b}Komputer:{/b} Teoretycznie tak, jednak nie liczyłbym na jakieś rewelacje. {b}Gracz:{/b} A daje jakieś bonusy? {b}Komputer [lekko zaskoczony]:{/b} Taaak, kiedy kiedy chowaniec jest przyzwany, to twoja postać uzyskuje po jednym punkcie do jednego ze współczynników i trzech umiejętności. {b}Gracz:{/b} A, tak już lepiej! Co mam do wyboru? {b}Komputer:{/b} Wilka, żółwia, orła, kruka, borsuka, lisa, kameleona, kota, małą gorgonę, małą wiwernę i małego smoka. {b}Gracz:{/b} SMOKA? {b}Komputer:{/b} MAŁEGO smoka. {b}Gracz [z entuzjazmem]:{/b} Podoba mi się ten pomysł! Chcę smoka! {b}Komputer:{/b} Dobrze. Możesz teraz wybrać kolor smoka, w ograniczonym stopniu przydzielić mu punkty umiejętności i współczynników, atuty i perki, oraz nadać mu imię. {b}Gracz:{/b} To chowaniec może mieć jakieś umiejętności i perki? {b}Komputer:{/b} Ano tak. {b}Gracz:{/b} No to najpierw współczynniki. {b}Komputer:{/b} Rozdziel dziesięć punktów pomiędzy współczynniki twojego smoka. Gracz przydziela po pięć punktów do Siły i Inteligencji. {b}Komputer:{/b} Teraz umiejętności. {b}Gracz:{/b} Jakie smok może mieć umiejętności? Poza rozrywaniem ludzi szponami i zianiem ogniem? {b}Komputer [zerkając do karty Mistrza Gry]:{/b} Latanie, Skradanie Się, Władanie Magią, Uniki, Retorykę i Atletykę. {b}Gracz:{/b} Po co smokowi Retoryka? {b}Komputer:{/b} By namawiać twoją postać do swych celów? {b}Gracz:{/b} E tam. {b}Komputer [zerkając do karty Mistrza Gry]:{/b} Nie, zaraz. By ją pocieszać, kiedy dostanie wyjątkowo kiepską odmianę załamki. {b}Gracz:{/b} Ahaaa... {b}Komputer:{/b} To do których umiejętności przydzielisz punkty? Gracz rozdziela dwadzieścia punktów w następujący sposób – daje siedem Lataniu, siedem Władaniu Magią, pięć Unikom i jeden Retoryce. {b}Komputer:{/b} Wybierz teraz atuty i perki. Gracz wybiera Zmyślny Uczeń (dodatkowy punkt umiejętności i współczynników przy awansie), Twardą Skórę (zwiększona odporność na obrażenia) i Gardłowy Żar (potężniejsze ataki wyziewanym ogniem). {b}Komputer:{/b} Pora na kolor. {b}Gracz:{/b} Jakie mam do wyboru? {b}Komputer:{/b} Zielony, błękitny, czerwony, złoty, czarny oraz biały. {b}Gracz:{/b} Biały. {b}Komputer:{/b} Dobrze. No, to teraz jeszcze tylko imię. {b}Gracz:{/b} Czemu zawsze na końcu? {b}Komputer:{/b} A bo tak. Nie wiem. {b}Sabrina [zza zasłaniającego ją menu]:{/b} Duduś! Komputer i Gracz patrzą na nią zdziwieni. {b}Komputer:{/b} Duduś? {b}Sabrina:{/b} Tak! {b}Gracz:{/b} To takie pospolite imię... {b}Sabrina [krzyżując ręce]:{/b} Ja się będę przy nim upierać. {b}Gracz:{/b} Ej, zaraz, ty mi coś NARZUCASZ? {b}Sabrina [z niezmienionym wyrazem twarzy]:{/b} Nie, to tylko sugestia. {b}Gracz:{/b} Hm. Chociaż... w sumie pasuje. {b}Komputer:{/b} Czyli takie ma on mieć imię? {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} Tak. {b}Komputer:{/b} Dobrze. Teraz już tylko wciskasz kilka razy OK i proces awansu zakończony. Gracz wciska kilka razy OK. Wraca normalne menu postaci. Gracz je wyłącza. {b}Gracz:{/b} A jak mam przywołać chowańca? {b}Sabrina:{/b} Zostaw to mnie. Sabrina wyciąga ręce i wypowiada kilka mistycznych inkantacji. Po chwili układa dłonie w miskę, a na nich z cichym pyknięciem materializuje się drzemiący Duduś. {b}Sabrina [tym typowym, rozentuzjazmowanym głosem dziewczynek]:{/b} Jaki śliczny! {b}Gracz:{/b} To ma być smok? Chyba raczej jaszczurka ze skrzydłami i wielgachnymi oczami. Sabrina patrzy wściekle na Gracza. {b}Gracz:{/b} Co? {b}Komputer:{/b} Nigdy nie wmawiaj kobiecie, że to, co uważa za śliczne, jest paskudne...

{b}Akt Jedenasty:{/b} Łazienka

Sabrina postanowiła nie zatrzymywać się bóg wie po co w Zadupiu, tylko usadowiła Dudusia na tyle końskiego siodła, po czym sama wsiadła na konia i ruszyła w dalszą drogę. {b}Gracz:{/b} Ile tak mniej więcej zajmie nam czasu dotarcie do Portalu? {b}Komputer:{/b} Jeśli nie napotkamy niczego po drodze? Godzinę. {b}Gracz:{/b} To może ja pójdę zrobić herbatę. {b}Sabrina:{/b} Ooo, dajesz mi wolną rękę? {b}Gracz:{/b} ...to może jednak zostanę. Komputer parska ze śmiechu. {b}Sabrina [po kilku chwilach]:{/b} A idź sobie robić herbatę. Ja w międzyczasie skorzystam z mego nabytku. {b}Gracz i Komputer [jednocześnie]:{/b} Znaczy? {b}Sabrina:{/b} Znaczy z Przenośnej Łazienki Ondusiego, zestawu stringów, biustonoszy i podpasek, oraz torby pełnej perfum, szminek, lakierów do paznokci i takich tam. {b}Gracz [przykładając dłoń do twarzy w akcie załamki]:{/b} Jezu... {b}Komputer:{/b} ...A co z nimi zrobisz? {b}Gracz:{/b} Nigdy się nie zastanawialiście co kobiety potrafią tak długo robić w łazience? {b}Komputer i Gracz [jednocześnie]:{/b} Ta... NIE! Absolutnie nie! {b}Sabrina:{/b} A szkoda. Mogłabym wam pokazać... Komputer i Gracz głośno przełykają ślinę. {b}Komputer:{/b} Chwileczkę... jak masz zamiar to zrobić, skoro te rzeczy są w Bagażu? {b}Sabrina:{/b} Na pewno zaraz się tu zjaw... Naraz zza krzaków wyskakuje Bagaż i zaczyna ochoczo dreptać do swej nowej właścicielki. {b}Sabrina:{/b} A, tu jesteś. Bagaż podchodzi do niej i uchyla wieko. Oczom Sabriny ukazują się pożądane rzeczy. {b}Sabrina:{/b} No dobrze. To kto chce zobaczyć... {b}Gracz:{/b} To ja pójdę zrobić herbatę! {b}Komputer:{/b} A ja pójdę ponaprawiać błędy w grze! Komputer i Gracz znikają. Sabrina zostaje sama z Bagażem, koniem i Dudusiem. {b}Sabrina:{/b} Tchórze... w życiu nie widzieli, jak ktoś się robi na bóstwo?

{b}Akt Dwunasty:{/b} Mag z nieba

Sabrina jedzie dalej konno, z Bagażem podążającym leniwie za nią i z Dudusiem śpiącym w najlepsze na tyłach siodła. Za Sabriną unosi się intensywna woń perfum. {b}Gracz:{/b} Sabrina... {b}Sabrina:{/b} Hm? {b}Gracz:{/b} Musiałaś tak się wyperfumować? Nie cierpię zapachu róż! {b}Sabrina:{/b} Nie znasz się. {b}Komputer:{/b} A czy czasem nie przesadziłaś z tą szminką? Wyglądasz w niej... no... trochę nietypowo. {b}Sabrina:{/b} O co ci chodzi? Jestem kobietą, więc chyba mogę używać szminki, nie? {b}Gracz:{/b} A ten makijaż to już nie przesada?! {b}Sabrina:{/b} Co, źle wyglądam w nim? {b}Gracz:{/b} Nie pasuje do ciebie. {b}Sabrina:{/b} No to następnym razem zajrzysz do mnie do Łazienki i będziesz mi doradzać, skoro tak marudzisz. Gracz głośno przełyka ślinę. {b}Komputer:{/b} A tego... można wiedzieć czemu przyczepiłaś sobie do ogona odświeżacz powietrza? {b}Gracz:{/b} No w końcu to skunks, nie? {b}Komputer:{/b} Aaa... no tak. {b}Sabrina:{/b} Po prostu się nie znacie. Wtem cała trójka słyszy narastający wrzask. {b}Sabrina:{/b} Co to...? Naraz z nieba z hukiem spada jakiś gościu w szacie i kretyńskiej czapce oraz gruchota sobie kości o grunt. Koń z przerażenia staje dęba i rży głośno, Bagaż wpada na niego od tyłu, wywołując u niego jeszcze większe przerażenie, Duduś spada z siodła, i, zbudzony, piszcząc puszcza z nozdrzy strużkę ognia, podpalając koniowi ogon. Koń ogarnięty już niepojętą grozą zrzuca Sabrinę z siodła, po czym rżąc i tupiąc wściekle ucieka w siną dal. Sabrina z trudem zbiera się z ziemi. {b}Sabrina:{/b} No dobrze. A teraz niech mi ktoś powie co się stało. {b}Komputer:{/b} Pozwól, że zacytuję: „Naraz z nieba z hukiem spada jakiś gościu w szacie i kretyńskiej czapce oraz gruchota sobie kości o grunt. Koń z przerażenia staje dęba i rży głośno, Bagaż wpada na niego od tyłu, wywołując u niego jeszcze większe przerażenie, Duduś spada z siodła, i, zbudzony, piszcząc puszcza z nozdrzy strużkę ognia, podpalając koniowi ogon. Koń ogarnięty już niepojętą grozą zrzuca Sabrinę z siodła, po czym rżąc i wściekle tupiąc ucieka w siną dal.” {b}Sabrina:{/b} Aha. {b}Gracz:{/b} No pięknie. Co teraz? Komputer: Proponuję obejrzeć sobie tego niedoszłego amatora skoków na spadochronie bez spadochronu. Sabrina podchodzi do człowieka ze zmasakrowanymi kośćmi. Zauważa w kieszeni jego szaty książkę. Wyciąga ją i otwiera. {b}Sabrina [czytając księgę]:{/b} „To dziś! To dziś wypróbuję swój wynalazek, dzięki któremu będziemy fruwać jak ptaki!”. {b}Gracz:{/b} Taa. Głową w dół. {b}Sabrina:{/b} „Badania nad nim trwały miesiącami, jednak oto jest! Utworzyłem zwoje Lotu Ikara!”. {b}Gracz:{/b} Ikar? Skądś go znam... {b}Sabrina:{/b} „Naśmiewali się ze mnie, kiedy im o tym mówiłem, jednak będą musieli przyznać mi rację, kiedy wlecę na szczyty ich wież, krzycząc, że mi się udało!”. {b}Gracz:{/b} Taa. Udało. Pogruchotać sobie kości. {b}Komputer:{/b} Czy on ciągle ma te zwoje? {b}Sabrina [przeglądając ciało]:{/b} Tak! {b}Komputer:{/b} Niech no spojrzę... Uuuaaa. Trwający siedem sekund bonus +1000 do Akrobatyki! {b}Sabrina:{/b} Łał. Co mogę z nim zrobić? {b}Komputer:{/b} Skoczyć. BARDZO DALEKO skoczyć. {b}Gracz:{/b} ...Nawet do Strażnika?! {b}Komputer:{/b} Tak, sądzę, że tak. {b}Sabrina:{/b} Hej, zaraz, moment, nie chcę sobie połamać kości jak ten tutaj! {b}Gracz i Komputer [jednocześnie]:{/b} No tak, to pewien problem... Cała trójka zaczyna się zastanawiać co mogą zrobić, by Sabrina się nie zabiła pod koniec skoku. Wtem Sabrina pstryka palcami. {b}Gracz:{/b} Ratuj się kto może! Sabrina ma POMYSŁ! {b}Sabrina [puszczając Graczowi złowrogie spojrzenie]:{/b} Tak, mam pomysł. {b}Komputer:{/b} Jaki? {b}Sabrina:{/b} Mogę zamortyzować upadek używając swojej szaty jako spadochronu! Komputer i Gracz spoglądają na siebie nawzajem. Niespecjalnie im się uśmiecha wizja oglądania Sabriny w samej bieliźnie, trzymającej kurczowo nad sobą nadmuchaną wiatrem szatę. {b}Komputer [wzdychając]:{/b} No dobrze. Ale ja NIE CHCĘ na to patrzeć. {b}Gracz:{/b} Ja też. {b}Sabrina:{/b} Zachowujecie się, jakbyście w życiu nie widzieli kobiety bez ubrania. {b}Gracz:{/b} W życiu nie widzieliśmy kobiety SKUNKSA bez ubrania. Sabrina prycha pogardliwie. {b}Sabrina:{/b} Rasiści. {b}Komputer i Gracz [jednocześnie]:{/b} ...?!? {b}Sabrina:{/b} Nieważne.

{b}Akt Trzynasty (miejmy nadzieję, że nie pechowy):{/b} Jaba-daba-duuuuu!

Sabrina stoi, w jednej dłoni dzierżąc zwój Lotu, w drugiej Dudusia, i będąc uważnie obserwowana przez Bagaż. {b}Sabrina:{/b} Gotowi? {b}Gracz i Komputer [jednocześnie]:{/b} NIE! {b}Sabrina:{/b} No to jazda! Sabrina wypowiada inkantację zapisaną na zwoju, po czym zwój się rozpada, a Sabrinę otacza purpurowa aura. {b}Sabrina [uginając kolana]:{/b} I hoooOOOOOOO...!!! Sabrina wylatuje w powietrze szybciej niż pechowy pracownik w magazynie dynamitu. Mruży oczy pod wpływem prędkości, przyciskając Dudusia do siebie. {b}Komputer:{/b} Niezła jazda! {b}Gracz:{/b} Noooo! Sabrina leci nie wiadomo ile. W końcu, po, wydawałoby się, godzinie, przestaje wzlatywać i zaczyna opadać. I opada coraz szybciej. Widoczny na dole grunt zaczyna z zastraszającą prędkością się zbliżać. {b}Gracz [przekrzykując szum]:{/b} SABRINAAAAA!!! CO Z TYM SPADOCHRONEEEEEEM?!! Sabrina odsyła magicznie Dudusia, by ten jej nie przeszkadzał, po czym zaczyna zdejmować szatę. Komputer i Gracz zamykają oczy. Wytrzymują tak przez chwilę, jednak w końcu poddają się pokusie i otwierają je. To co widzą, w sumie bardzo im się podoba. Także z tego powodu, że plan Sabriny skutkuje. Sabrina opada teraz powolnie, trzymając szatę nad sobą, a która – tak, jak to sobie Sabrina zaplanowała – nadyma się powietrzem niczym balon. {b}Gracz:{/b} No no... {b}Komputer:{/b} Popieram przedmówcę. {b}Sabrina:{/b} No i co? Tak strasznie wyglądam w samej bieliźnie? {b}Komputer i Gracz [jednocześnie]:{/b} Nie, skąd... Z tego miejsca Sabrina widzi Portal. Oraz Strażnika. Urodziwie to on nie wygląda. {b}Sabrina:{/b} Uaaa. Chyba porwałam się z motyką na słońce. {b}Gracz:{/b} Jaką motyką? {b}Sabrina:{/b} To takie powiedzenie. {b}Komputer:{/b} Czy teraz mi wierzycie? {b}Sabrina i Gracz [jednocześnie]:{/b} Ano... {b}Sabrina:{/b} Niemniej i tak spróbuję go pokonać! {b}Gracz:{/b} Dobrze gada! {b}Komputer:{/b} Jezu... Sabrina spokojnie opada na polanę nieopodal Portalu. Wokół niej rozciąga się ogromny kwiatostan składający się głównie ze stokrotek i mleczy. Sabrina zaczyna przywdziewać z powrotem swoją szatę. {b}Komputer i Gracz [jednocześnie]:{/b} Nie, nie... a, nieważne. {b}Sabrina:{/b} Ooo, teraz zachciało się wam oglądać mnie w samej bieliźnie, co? {b}Komputer i Gracz [jednocześnie]:{/b} N-nie, skąd... Sabrina zakłada szatę, po czym, po chwili zastanowienia, kieruje się powolnym spacerkiem w kierunku Portalu. Czyniąc to słyszy jeszcze za plecami nadciągający Bagaż.

{b}Akt Czternasty:{/b} Słów zbędnych kilka

Sabrina siedzi na trawie obejmując dłońmi nogi i patrzy na znajdującego się paręset metrów dalej Strażnika. Wiatr rozwiewa jej włosy, futro faluje. A Bagaż biega dookoła i kłapie na pszczoły. Przez głowę Sabriny przechodzą różne pomysły na temat tego jak pokonać strażnika. Każdy w pierwszej chwili wydaje się być doskonały, by w następnej rozlecieć się przez jakiś istotny szczegół. Sabrina wzdycha. Gracz w międzyczasie zajmuje się robieniem herbaty i jedzeniem obiadu, zaś Komputer – katalogowaniem…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych