Wróć do katalogu

Wielki Bóg i Dwunastu Medrców cz.II

Zmierzch osiemnastej dynastii, fascynujacy okres w dziejach Starożytnego Egiptu,kiedy to zza obłoków wysuwa się jedyny bóg Aton.Państwem wstrząsa rewolucja, której wielkim inicjatorem i duchowym przywódcą jest tajemniczy młody wizjoner...

Meritaten, opublikowano , 27 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział II

Króla zaskoczyło surowe potraktowanie dziecinnego zachowania jego syna. Nie spodziewał się, że kapłaństwo zareaguje tak gwałtownie, że zechce tak poniżyć i skompromitować młodzieńca. Wydawało mu się, że znał przyczynę, tak samo, jak znał siłę kleru. Amenhotep miał zostać nauczonym pokory i posłuszeństwa wobec świątyni i sług bożych. Cechy te miały ułatwić mu przyszłe panowanie, a nieprzyjemne wspomnienia z młodości wryć się w pamięć, hamując jego spontaniczność i samodzielność. Faraona zaskoczył niesłychany spryt przebiegłego Amona. Bóg najwidoczniej nie chciał, by książę był w przyszłości kimś więcej, niż jego bierny ojciec. Po plecach wielkiego faraona przebiegł zimny dreszcz. Nie był pewny siebie, nie chciał też zawieść własnych ambicji. Czy podoła zadaniu? Czy osiągnie swój cel? Wokół króla narastały niepokoje. Panowanie sprawiało mu trudność, wymagało ciągłego pokonywania własnych słabości, i wykuwania własnej siły wewnętrznej. Królowanie było niezgodne z naturą faraona. Była to najgłębsza tajemnica tego 55- letniego, doświadczonego życiem mężczyzny. Prawdy nie znał nikt. Amenhotep III bardzo liczył na to, że zabierze ten sekret ze sobą do grobu, pozostawiając po sobie jedynie chwalebne wspomnienia. Świadomy był jednocześnie tego, że w każdej chwili może załamać swój dotychczasowy wizerunek jednym zdaniem bądź uległą decyzją. Dlatego tez dążył do swych celów zawsze drogą kompromisów, unikając gwałtownych nieporozumień. Prowadzenie sporów mogłoby wyjawić własną słabość. Nagle faraon ujrzał niespodziewanie swą małżonkę, wchodzącą z gracją na postument i zajmującą obok króla miejsce na własnym tronie. Władca Egiptu odetchnął z ulgą. Nie będzie musiał samodzielnie obdarzać syna pouczeniami przed obecnością całego dworu, ani też niepewnie spoglądać na stojących w dali przedstawicieli świątyni. Królowa, pomimo że zarzekała się jeszcze wczoraj, że nie będzie brała udziału w ośmieszającej jej syna, a co za tym idzie całej rodziny królewskiej haniebnej audiencji, postanowiła stawić się przed obliczem dworaków. Wyczuła niezręczność a zarazem zakłopotanie swego męża. Ona też znała jego życiowy sekret. Dlatego właśnie tak bardzo doceniała jego poświęcenie, i starała się wraz z nim dzielić ciężar wszechwładzy. Po niedługiej chwili od pojawienia się królowej Teje, na środek Sali wysunął się ochmistrz. Był człowiekiem tęgim, o okrągłej twarzy i zabawnych oczach. Stanął z najwyższą powagą na środku przepełnionej sali, przed wszystkimi zgromadzonymi wokół urzędnikami, kapłanami, damami i panami dworu. Niski, szczupły sługa odziany w prosty, lniany fartuszek podał mu zręcznie pozłacany zwój papirusu. Mężczyzna przejął cenny dokument. Począł czytać beznamiętnym, urzędniczym tonem: -Doskonały bóg, Pan Obydwu Krajów, żyjący wiecznie król Egiptu Nebmaatre Amenhotep III, oraz jego ukochana, Pani Obydwu Krajów, Wielka Małżonka Królewska Teje pragną podczas dzisiejszego spotkania sług swych w Sali Audiencyjnej udzielić gościny oraz rad swemu najstarszemu potomkowi, Dziedzicznemu Księciu, Synowi Boga Amenhotepowi.

Król z trudem przełknął ślinę. Starał się zachować władczy wyraz twarzy, jednak pod cienką warstwą królewskiej godności kryły się tłumione usilnie emocje. Faraon, przyparty do muru, zmuszony był odbyć to niecodzienne spotkanie. W przeciwnym razie mógł obawiać się, że jego ignorancja może oznaczać dla innych brak szacunku do najwyższego bóstwa w państwie. Starzejący się król nie chciał stracić dzieła swego życia, jakim była stabilność wewnętrzna i bogactwo kraju. Zanadto ukochał sobie prestiż i uznanie. Utrata tych przymiotów napawała go przerażeniem.

-Faraon ,boski władca tej ziemi pozdrawia swego królewskiego syna Amenhotepa- ciągnął mistrz ceremonii. Cedrowe odrzwia rozwarły się z piskiem. Pomiędzy ich pozłacanymi skrzydłami pojawił się oczekiwany przez wszystkich, rzadki gość pałacu. Twarz księcia wyrażała wiele, a zarazem nic. Chłopiec chciał ukryć swoje nerwy. Podniósł dumnie głowę w kierunku królewskiej pary. Otworzył szerzej oczy, nie wierząc temu, co widział. -Podejdź bliżej, synu- rozkazała władczym tonem królewska matka. Amenhotepa przeszyła nieprzyjemna fala chłodu. Rozejrzał się niepewnie wokół. Wśród dworzan dojrzał obce, nieznane twarze. Setki oczu śledziły jego ruchy i gesty. Wśród tłumu Książe rozpoznał niewyraźnie cztery swoje starsze siostry, na których ustach błąkał się ironiczny uśmieszek. Ich czarne oczy śmiały się zagadkowo. Najstarsza z księżniczek, Satamon wskazała na swego młodszego brata palcem, i szydząc zapewne szeptała coś młodszej Izis do ucha. Jej zachowanie było nie królewskie. Cóż takiego zrobił? Czy wypuszczenie na wolność kilku ptaków jest przestępstwem? Czy jego ojciec nie boryka się z ważniejszymi sprawami nie cierpiącymi zwłoki? Amenhotep pomyślał, że gotów był by zostać wychłostany na świątynnym dziedzińcu w obecności jednego arcykapłana, niż zostać poniżonym wobec całego dworu. Wydawało mu się, że niebawem zemdleje. Kilka metrów, które musiał pokonać by dotrzeć przed oblicze króla stało się milami. Gdy Amenhotep pokonał z trudem przeznaczoną mu odległość, tłum zebrany wokół zamknął usta. Szepty i wszechobecny szum ustały. Faraon ścisnął mocno swe berło, powstał, i wypiął władczo tłustawą pierś. Książę również stojąc podniósł oczy na ojca, by przyjrzeć mu się bliżej. Nie przypuszczał nigdy, że w ten sposób może wyglądać dumne oblicze władzy. Twarz faraona była okrągła, policzki i wargi pełne. Wyraz twarzy króla był raczej pełen powagi i skupienia. Choć obraz całości stwarzał wrażenie niedostępnej boskości, w kasztanowych oczach starego mężczyzny migotało jeszcze słabo ciepłe światełko. Owa dwuznaczność jeszcze bardziej zdezorientowała syna króla. Postanowił jednak odważyć się, by jako pierwszy zadać pytanie i przerwać martwą ciszę: -dlaczego kazałeś mnie tu przyprowadzić? Czy miłujący ojciec nie zna wybaczenia?- Wyrzucił z siebie jednym tchem książę. Bardzo obawiał się reakcji ojca i zgromadzonych osób, choć jednocześnie nie żałował swoich słów. Królowa Teje spojrzała się z satysfakcją na syna. Właśnie tego od niego oczekiwała-sprzeciwu. Uśmiechnęła się dyskretnie do Amenhotepa. Książę pochwycił jej ciepłe spojrzenie. Pożałował w jednej chwili lat spędzonych z dala od pałacu i rodziny. Czuł się we własnym domu jak niepożądany gość. Faraon zmieszał się. Otworzył niepewnie usta, by odpowiedzieć niepokornemu synowi. Postanowił odegrać rolę surowego ojca, by nie urazić brakiem konsekwencji zgromadzonych. -czy odebrałem ci kiedykolwiek prawo do otwartego sprzeciwianiu się mojej woli? Owszem. Chciałbym, żebyś wiedział mój synu, że to ja podyktuję ci dzisiaj pytania i odpowiedzi. Doniesiono mi, że skradłeś ofiarę najwyższemu z najwyższych, ojcu bogów, wtargnąwszy wcześniej potajemnie do świętego sanktuarium. Zakłóciłeś sen bóstwa okrzykami ptactwa, a co więcej sprawiłeś, że zwierzęta, których los przypieczętował Amon zbezcześciły świątynie i dom boży, biegając swobodnie po posadzkach Karnaku. Amenhotep faktycznie, bezmyślnie otworzył wszystkie klatki z gęsiami, gołębiami oraz uwolnił małą kozę, zapominając, że od otwartej przestrzeni zwierzęta dzielą setki metrów krętych korytarzy i dziedzińców. Księcia ogarnął wtedy jednak zbyt wielki lęk i podniecenie, by mógł dopilnować wszystkich szczegółów. Teraz odpowiadał samodzielnie za poczynione szkody. W milczeniu odpowiedział na ripostę ojca. Nie czułby się dobrze, prowadząc niewyrównaną walkę na słowa z własnym ojcem. Zrozumiał, że musi okazać przynajmniej pozorną skruchę. W tłumie podniósł się dziewczęcy chichot. Wargi królowej Teje skrzywiły się w pełnym niezadowolenia grymasie. Wydawałoby się, że kilkunastoletnie księżniczki zachowają umiar i dobre zwyczaje. Czuły się jednak nazbyt stabilnie. Lata pieszczot i bezzasadnego uwielbienia zbierały bogate żniwo. Ze słodkich, kapryśnych księżniczek przeistoczyły się nagle w aroganckie, egoistyczne i rozpasane dziewczęta. Dwór traktował ich młodzieńcze wybryki z przymrużeniem oka. Faraon cieszył się, że jego śliczne córki maja w sobie tyle niespożytkowanej energii. Najprzenikliwsze oczy miała jednak królowa. Tylko ona nie miała złudzeń – młode namiestniczki egipskiego tronu są zepsute. Niezdolne do sprawowania władzy i prowadzenia skomplikowanej polityki państwa u szczytu rozwoju. Zbyt wiele można zaprzepaścić, by ryzykować. Teje skierowała wzrok na syna. Był skupiony, spokojny. Nie robił sobie nic z niedorzecznego zachowania sióstr. Królowa przyjrzała mu się uważniej. Dostrzegła w jego oryginalnych rysach coś dziwnie znajomego. Z całej wątłej postawy księcia biła ogromna siła. W jego oczach, na które opadały ciężkie powieki dostrzegła własne spojrzenie. W grubych wargach księcia, o opadających lekko kącikach ujrzała własny zarys ust. Wreszcie zdecydowanie wygięte łuki brwiowe, oddające wyraźnie władczy charakter obojga były dla nich wspólną cechą. Amenhotep bardzo wydoroślał. Królowa postanowiła przejąć rozmowę. -oboje z ojcem, Wielkim Królem Egiptu, zdecydowaliśmy, że nie tylko otrzymasz od nas wybaczenie, lecz także obdarzymy cię szczodrze nowymi zaszczytami. Przejmiesz tytuły swego starszego brata, Królewskiego Syna, Ozyrysa- Totmesa- zapowiedziała zdecydowanym tonem. Faraon spojrzał na nią z nieskrywanym zaskoczeniem. Królowa nie spuszczając oczu z syna, dodała: -możesz wrócić ze spokojem do swych obowiązków. Nie będziemy wraz z twym ojcem wyciągać żadnych konsekwencji. Wręcz przeciwnie. Zasłużyłeś sobie na wiele, dojrzałeś. Oddal się. Królowa kilkoma zdaniami zakończyła audiencję. Faraon zahwiał się z lekka. Dojrzał poirytowane twarze kapłanów. Kilku z nich zmarszczyło brew. Wyszli z Sali Audiencyjnej chwilę po księciu, lecz jeszcze przed odejściem królewskiej pary. Władca Egiptu poczuł falę gorąca obezwładniającą stopniowo jego ciało. Wstał gwałtownie z tronu, pociągnął za sobą spokojną, jakby zadowoloną małżonkę. Chwilę potem zawiedziony brakiem sensacji tłum dworzan ulotnił się z ogromnej komnaty. Co bardziej spostrzegawczy zauważyli niepokój króla. Kilku z nich podążyło bezpośrednio za obrażonym, zignorowanym bestialsko klerem, przedstawicielem i sługą największego z bogów. Faraon poczynił pierwszy błąd. Bóg Amon nie będzie zadowolony…Syn króla zasłużył sobie na karę, lekceważąc bezczelnie święte, boskie prawo. Żywe stworzenia są przeznaczone na ofiarę. Tak jest od pokoleń… Król doskonale zdawał sobie z tego sprawę.

*

W świeżym, wiosennym powietrzu unosił się kojący zmysły zapach młodej roślinności. Królowa Teje, wciągając w nozdrza orzeźwiającą woń pływających spokojnie po tafli jeziora lotosów, powoływała w myślach przyjemne wspomnienia z młodości. Zapach wydobywający się z błękitnych kielichów wodnych lilii kojarzył się jej nierozłącznie z długimi, wypełnionymi próżnym lenistwem podróżami łodzią po przejrzystym jeziorze. Zostało ono wykopane przed laty z rozkazu króla, w dowód miłości i uznania dla osoby Wielkiej Małżonki Królewskiej. Jego przeznaczeniem było uprzyjemnianie wolnego czasu królewskim małżonkom, jako miejsce do długich przejażdżek pozłacanymi czółnami i łodziami. Teraz ten imponujący niegdyś zbiornik wodny zarósł niemal po samo dno ciemnozielonymi glonami i brązowawymi pędami wodnych chwastów. U brzegów wyrosły długie łodygi sitowia i trzcin, przesłaniające szczelnie widok jeziora. Gdzieniegdzie szarą monotonię wyschniętej roślinności przerywały piętrzące się kwiaty papirusu o jasnozielonej, żywej barwie. Nad jeziorem unosiła się mgła i chmary insektów. Wykładane starannie kamienne ścieżynki zarosły suchą, wysoka trawą o żółtym zabarwieniu. Kilka pięknych niegdyś, obsypanych kwiatami drzew odpychało nagimi konarami. Opuszczony ogród królewski-milczący świadek minionej epoki pozornego szczęścia był teraz zaledwie niewielkim skrawkiem jałowej , bezużytecznej ziemi. Kiedyś miejsce to tętniło życiem i różnorodnością barw. O dawnej świetności świadczyła jednie stojąca w głębi samotnie pusta altana ogrodowa, która służyła obecnie nietoperzom i innym stworzeniom za schronienie. Żywe kolory pokrywających ten niewielki budynek malowideł kazały zastanowić się nad przemijaniem czasu. Stara królowa westchnęła cicho. Czas płynął zbyt szybko by Teje zauważyła zaszłe niespodziewanie zmiany. Jej młody syn dorastał, córki zaś były od dłuższego czasu gotowe do za mąż pójścia. Kruczoczarne niegdyś włosy królowej były teraz przetykane gęsto niby srebrnymi niteczkami. Czas jej i jej małżonka już dawno dobiegł końca. Rodzinna idylla zakończyła się szybko. Dawna świetność i młodość przemieniły się w proch i pył, przeistaczając się w zatarte, odległe wspomnienia. Teraz pozostało jedynie zaniedbane jezioro i uginający się pod ciężarem koron stary faraon. Szarość i monotonia, oraz ból i uczucie beznadziejności coraz częściej gościły w myślach zmęczonej życiem królowej. Małżonka króla sama nie pojmowała, czemu wybrała spacer przez tę opuszczona, zapomnianą przez lata część pałacu-obraz osobistej porażki Teje. Królowa pozwoliła, by czas uczynił z piękną ostoją natury to, co leżało w jego woli. To ona, Królowa Egiptu wydała zgodę na to, by pamiątka po najpiękniejszych latach życia stała się martwym cieniem. Pomimo wyrzutów sumienia, czuła jednak czasami niewyraźnie, że stoi przed nią jeszcze jeden istotny obowiązek. Poświęci mu ostatnie lata życia.

Królowa Teje zdjęła przed wejściem do komnat faraona złote, zakurzone sandały

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych