Więzienna rozmowa
Trochę komedii, filozofii, polityki, religii i...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Doskonale znany trzask otwierającej się kraty rozszedł się echem po pustym hallu. Leżący na pryczy mężczyzna zdawał się to całkowicie ignorować. Krata została zamknięta. Klucz schowany. Ktoś stukając swoimi błyszczącymi butami zbliżył się do ostatniej celi. Znajdowała się ona na końcu obskurnego korytarza. Mijane przez niego cele świeciły puste jak brak zębów w szczerbatej gębie. Lśniące buty zatrzymały się dwa metry przed progiem. Nim ich właściciel otworzył usta, odezwał się więzień.
- Nie mów nic proszę. Pozwól, że zrobię to za ciebie.
Leżący mężczyzna przedstawiał sobą widok dość ciekawy. Dłonie trzymał pod głową, nogi założone jedna na drugą opierały się na skrzypiącej przy najmniejszym ruchu metalowej, noszącej ślady przerdzewienia poręczy. Głową zwrócony był do krat. Zarośnięta twarz jego ozdobiona była sumiastym wąsem sięgającym kątów ust. Dziwnie to współgrało z krótkimi włosami owego jegomościa. Opalony był mocno, ogorzała skóra wydawała się jeszcze ciemniejsza w nienajlepiej oświetlonym pomieszczeniu. Ubrany był na modłę typowo więzienną czyli zwykły pasiak. Stopy miał bose, spodnie podwinięte powyżej łydek, rozpięta koszula odsłaniała zarośniętą, kosmatą pierś, rękawy podwinięte były do łokci. Na ręce jego dał się zauważyć tatuaż przedstawiający kotwicę, pod nią półnaga syrena morska prezentowała z wdziękiem swe nad podziw foremne piersi. Podobny był bardziej do jakiegoś zaaklimatyzowanego tubylca wylegującego się na plaży gdzieś w ocienionych zakątkach Madagaskaru.
Co do celi trzeba napisać, ze urodą nie grzeszyła. Ściany obdrapane nosiły znamiona twórczości poprzednich lokatorów. Dało się więc na nich zauważyć wysławiające rodziny klawiszy po siódme pokolenie poematy, cudne córy popkultury odsłaniające swe wspaniałe piersi ku radości i uciesze samotnych panów. Gdzieniegdzie zwisały ze ścian dziwne twory na kształt glutów. Miast kibla pod ścianą stało wiadro. Część czegoś co kiedyś było lustrem stało na drewnianej półce obok kilku przyrządów toaletowych, czyli grzebienia, szarego mydła i mocno startej szczoteczki do zębów.
Klimatyzacją było otwarte okno za którym zza zębów krat widniało doskonale błękitne niebo poprzetykane gdzieniegdzie cumulusami (z punktu widzenia pana na pryczy rzecz jasna). Tam właśnie patrzył nasz więzień w chwili kiedy go ktoś nawiedził.
- Jesteś wysokim urzędnikiem państwowym - Rzekł uroczyście więzień i ciągnął dalej
- Przybyłeś z woli ludu by dać uciśnionym, sprowadzonym na złą drogę mendom ludzkim nadzieje na ponowne wprowadzenie w gościnne progi społeczeństwa. Lecz najpierw powinni oni odbyć karę za niegodziwości których się dopuścili. Tak więc ci, który podburzali lud przeciw prawowicie panującym nam z woli Boga jaśnie wielmożnym panom, winni zostać przymusowo wcieleni do marynarki wojennej gdzie pod czujnym okiem panów oficerów staną się walecznymi wilkami morskimi dbającymi o dobro naszej ojczyzny! Złodzieje winni zostać oddelegowani do naszych zagranicznych placówek gdzie jako ogrodnicy przycinać będą, z kulami rzecz jasna przy nogach, krzewy radośnie rosnące na trawnikach ambasad i domów starszych oficjeli. Kurwy portowe powinny zostać wysłane do klasztorów gdzie modłami będą wypraszać łaski u sióstr, które przecie znane są ze swej nieugiętości w tępieniu kurestwa czyli dupodajstwa. Wszystkich innowierców wysłać należy na wielkie roboty publiczne. Niech pot ich wsiąka w ziemię na której staną przyszłe wielkie Zakłady Ubezpieczeń Społecznych i kościoły. Lśniąca jak pana buty tarcza sprawiedliwości osłoni zdrowe społeczeństwo. Niechaj rośnie w siłę! Ty mój przyjacielu w nienagannie czystych trzewikach przyszedłeś ponadto do mnie – rzekł już tonem mniej uroczystym – by obwieścić mi zapewne ułaskawienie. Grupa sprawująca władzę biorąc pod rozważenie moje niewątpliwe zasługi ku chwale ojczyzny (wszak łupiłem nie tylko swoich ale kiedy nadarzyła się okazja obcych łupić się nie wahałem) powzięła decyzję by w trybie natychmiastowym oczyścić mnie z zarzutów. Przyznane mi zostają najwyższe odznaczenia państwowe i dożywotnia renta podpisana przez odchodzącego premiera.
- Łotrem jesteś waćpan. Jak J.W. Władza ma Ci ułaskawienie dać? Może gdybyś nie okradł siostrzeńca przewodniczącego Narodowej Rady Propagandy i nie kazał dać mu batów na goły zadek, przymknięto by powieki. Może gdybyś choć przekupić chciał któregoś z wysokich urzędników partyjnych…
- O nie mój kochanieńki. Jestem uczciwy w swej nieuczciwości. Przekupstwem rąk swych kalał nie będę. Niech mnie nazwą draniem czy bydlakiem. O to złościł się nie będę. Ale niechaj nikt nie pomyśli, że przekupstwem się param. Co to to nie. A temu chłoptasiowi, kazałem nie tylko baty dać. Widać nie do wszystkiego się przyznał. Nie dziwne to. Ha ha. – ryknął przy tym tubalnie – po tym co doznał od mych kompanów odechce mu się pluć przed ludźmi na chodnik z miną rubaszną. Żebyś widział te jego kaprawe oczka mój kapitanie. Ten jego podwójny podbródek i te ciuchy markowe. Piękny to było uczucie kiedym go po mordzie lał. Powoływał się piskliwie na swego wujaszka. Rozsierdziło mnie to trochę bardziej. Tędy kuksańców kilka dostał.
- Kuksańców? Na bogów! Kazałeś go przywiązać do latarni na golasa z napisem na plecach „Niech żyje nasz wódz :)”.
- Też mi coś. Gorszyło to ludzi? Nie mój kolego. Kilku azjatów zrobiło mu zdjęcia. Kobieta jakaś zemdlała. Ot i wszystko.
- A co z napisem?
- Z napisem? Toż to darmowa reklama naszego duce. Nikt tu obrażać się nie powinien.
Więzień przeciągnął się, ziewnął. Przełożył nogę na drugą…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil hic_est
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…