Wróć do katalogu

Więzy

być sobą (z) kimś; bywać ać

tit, opublikowano , 4 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Pogoda była przednia. Słońce i lekki wietrzyk dopełniały się nieprzyzwoicie. Zasiadłem na ławeczce w okolicach Muzeum Archeologicznego i zabrałem się do przeglądu prasy. Już na drugiej stronie Super Expressu natrafiłem na niezwykłą historię. Gazeta donosiła:

Zostali sobie oficjalnie przedstawieniu podczas jednego ze sławnych, głównie wśród czytelników prasy brukowej i w wąskiej acz prężnej grupie wykształciuchów, wieczorków u baronowej Niejadalnej. Znane w całym Starym Mieście ochlejparty organizowane w pałacyku przy ujściu Szpitalnej na Rynek Główny przykuwały uwagę największych łachudrów, furiatów i najzwyklejszych pojebów.

On, dr nauk medycznych Antoni Skrzyp, lat 30, typ południowca, brunet i nie ułożony amant. Ona na imię miała Bagietka, niespełna 20-sto letnia piękność, zachwycała towarzystwo wirtuozerią gry na harmonijce ustnej, szatynka, skóra jak nie wypieczony chleb; cymes!

- Witam panią serdecznościami – powiedział Skrzyp. - I ja – odpowiedziała Bagietka.

Odtąd, choć oboje zaręczeni, spędzali ze sobą coraz więcej czasu. Wszystko człapało w miejscu, niesione raźnie na stopie koleżeńskiej. Wspólne balety, szanty, zakrapiane suto imprezy, wyważanie otwartych drzwi i kradzieże koni – ot wszystko razem. Wzorowe rodzeństwo. Brat i siostra. Siostra i brat. Po prostu alfa (romeo) i (opel) omega.

Po kilku latach jednak są razem. Jak dobrze im, jak się dopełniają, jak czule! Małżeństwo tych dwojga choć od pewnego czasu nieuchronne wywołało mieszane uczucia, głównie wśród czytelników prasy brukowej i w wąskiej acz prężnej grupie wykształciuchów. - Jakże to tak, przecie oni brat i siostra. Nieraz tak mówili?! – dziwili się bywalcy teatrów, barów i obskurnych bistro. - Kurwa – przytakiwali jeszcze inni.

Lata mijają w niebiańskiej atmosferze. Finansowo stoją wybornie; Skrzyp ma gabinet USG, Bagietka robi karierę aktorską w teatrach i operetkach. Są szczęśliwi. Z tej szczęśliwości…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych