Wróć do katalogu

Władca Dyskietek Księga I Rozdział 6

Napisana w "lekkim" stylu opowieść, będąca parodią najpopularniejszych obecnie książek i filmów fantasy; bazuje na powieści J.R.R. Tolkiena "Władca pierścieni" oraz filmie "Matrix".

elevarm, opublikowano , 19 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

6.

RUINY MIGA - AMIGA

- CO TO SE TO BYŁO TO? - zapytał Alfred, patrząc na strapione oblicze Wypierdka. - Mów cichaczem - poradził Wypierdek - i nie hałasuj zbytnio. Największe niebezpieczeństwo odeszło, wszelako wielce obawiam się tych podjaranych lamerskich band. Marian wyjrzał przez okno - w całym Lamerowie wrzało. Raz po raz rozlegały się głośne okrzyki i nawoływania, a nasz Żul mógł z łatwością dojrzeć pędzące wzdłuż ulic oddziały straży lamerskiej mijające się na ulicach i czasem oczekujące swojej kolei na czerwonym świetle. - Czego ty od nas cesz? - zapytał Marian, pociągając z Flachy. - Wielu rzeczy - odparł Wypierdek. - Od tygodnia śledziłem czwórkę Żuli szlajających się po rowach, którzy jakiś czas temu wyruszyli z Zarowia, a celem ich podróży była właśnie ta karczma. Lecz zanim jeszcze wyruszyli, czyhało już na nich straszliwe niebezpieczeństwo - bezduszni Czarni Rowerzyści, którzy to przed chwilą zaatakowali bramę. - Za panowym przeproszeństwem; skąd ty se tak dużo wisz, ty!? - wykrzyknął Alfred, podnosząc się z łóżka. Widać było, iż za grosz nie ufał Wypierdkowi. - Bywałem tu i tam, wiedziałem także, gdzie nadstawiać ucha - ten odpowiedział. - A odkąd wkroczyliście do Doliny Lamerów miałem na was baczenie. Teraz chyba widzicie, jak wielkie niebezpieczeństwo nad wami zawisło. Jeśli chcecie wiedzieć, Czarni Rowerzyści to Zazule, Pięciu Wirusów Dyskietki. Byli oni Użytkownikami, wielkimi administratorami Użytkowników z poprzednich Wersji. Później jednak Trojan ofiarował im swoje Dyskietki, co zamieniło ich w te przerażające kreatury. Teraz jednakże mam dla was propozycję... W tej samej chwili rozległo się pukanie do drzwi i w progu ukazał się strapiony Baarman Masłobrzuchy, trzymający w dłoni szarą kopertę. Wypierdek na jego widok wycofał się pod okno, gdzie nieprzenikniona ciemność uniemożliwiała dojrzenie go. - Strasznie, strasznie - mamrotał Baarman. - Panowie Żulowie, Lamerowo zaatakowane! To straszne, ale to już mówiłem. A tak, koperta! - puknął się w czoło. - Byłbym zaponiał. Stary Ganpaw Haker kazał mi czekać na chudego Żula o imieniu Marian, a to chyba z nim mam teraz przyjemność? - No - potwierdził Marian. - Oj, biada mi! Pokornie proszam o wybaczenie, bo ten oto list miałem wysłać już przed tygodniem, lecz zupełnie mi z głowy to wypadło. Proszę, oto i on! Co mówiąc, podał Marianowi kopertę. Ponieważ Marian umiał czytać tylko etykiety na winiakach, wypisany na kopercie adres przeczytał mu Alfred:

PAN MARIAN ŻUL, CHATKA POD LASEM, ZAROWIE, ŻULOGARD

- To je list od Ganpawia Chakiera do pana Mariana, pana! - wykrzyknął Alfred, gdy skończył czytać. - A więc jednak! - rzekł Masłobrzuchy. - Musicie uciekać stąd, panowie Żulowie! Te czarne Wredasy wypytywały w mieście o Mariana Żula i jego kumpli, a jeśli im dobrze zza tych czarnych binokli patrzało, to ja sam jestem Żul! Musicie mieć się na baczności, wielu o was zapytuje, nawet ten dziwny Scandisk, Wypierdek!. - A i owszem - rzekł Wypierdek, wyłaniając się z cienia. - Gdybyś wtenczas udzielił mi odpowiedzi, Baarmanie, bylibyśmy już pół dnia drogi przed Czarnymi Rowerzystami. - Ojeja! - wykrzyknął przestraszony Baarman. - Co on tu robi? - Wszo spoko - rzekł Marian. - Je z nami. Baarmana, podobnie jak Alfreda, nie uspokoiło to zbytnio. Gdy wychodził za drzwi, obdarzył jeszcze Wypierdka badawczym spojrzeniem pełnym nieufności. Ledwo wyszedł, Alfred otworzył kopertę i zaczął czytać na głos:

------------------------------------------------------------------ System Information ------------------------------------------------------------------ Time of this report: 10/SX/r380886, 19:25:35 Machine name: GH-AMISGRSE8IY6 Operating System: FreeBSD Language: PL ------------------------------------------------------------------

Mój drogi Marianie Żulu !

Obawiam się, że złapanie Ciebie i Alfreda po drodze stało się niewykonalne. Dopadły mnie tu okropne wieści i muszę pędzić, gdzie mnie zawezwano. Ty zaś nie możesz tracić nawet chwili, gdyż groza czyha nad tobą straszliwa. Być może w okolicy spotkasz Scandiska o nicku Wypierdek. To mój kompan i wie wiele o naszych sprawach. Jeśli wasze ścieżki przecięły się, ruszajcie do Gateway w krainie Makrohard. Jeśli zaś go nie spotkałeś, również tam jedź. W razie mojej nieobecności otrzymasz radę od administratora Zygfryda.

Popijający z piersiówki Twój GANPAW

P.S. - NIGDY z Niej nie korzystaj! P.S. 2 (to taka konsola, gdybyś nie wiedział) Upewnij się, czy spotkałeś prawdziwego Wypierdka. Imię jego - Legoloczek.

Nie każdy sprzęt gra nowa zmorzy Nie każdy cooler Radeona schłodzi Nie każdy reinstal błędów namnoży Nie każda gra w terminie wychodzi

Z wiatraczków buchną znów płomienie W ciemnościach diody zalśnią laserem Złamana Płyta odzyska swe istnienie Admin zasiądzie przed komputerem

P.S. 3 (ciekawe, czy kiedyś będzie?) Mam nadzieję, że Masłobrzuchy wyśle Ci ten list szparko. Jeśli nie, zlej go flachą. Doliczając ten szmirowaty program, co to go Baarman prowadzi, to i tak będzie za mała kara. POWODZENIA!!!

- Widzicie? - zapytał Wypierdek, gdy tylko Alfred skończył czytać. - Ganpaw sugeruje wam moje towarzystwo, a to właśnie miałem zaoferować, zanim przytelepał się Masłobrzuchy. - A skąd my mamy widzieć se, że ty jezdeś ten Wypierdek, ty? - zapytał podejrzliwie Alfred. - Może ty ktoś inny jezd? Może żeś łeba Wypierdkowi ukręcił se, a tera se go udajesz, szo!? - Bystrzach z ciebie, Alfredzie Żulu - odrzekł Wypierdek z uznaniem. - Wielkim szczęściem dla Mariana jest taki kompan. Ale skoro pytasz, odpowiem - gdybym nie był prawdziwym Wypierdkiem, zabrałbym wam Dyskietkę TERAZ! Wypierdek powstał nagle, a na jego twarzy zamalowała się godność i siła. Odrzucił pelerynę, dłoń umieszczając na plastikowym pudełeczku ze strzaskaną płytką CD w środku. Wydawał się teraz większy i potężniejszy. Alfred jęknął niczym przygnieciony fotelem mamiś ciapa. - Atoli macie farta, bo Wypierdek to ja - odezwał się Wypierdek, a surowość jego twarzy złagodził nagły uśmiech. - Zwę się Legoloczek, syn Papiloczka i będę was ochraniał, choćby przyszło mi ulec wykasowaniu. Chodź ze mną, Marianie, jeśli chcesz żyć! - dodał. - Zaprowadzę cię do Gateway. Marian kiwnął głową, co Wypierdek uznał na oznakę zgody. Nie mógł niestety wiedzieć, że nasz Żul właśnie raczył zasnąć.

Wyruszyli następnego dnia jeszcze przed świtaniem. Po cichutku wymknęli się z miasta, pełnego śpiących po ulicach Lamerów i skierowali na zachód, gdzie, jak opowiadają trubadurzy, blisko jest do końca świata. Szli, szli i szli. Wypierdek bez słowa wyjaśnienia wiódł ich przez niedostępne chaszcze, tudzież omglone bagniska i parne knieje. Czwórka naszych Żuli nie nawykła do takiego tempa, toteż często zatrzymywano się na odpoczynek i popijawę. Wypierdek, jak można było się domyślić, nie zamierzał uznawać owego rytuału i maszerował dalej, przeto nasi Żule nie chcąc stracić go z oczu, dopijali flachy i pędzili za nim. Gdy po popołudniowym postoju wyruszyli w dalszą drogę, Franek zapytał po cichu Mariana: - Skąd my, cipanie Marianie, mamy być pewne że ten Wypierdek to ci kumplem Ganpawia se jezd? - A bo jo wim? Na Wredasa toto nie wygląda se. - To może se nam powi, gdzie my leziemy my? - Do Gateway, panie Alfredzie! - zakrzyknął z przodu Wypierdek, co trochę zmieszało Żuli. - Do kafejek administratora Zygfryda! - Do Gateway! - Alfred na przekór Marianowi i Frankowi ucieszył się. - Słyszał se pan, panie Marianie, panie!? Zobaczymy Programistów my! - Ale daleko tam jesio? - zapytał Ziutek, lecz nikt mu nie odpowiedział. I szli dalej przed mroczne knieje, mgliste polany i piaszczyste nabrzeża, a wiatr i dzikie zwierzęta były ich jedynymi towarzyszami.

My zaś czym prędzej przenieśmy się do Amisiogardu, gdzie Haker Sławkoman, opanowany mrocznymi algorytmami Władcy Wirusów Trojana, wprowadzał w życie swe knowania. Największy Haker Amisiogardu stał teraz dumnie przed PENTIUM V, odgiąwszy głowę ku tyłowi. Na ekranie MonitriXa, jednego z Zaginionych Monitorów Widzenia z Binarnoru ukazywało się już emanujące zielonym kodem źródłowym Jądro Trojana. Sławkoman, wyraźnie podniecony rozmową ze swoim Mistrzem, przemówił: - Moce obliczeniowe Amisiogardzkiej Jednostki Centralnej są na twe rozkazy, Trojanie, Nowy Administratorze Systemu! Twardy dysk PENTIUM V zawarczał groźnie, a z głośników dobiegł głęboki, rozkazujący głos: - Uczyńże wirusy, ażeby obróciły wniwecz ten System! Sławkoman długo rozmyślał. Doskonale rozumiał, co ten rozkaz oznacza. Wiedział, na jakie świętokradztwo będzie musiał się ważyć, aby wypełnić rozkaz Władcy Wirusów. Myślał nad tym wiele godzin, dopóki na progu komnaty nie pojawili się dwaj olkowie - wirusy ukrywające się po niedostępnych szczelinach na płycie głównej. Wzrost ich był niski, a ubiór stanowiły biały serdak oraz białe kalesony. Ich jajowatą głowę okrywała chusta, zasłaniająca jednocześnie usta i nos. Widać było jedynie oczy - wielkie i jak gdyby zdziwione. - Jakie rozkazy z Nullviru, mój panie? - zapytał jeden z nich piskliwym głosem, wzbogacając swą wypowiedź histerycznym śmiechem obłąkańca. - Co nakazało Jądro? - Mamy wiele pracy - odrzekł Sławkoman, wykrzywiając twarz w karykaturalnym uśmiechu. Tej nocy dokonano na…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych