Władza i otchłań. wprowadzenie.
O osobniku, który przyzywa, zniewala, a następnie oswaja sukkuby, wyzwalając ich nieco bardziej ludzką naturę, po czym je sprzedaje. Zatrzymał sobie jedną, do której żywi specyficzne uczucie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nadmorskie miasto Diphat kwitło dzieki handlowi. Miało swój wielki targ co drugi piątek. Zjeżdzali wtedy kupcy wszelkich ras z okolic, by sprzedać swój towar. Statki zawijające przywoziły również wiele różnych dóbr, a często zdarzali się i kupcy z daleka, oferujący egzotyczne zwierzęta, czy też, z rzadka niewolników. Zamtuzy w pobliżu również notowały zwiększone obroty – wygłodzeni marynarze musieli się zabawić..
Rikkturn nie liczył na wielki zysk – za duża konkurencja – ale kiepska sytuacja i brak perspektyw na szybka sprzedaż w jakimkolwiek innym mieście zmusiła go do handlu skórami wilków, które zdołał upolować, poza tym, dzięki targowi mimo wszystko miał większą szansę ze znalezienie jakiegoś chętnego. Z ostatecznego zysku nie był zbyt zadowolony, ale przynajmniej sprzedał wszystko i mógł zakupić nowe ubranie i całkiem spore zapasy. Ba, trochę złota mu zostało, więc po zostawieniu nowych rzeczy w pokoju w karczmie postanowił się przejść jeszcze raz, by się zabawić. Po krótkiej przechadzce zobaczył nieco większy tłok ludzi, wykazujących spore zainteresowanie towarem u jednego kupca. Sam również podszedł, przeciskając się przez kilka osób. To co zobaczył trochę go zaskoczyło – handlarz oferował trzy demonicznie wyglądające kobiety o wielu odcienach skóry. Wszystkie zaś byly nieziemsko piękne. Tymczasem handlarz do niego podszedł. -Rikkturn? Ile to lat minęło? Rikkturn spojrzał ze zdziwieniem. Widząc to, handlarz rzekł, usmiechając się szeroko. -Nie poznajesz mnie? To ja, Garr Leacad! Chyba piętnaście lat minęło. Tak się zmieniłem? Wspomnienia wróciły dość szybko. Garr był jego starym kumplem. Mieszaniec człowieka i elfa, zwykł siedzieć godzinami z nosem w starych książkach, ale potrafił też trochę fechtować. Nieskłonny do bitki, chyba, że po kilku głębszych. Ot, to były zwykłe wspomnienia – parę wspólnych awantur w karczmach, parę razy zatrudnienie u tego samego mocodawcy... Właściwie, to było coś więcej. Braterstwo krwi. Garr był dobrym przyjacielem, ale lata sprawiły, że kontakt się urwał... i tak, zdecydowanie zmienił się... niewielka bródka, parę kilo za dużo... Ale pozostał mu ten sam jowialny charakter i duża bezpośredniość. Po dłuższym przywitaniu Rikkturn wskazał ręką na jego stanowisko i spytał się. -Co ty tu robisz? Wziąłeś się za handel ludźmi? -To nie są ludzie, to sukkuby. Ludźmi bym nie handlował, ale tutaj sprawa wygląda inaczej. Zresztą, zdziwisz się, jak ci to opiszę Czekaj, sprzedam jeszcze te, które jeszcze zostały, i będziemy mogli pogadać.
Sprzedaż Garrowi zajęła pół godziny, widocznie sukkuby stanowiły chodliwy towar. Kiedy skończył, poklepał Rikkturna po ramieniu, po czym rzekł: - Nie będę z przyjacielem rozmawiać tak na sucho. Chodź do namiotu, mam butlę z dobrym winem. Namiot był całkiem spory, ale dość pusty. Podzielony był na kilka komór za pomoca przegród. Pierwsza wyraźnie należała do Garra. Rikkturn rozpoznał leżące przy stoliku niektóre magiczne ingredienty, oraz kilka magicznych ksiąg. Co ciekawe, koło nich leżała niewielka maczuga.W jednym z jego kątów spała na szerokim łóżku zakuta w łańcuchy dziwna dziewczyna, z drugiej komory dochodziły zaś ciche odgłosy. Gospodarz wyciągnął z małej szafeczki opróżnioną do połowy butelkę z winem, nalał sobie i Rikkturnowi. Garr położył się obok dziewczyny. Rikturn nie wytrzymał, i w końcu się spytał: -Jak w ogóle to robisz? - A widzisz, to nie takie proste. usiądź, bo to dłuuga historia.... No cóż, widzisz, przyzywanie sukkubów jest często praktykowane, ale ludzie nie wiedzą, w co się pakują. Pierwszy raz spotkałem się z tym, jak przypadkiem uratowałem zdrowie, a może i życie Czerwonemu Majchrowi, który chciał się zabawić z taką demonicą, a nieumiejętnie ją przyzwał, za pomocą nieudanego zaklęcia, które gdzieś wyczytał, a którego nawet nie umiał dobrze użyć. Już go wysysała, kiedy go odgoniłem. I wtedy też wpadłem na świetny pomysł. Teraz, to rysuję pentagram i przyzywam Sukkuna, a kiedy tylko się pojawia... to szybko należy trochę pobić, aż straci przytomność. To dość proste, sukkuby zawsze przybywają nagie i nieuzbrojone. -hehe, to brzmi dość łatwo... -Wtedy wyciągam ją z pentagramu, i zamykam okrąg, by nic innego przypadkiem przez niego nie przeszło. Sukkuba należy szybko zakuwać w kajdany, bo skubane są szybkie. Co najlepsze, są też czary, które zapobiegną ich powrotowi do otchłani, lub ponownym wciągnięciu, to właściwie podstawa na później. Dobrze też pilnować, by nic ostrego przy nich nie było. Zobacz to! - podwinął rękaw, na ręce miał zaś paskudną, głęboką bliznę. -Ale paskudna rana! -Wiem, nie uważałem raz. Wbiła sztylet, ledwo go jej wyrwałem. No, ale jak to się już uda... możesz robić wszystko co chcesz, a demonica wpada w jeszcze gorsze zło. Tak, istota wroga dla ludzkości, niebiezpieczna, w moim świecie jest sama i bezbronna.... - ironicznie się uśmiechnął. - I da się na tym zarobić. - A nie boisz się, że któraś będzie chciała kiedyś cię potajemnie zabić? -za szybko je sprzedaję - roześmiał się - ale nie jest tak źle. Uwierz, wiem po latach doświadczeń, że sukkuby tak naprawdę nie są złe. Tak, ludzie biorą je za zło wcielone, chyba, że chcą się zabawić na całego. Rozmawiałem z kilkoma, wiem, o czym mówię To po prostu zagubione istotki, które dostają misję, zresztą, tam skąd pochodza, traktowane są bardzo źle, boją się o to co się stanie, kiedy nie uda im się zdobyć ludzkich mocy. Tak, ja też na początku traktuję je strasznie – przyznał, ciężko wzdychając – ale to im udowania, że zawsze może czekać je gorszy los. Ale potem łagodzę swoje zachowanie, zaczynam im pokazywać dobro, a przede wszystkim, daję im nadzieję, że nigdy nie będą musiały wracać tam, skąd przyszły, i nie muszą wypełniać swojej misji. Zabawne, prawda? – Garr się roześmiał. Jedną sobie zatrzymałem, mam ją już od kilku lat i nie mam zamiaru nigdy jej sprzedać. Spójrz, to Kaijra - wskazał na śpiącą obok niego, drobną czerwonoskórą dziewczynę z małymi różkami, która cicho pochrapywała. - Tak naprawdę wystarczyło jej okazać trochę czułości,a wtedy zrozumiała, że mimo wszystko mogę o nią dbać, a ona w głębi swego serca bardzo tego chce, choć starała się tego nie okazywać. I przywiązała się do mnie jak zwierzątko, darzy mnie wielkim zaufaniem, a i ja jej ufam. Mimo wszystko, raz uratowałem jej życie, a parę razy mogła doprowadzić do pozbycia się mnie, i nie zrobiła tego. -To czemu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gonzo666
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…