Wojna o Elenor.
Orkowie, elfy, ludzie...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I Witajcie. Jam jest Kentorion. Jestem obserwatorem, nikt mnie nigdy nie widział i nikt mnie nigdy nie zobaczy. Jestem ostatni z mego ludu. Inni popełnili samobójstwo nudząc się istnieniem świata, gdyż my to właśnie jesteśmy ludem który istnieje od początku tej planety. Czas się nas nie ima, podobnie jak i Elfów. Naszym zadaniem jest spisywać najważniejsze historie poczym porzucać je w miejscach zamieszkanych przez ludzi, aby mogli oni dołączyć je do swoich zapisków i legend. Już od pół wieku na ziemi panują orkowie. Doszczętnie wyniszczyli planetę. Jest jednak kraina, wyspa która nie uległa jeszcze orkom. Zwie się ona Wenezion. Żyją tam ostatki elfów, ludzi i linjadów. Nie będę opisywał w tej historii ras elfów i ludzi, gdyż są oni bardzo dobrze znani, jednak linjadzi to rasa najmłodsza, powstała z połączenia ludzi i elfów, mają wiec cechy tych dwóch ras, ale bogowie obdarzyli ich jeszcze potężną energią życiową, dzięki której potrafią oni leczyć z każdej rany, a nawet niektórzy poznali tajemnice wskrzeszania. 20 lat temu bogini Winas, oraz bóg Akrot zesłali na ziemię dziecię… Było ono początkiem całkiem nowej rasy, która miała zapanować nad złem na planecie. II - Amizie! Amizie!! - Tak? - Podążaj za mną, szybko, proszę… - Ale Kiliano… - Chodź niema czasu do stracenia… - Powiedz mi co cię stało! - Widziałeś przecież wczorajszy meteor… Coś w nim jest! - Wisz przecież że rada zabrania się zbliżać do takich rzeczy. - Ale… - Nie wolno nam. - Ale… - Nie! - Ale tam jest dziecko!!! Pobiegli więc niezwłocznie w miejsce upadku meteorytu. Obok niego leżały 3 olbrzymie drzewa porośnięte mchem, jakby leżały tu od kilkunastu lat. - Jak to możliwe że w ciągu jednej nocy drzewa, które przewrócił meteor już zbutwiały i porosły mchem? - Nie wiem, ale to mi się nie podoba… Gdzie jest to dziecię? - Wcześniej spało w środku meteorytu. Tu jest otwór. - Czemu go od razu nie wzięłaś? - Nie… Coś mi nie pozwalało, jakby… - Tam jest! – mówiąc to wskazał dłonią na leżące drzewa. - Idź po nie… Amiz podszedł do dziecka. - Skąd się tu wziąłeś malcu? - Abubu. - Kiliano zanieśmy je na radę i tam ustalimy kto ma się nim zająć, bo przecież nie zostawimy go tutaj. * Rada składała się z 3 ludzi, Efeziana, Kaliego i Zimba, 4 elfów, Legontona, Szalwame, Kizano oraz Sztona, no i oczywiście 2 linjadów, to jest Malingo i Yantixa. Zbierała się ona zawsze w domu rady, zasiadali przy stole w kształcie pół koła. Pokój był bez okien, jednak światła nie brakło, chociaż nie było tam także świec. Przewodniczącym rady był Szalwame. Powstał on i przemówił: - Zebraliśmy się tu by zastanowić się co zrobić z dzieckiem które zostało znalezione przez Amiza i Kilianę, chyba wszyscy jesteśmy zgodni że najpierw jednak musimy ustalić skąd pochodzi. Amizie gdzie znaleźliście dziecię? - Ja zobaczyłem je siedzące na jednym z powalonych drzew, chce również wspomieć że są one już zbutwiałe i porośnięte mchem, a przecież meteor spadł wczoraj wieczorem. Kiliana jednak była tam wcześniej i z tego co mi powiedziała, wynika że dziecko przybyło na naszą wyspę w meteorycie. Teraz powstał Malingo: - To dziecię od bogów, te z przepowiedni!!! Nareszcie wysłuchali oni naszych modłów!!! Wskazują na to te drzewa, meteor nie spalił się na niebie jak inne, a dziecko przybyło właśnie w nim. - Zamilcz. – rzekł Efezian – przepowiednia to bzdura. A nawet jeśli, to przecież nie jest napisane że dziecię przybędzie w meteorycie. - A wiec nie wierzysz że kiedyś odzyskamy nasze ojczyste ziemie i rozbijemy w pył wielką armię wroga?! – tym razem wydarł się Legonton. - Wybacz, ale jak na razie tylko się kryjemy i wysyłamy małe garstki rycerzy na zwiady, i to tylko za pomocą magii się nam to udaje. – odparł na to Zimba z lekką ironnią. - Czyżbyś gardził magią? Dzięki tylko niej jeszcze możesz się tu wydzierać, to właśnie ona pomaga nam zaćmić oczy wroga tak aby nie mógł nas wypatrzeć! – te słowa padły z ust Kizano. - Kiedyś w końcu nas znajdą i wybiją co do nogi. – zaczął ponownie Efezjan – magia… - DOSYĆ!!! – zagrzmiał Szalwame, a wszyscy umilkli- nie czas na kłótnie i nie po to się zebraliśmy! Yantixie twój wiek odznacza się durzą mądrością, a więc powiedz co o tym myślisz. - Nie wiem skąd pochodzi te dziecię, ale jedno jest pewne. Ktoś go musi wychować, a później się okaże czy to dziecko jest człowiekiem czy linjandem, bo na elfa raczej nie wygląda, brak szpiczastych uszu. Uważam również że dziecko powinni wychować Ci którzy znaleźli je i także oni powinni nadać mu imię. - Niech i tak będzie – rzekł Szalwame – widząc Amizie i Kiliano że nie możecie mieć własnych dzieci, proszę was abyście przyjęli te. - Zgoda! Amizie, mamy syna - mówiąc to Kiliana, rzuciła się w jego ramiona i uroniła łzę prawdziwego szczęścia. - Jakie imię mu nadacie? – spytał przewodniczący rady. - Janraslerz – a w dzisiejszych czasach znaczyło to „syn nieba i ziemi” * Tak wiec młody Janraslerz dorastał ucząc się walki wręcz od ludzi, magii życia od linjandów, a od elfów zaklęć obronnych oraz strzelania z łuku. Coś jednak było w nim co pozwalało mu chłonąć to wszystko czego go uczono, a nawet jeszcze więcej, coś czego nie doświadczył nigdy żaden elf, człowiek czy linjand.
III
W wieku 15 lat Janraslerz posiadł już całą widzę jaką mogli go obdarzyć 3 współżyjące plemiona. W tak młodym wieku stało się to co ostatni czasy rzadko się zdarzało. Uczeń przewyższył nie tylko jednego, ale i wielu mistrzów magii oraz walki. Nastał moment kiedy to miało się określić jego pochodzenie. Wraz z przyjaciółmi udał się on na spotkanie rady, a że w tej części wioski mieszkało mało młodych małżeństw, miał ich tylko trójkę. Elfa – Thorwalda von Rabenhorsta, człowieka – Awiego, i linjanda – Tirweliusa. Thorwald i Tirwelius mieli po 19 lat, a Awi 17. Cała ta trójka była już wcielona do Drużyny Rady, do której należeli tylko najlepsi.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Thorwald von Rabenhorst
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…