Wróć do katalogu

Wojtek.doc

opowieść bez happy endu o młodym mężczyźnie który nie miał zbyt długiego dzieciństwa....Długie lecz z zaskakujące i ciekawe. Zachęcam

Shakin' Dudi, opublikowano , 20 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Powinienem napisać kim jestem, przedstawić się jakoś tym którzy mają zamiar tracić czas aby przeczytać moją historie. Na początek powiem tylko, że jestem normalnym chłopakiem z porządnej rodziny.......ale czy na pewno??

I Wprowadzenie

Mam 21 lat. Chodzę na studia. To powinno wam wystarczyć.......na razie. Jak wielu zawsze interesowałem się panienkami, ale zazwyczaj były to tylko nic nie znaczące miłostki, które przemijały....do czasu. Do czasu aż spotkałem ją. Ale o niej będzie mowa później. Chciałem ostrzec, że nie będzie to historia z happy endem więc jeżeli lubisz bajki disneya to odpuść sobie.

Powiadają, że najtrudniej jest zacząć, ale ja to w końcu mam za sobą, co nie?? Dobra, zacznę wam opowiadać moją historię z bardzo krótkiego dzieciństwa. Moi rodzice są psychologami i w szerszym gronie uznawani są za wspaniałych ludzi, ale nie w oczach tych którzy widzą prawdę, w moich oczach. To prawda, że zawsze razem chodzimy do kościoła (odświętnie) i zawsze pomagamy innym. Phi, to znaczy komuś kto może nam się za to odwdzięczyć. Nie będę wymyślał głupot wmawiając, że pochodzę z patologicznej rodziny, aby zbudzić w was litość. Nigdy nie zostałem uderzony, nie widziałem rodziców pijanych, czyli wszystko cacy. Ale coś w tym było nie tak. A tak zapomniałbym, to przecież ja. To ja zawsze przynoszę za słabe oceny lub też jestem źródłem sprzeczek. No bo ktoś musi przecież być ich powodem, co nie?? Tak czy inaczej szybko doszedłem do wniosku, że sam musze o siebie zadbać. I zacząłem dbać. Skończyłem szkołę z wyróżnieniem. Starzy byli zaskoczeni jak taki tłumok jak ja, może zdać z takimi osiągnięciami przewyższającymi ich córkę. Zapomniałem o niej wspomnieć. Skończyła już studia i pracuje jako archeolog i zawsze była dumą wapniaków. Wracając do tematu, ich zaskoczenie nie trwało jednak długo, mówili że na studiach już nie będzie tak łatwo, że był to czysty fart lub też inne testy które najnormalniej miałem w dupie. Ważne było to co ja sam o sobie myślałem.

II Wakacyjny melanż

Postanowiłem wpierniczyć się na chama na jeden z wyjazdów moich znajomych w góry. Wcześniej się tam nie pchałem, no bo najzwyczajniej starzy mnie nie chcieli puścić mówiąc, że jestem jeszcze za młody, że moja siora w moim wieku nie jeździła tak inaczej. Walenie smutów. Tak czy inaczej już byłem pełnoletni i sam powinienem o sobie decydować. Po za tym powinni mi zaufać. Ale nawet jeżeli nie ufali to miałem ich najzwyczajniej w dupie. Musiałem się odstresować po maturze i się wreszcie zabawić. No i się zabawiłem.......

Gdy dojechaliśmy na miejsce zostałem oślepiony wspaniałym widokiem. Lasy i góry spowodowały, że zapomniałem o wszystkich problemach planach na przyszłość i najzwyczajniej zapomniałem o bożym świecie. Jeden z moich kumpli, a dokładniej mówiąc Marcin, kazał mi brać manatki na plery i iść za nim. W czasie drogi wspominał od czasu do czasu o wspaniałych panienkach mieszkających w pensjonacie. Już nie długo miałem się dowiedzieć jakie one są wspaniałe, szybciej niż moglibyście sobie wyobrazić. Od razu jak weszliśmy do środka ujrzeliśmy 2 dziewczyny i jeszcze jedna, najwidoczniej matkę albo opiekunkę tej paczki. Moi kumple nie tracili czasu. Paweł podszedł do blond piękności, a Marcin już lizał się z jakąś brunetką. Obie były fantastyczne. Były świetnie, to znaczy skąpo, ubrane i wyglądały jakby chciały dostać role kaskaderek Pameli Anderson w Nagim Patrolu. Ale ja nie mogłem nawet marzyć o tych laskach, przecież nie jestem śmieciem i nie będę odbijać dziewczyn przyjaciołom. Stałem z boku patrząc się na wszystko. Podeszła do mnie ,,mamuśka’’ (tak nazwałem kobietę która stała koło lasek)i zapytała się czy palę. Odmówiłem, ona zapaliła fajkę po czym nawiązała rozmowę: - Ty pewnie jesteś ich opiekunem. - Nie, nie jestem. Jestem ich przyjacielem i rówieśnikiem. - Naprawdę??- na twarzy kobiety było widać zdziwienie- A ja myślałam, że taki wyrośnięty mężczyzna jak pan musi być ich opiekunem bądź ojcem jednego z nich. - Zatkało mnie. - A pani co tu robi?- spytałem się spokojnie - Jak to co?? Przecież ja też przyjechałam tutaj z przyjaciółkami. - To są twoje rówieśnicę- spytałem zapominając o kulturze- przecież wyglądasz......- powstrzymałem się w ostatniej chwili. - No jak wyglądam??- Spytała poirytowana - Jak 7 cud świata- palnąłem bez zastanowienia Zarumieniła się , a potem zaśmiała gromkim śmiechem. Wyglądała jak 100 nieszczęść. Ryj jak drożdżówka z bakaliami (po prostu celulitis na mordzie z pryszczami wielkości dorodnych główek kapusty zżeranych przez robaki). Jej wspaniała sukienka wyglądała jak szlafrok i to na dodatek w paskudne sraczkowate pasy. Jednym słowem dno. - Nazywam się Magda, a ty?? - Wojtek. - Podszedł Paweł obejmujący swoją piękność. Po części mu zazdrościłem. Co ja gadam?? Po części?? Ja tu gadam z wytrzeszczem, a on miał super laskę. - A więc już się poznaliście??- powiedział zdziwiony i zakłopotany. - Tak - odpowiedziałem nie rozumiejąc jego powagi.

Tego wieczoru nie miałem czasu pogadać z Pawłem ani z Marcinem. Najzwyczajniej nie mieli czasu dla mnie. No proste, zająć się swoimi laskami musieli po takim długim czasie. Magda przyszła do mojego pokoju późnym wieczorem. Miała na plecach plecak sporej wielkości. - Można??- spytała Zdziwiony i z pytaniem w dyńce: po co ona tu do cholery przyszła, wpuściłem ją do środka nie świadomy tego co zamierza. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać na temat gór, lasów, o tym że powinniśmy je ratować itp. To znaczy ja mówiłem, ona tylko przytakiwała. Aby poprawić nastrój wyciągnęła z plecaka wytrawne wino. No i wypiłem szklankę jak to miałem w swoim zwyczaju. Potem następną i następną, i następną. Magda natomiast cały czas miała ten sam pełny kieliszek. Dalej nie pamiętam co się stało. Najzwyczajniej urwał mi się film. Obudziłem się nagi. Obok leżała Magda. Tej nocy nie graliśmy w skrable. Jeżeli się nie domyślacie co ona ze mną zrobiła to wasza sprawa. Najgorsze jest to, że ja mam tego świadomość. Najpewniej zostanę kawalerem, albo tak jak Maikel Dżekson niby się ożenię, sztucznie zapłodnię pacientke i wyrzucę żonę na próg wpłacając jej kolosalne sumy na konto za prawa rodzicielskie. Ubrałem się w swoje ubranie i wyszedłem, a raczej wybiegłem z pokoju. Postanowiłem nic nie mówić kolegom. Jest to zbyt wielka hańba, aby o niej mówić. Wyjechałem łapiąc stopa. Starzy zdziwili się czemu tak szybko wróciłem. Odpowiedziałem krótko: - Po prostu zabrakło dla mnie miejsca. Zapomnieli zarezerwować. Było to kłamstwo. Ale co miałem mówić?? Że przeleciała mnie klientka i spierdoliłem??!! Nie, nie mogłem tego powiedzieć. Nikomu nie mogłem tego powiedzieć!

III Szkoła życia

Na studiach było spoko. Filozofia jest dla mnie po prostu idealna. Metafizyka jest dziedziną stworzoną idealnie dla mnie. Każdy problem z etyki potrafiłem rozwikłać. Potrafiłem jednak tylko teoretycznie. W obliczu prawdziwego dylematu moralnego nie jest już tak prosto. Pewnego normalnego dnia listopada wróciłem do domu wcześniej, ponieważ wykładowca miał pilne spotkanie i puścił nas godzinę wcześniej. Było cudownie. Gdy wszedłem do chaty ujrzałem jakąś grubą, obrzydliwą kobietę siedzącą na fotelu. Wypadła mi fajka z ust (zacząłem palić po mojej wakacyjnej przygodzie). - Cześć - powiedziała dziewczyna.- pamiętasz mnie prawda?? - Taaaaaa........- wkurzony na siebie samego i moją głupotę wymyślałem na siebie w tym momencie takie określenia, że nawet największym filozofom się nie śniły - Synu - teraz wtrąciła się moja starsza- czy to prawda, że uprawiałeś z nią seks?? - Nie wiedziałem co powiedzieć. Po prostu mnie zatkało. - Tak....ale.... - A więc jednak- nie dała mi skończyć- A więc ile chcesz za bycie cicho?? Magda spojrzała swoim sexy spojrzeniem na mnie, po czym oznajmiła - Ja nie jestem przekupna. Dziecko chce wychować z jego ojcem. - zemdlałem. Obudziłem się w towarzystwie matki. Uśmiechnąłem się myśląc, że był to tylko zły sen. Sama myśl, że mogę być ojcem w tak młodym wieku mnie wystraszyła, a co dopiero zostać mężem z przymusu, ojcem z przymusu, zarabiać na życie, na rodzinę. Tego było za dużo. - Powiedziała, że jeżeli jej nie poślubisz to zadzwoni na ,,Interwencje” i opowie całej Polsce o waszej znajomości, jak bardzo ją skrzywdziłeś i tym podobne. Postanowiłem opowiedzieć całą historie moim rodzicom i razem z nimi zadecydować co będziemy dalej z tym fantem robić. Po wielu godzinach dyskusji doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyjściem autentycznie będzie ślub. Bądź co bądź, ale afery w naszej rodzinie być nie może. Ja bym najchętniej spotkał się z Magdą w sądzie, ale stanowczy ojciec od razu rozwiał mi takie myśli. Matka zadzwoniła do Magdy po czym ustaliły datę ślubu cywilnego. Moja matka nie zgodziła się na kościelny. Wiedziałem, wiedziałem że ta przygoda zniszczy mi życie.

IV Ostatnie chwile wolności

Kiedy moi starzy ustalali termin z Magdą. Ja walczyłem w sobie. Czy iść się upić w trupa czy też poświęcić ostatnie chwile sprawdzając czy dziewczyna na której mi zależało i przez którą odlatywałem do krainy marzeń, słysząc słowa : ,,zależy mi na tobie....’’, naprawdę chociaż przez chwile tak myślała. No ale przestałem w to wierzyć już trzy lata temu, kiedy zobaczyłem ją z moim przyjacielem. Dużo straciłem, że byłem taki cichy. Nikt nie wiedział o tym jak bardzo mi na niej zależało, nawet mój przyjaciel. Znałem ją od paru lat. Razem uczęszczaliśmy do tej samej klasy liceum, czasami się nawet razem uczyliśmy. Nigdy nie mogłem przemóc w sobie chęci pogadania z nią na inny temat niż szkoła, pogoda itp. bredniach. Każdy kto teraz myśli że to normalne dla wstydliwego chłopca się myli, a przynajmniej po części. To zawsze ja organizowałem dyskoteki w szkole, ja brałem udział we wszystkich możliwych imprezach szkolnych (i nie tylko), zbierałem znajomych na mecze i raz nawet zdarzyło mi się skoczyć na bandżi. Oczywiście bez wiedzy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych