Wróg pachnie piżmem... cz.1
Opowiadanie HP. Paring: Dr/H Jak NIE popaść w stereotypy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział I „Stare wspomnienia”
Brązowooka dziewczyna wpatrywała się w ogień wesoło trzaskający w kominku. I znów tu była, właśnie tu czuła się jak w domu, tu odnajdywała spokój i ciepło, którego w domu rodziców ostatnio zaznać nie mogła. Już szósty rok uczyła się w tej szkole, po raz szósty przyjechała tu we wrześniu chcąc pogłębić swoją wiedzę, ale przede wszystkim być w towarzystwie dwojga jej oddanych przyjaciół – Harrego Pottera i Rona Weasleya. Tak bardzo się za nimi stęskniła, a zwłaszcza za Harrym. Rosła potęga Lorda Voldemorta – największego czarnoksiężnika, postrachu całej czarodziejskiej społeczności. Bała się o Harrego, ale też o Rona, o siebie i swoją rodzinę. A teraz nadszedł październik, najbardziej kłopotliwy miesiąc, zarówno pod względem ilości nauki, co względem zdarzeń. O tak! W październiku zdarzały się dziwne rzeczy. W pierwszej klasie o mało nie zginęła, gdy razem z Harrym, Ronem i Nevillem czekali w nocy na Malfoya – oczywiście na próżno, ponieważ ich wystawił, ale to już całkiem inna historia. No i Noc Duchów również zakończyłaby się dla niej tragicznie, gdyby nie jej przyjaciele. „Tu odżywają wszystkie chwile…” pomyślała Hermiona Granger. I to dlatego nie lubiła października. Każdego roku przypominała sobie o tych złych momentach, o złych ludziach. Szczerze miała nadzieję, że skoro ma już szesnaście lat, ominie ją to, wreszcie pozwoli zająć się nauką. - Herm… czy ty w ogóle nas słuchasz? – padło pytanie. Wyrwana z rozmyślań, odwróciła głowę. - Pytałem, co z Wiktorem Krumem? – powiedział Ron, wyraźnie wkurzony jej „nieobecnością”. „Ach, tak… Wiktor…” do Hermiony powróciły wspomnienia balu bożonarodzeniowego. To były kadry wyrwane z filmu. Filmu o niej, o nich… o Wiktorze. Jego usta… jego dłonie… jego oczy… Wszystko kadry, żadnych stałych myśli. - Och, Ron! Daj jej spokój… - powiedział Harry. W duchu modlił się, by nie wyniknęła z tej rozmowy kłótnia… kolejna w ich wspólnej historii... Hermiona wstała i zaczęła sprawdzać zadanie Harrego z astronomii. Chciała zająć czymś myśli, bo znudziło ją tłumaczenie, że sękiem ich nieporozumień jest ślepota Rudego i jego chora zazdrość. „ Mars jest położony między Ziemią a Wenus. Rok trwa tam 285 dni. Planeta ta nie jest większa od Ziemi, nie stwierdzono na niej żadnych form życia” przeczytała. To było jedno z jego lepszych wypracowań. - Ron, powtarzam ci po raz ostatni… ON nie jest taki jak sądzisz… Zdziwiła się, gdy na twarzy Rona pojawiło się szczere oburzenie. - O tak! Jest taki szlachetny, dobry i wspaniały, bo pieprzył cię co wieczór… Gryfonka osłupiała. Takie słowa i to z ust jednego z jej najlepszych, najwierniejszych... W akcie złości rzuciła pracą zielonookiego i wymierzyła policzek Weasleyowi, z łzami w oczach pobiegła w stronę dormitorium. Harry siedział w starym fotelu, nadal oczami wyobraźni odgrywając scenę napadu furii Hermiony. - Stary chyba przesadziłeś... Ale Ron tylko prychnął ze zniecierpliwieniem, delikatnie masując sobie czerwony ślad po uderzeniu. Nie miał pojęcia, że ona ma taką siłę – o mało co nie rozbiła mu nosa. Harry podniósł się i ruszył w stronę, gdzie przed kilkoma minutami zniknęła Hermiona. Odnalazł ją opartą przy drzwiach do swojej sypialni. - Hermiono, przestań płakać... Nie przejmuj się, przecież wiesz, jaki on jest- wskazał głową na zejście do Pokoju Wspólnego, gdzie przebywał Rudy.
- Harry, gdybym przejmowała się tym palantem… a zresztą… Najbardziej boję się, że on będzie takie rzeczy rozpowiadał, a nawet może o tym napisać do „ Proroka Codziennego”… - rzekła dziewczyna, przytulając się do swojego, w tej chwili jedynego, przyjaciela. Harrego zatkało, szczerze się zdziwił takim napadem czułości u Hermiony Granger- tej zawiściałej kujonicy. Poczuł, jak moczy mu bluzę, płacząc rzewnie w jego ramię. Gdy już się odsunęła od Harrego, chrypiąco się śmiejąc. - Pomoczyłam ci cały rękaw…- mruknęła ocierając policzki, wyciągając swoja różdżkę i wypowiadając zaklęcie suszące. - Och, ale nic się nie stało...- bąknął, zakłopotany, że dziewczyna mu nieco matkuje, czuł się urażony. Hermiona uśmiechnęła się promiennie do Harrego i podniosła się ze stopnia, otrzepała spodnie i pociągnęła nosem. - Dzięki za wszystko, chyba pójdę do siebie... Dobranoc Harry jeszcze długo obserwował zatrzaskujące się drzwi do dormitorium Hermiony, przeklinając się, że nic nie zrobił. Nie był dobry w pocieszaniu, a zwłaszcza pocieszaniu płaczących dziewcząt... Hermiona przebrała się w kusą bieliznę sypialną i w mgnieniu oka wskoczyła do łóżka. Otuliła się szczelnie kołdrą i po chwili zapadła w kojący, leczniczy sen... Obudził ją promień wczesnego jesiennego słońca, który zabłądził i wpadł przez okno do sypialni. Hermiona otworzyła brązowe oczy. Osunęła się z łóżka, przeciągając się, drepcząc przez wyziębiony nocnymi spadkami temperatury pokój i rozsunęła do końca zasłony. Jej spojrzenie zatrzymało się na lustrzanym odbiciu jej osoby. Popatrzyła krytycznym okiem na swoje biodra, stanowczo stwierdzając, że ma na nich za dużo tłuszczu. Tłumiąc ziewnięcie, zebrała się w sobie, zabierając ręcznik, mydło i szampon... Czas na kąpiel... „ Pieprzona Granger! Pieprzone życie! Pieprzone dojrzewanie!” pomyślał, przewracając się na prawy bok, Dracon Malfoy- szesnastoletni, wysoki blondyn z domu Slytherin. Nie potrafił sobie wmówić, że ma zakaz, ale to kategoryczny zakaz śnienia o tej małej szlamie Granger. Serdecznie dość miał już tych sennych koszmarów, po których budził się z wypiekami na twarzy, we własnej spermie. Zwlókł się powoli, przeczesał dłonią blond kosmyki, a rzucając kołdrę pod sekretarzyk, postanowił wziąć długą, odprężającą kąpiel- z dala od własnych porąbanych aluzji. Z tych snów znał na pamięć każdy centymetr jej gorącego ciała, każdy jej oddech, westchnięcie, spojrzenie, każde zetknięcie ust w szalony sposób... Znał to wszystko na pamięć, do znudzenia... To były tylko senne ”marzenia”... To nie działo się w rzeczywistości... Teraz próbował zapomnieć o tej ostrej scenie, mieszkającej w jego głowie, a w której to Granger robi sobie dobrze... Jakaś dziwna siła wciąż przywoływała jej obraz do jego biednej, i tak już wymęczonej erotycznymi snami głowie. Nie potrafił wyjaśnić samemu sobie, bo przecież nie ludziom... Co by było, gdyby ktoś miał moc zaglądania do jego myśli?.. Tak, ten słynny Draco Malfoy, pogromca szlam, a w rzeczywistości rżnący ją we śnie... To dziwnie zabrzmiało, nawet w jego głowie... Przecież myślał tak o kimś, kto był jego „naturalnym” wrogiem. Ale ona... tak bardzo się zmieniła, wypiękniała, nabrała ciała. Stała się o wiele bardziej pociągająca, niż którakolwiek z dziewczyn znanych Ślizgonowi. Zrobił sobie analizę jej wyglądu, teraźniejszego i tego z przed roku, kiedy to nosiła burzę czegoś, co przypominało szczotkę do kibla, a teraz w to miejsce, jakby wyrosły piękne, długie i PROSTE włosy... Stworzone do zabawy, podobnie jak jej piersi... Rok temu była płaska jak deska, a ostatnio jego wzrok ( nie tylko jego) przykuwały solidne, pełne piersi, drapieżnie odznaczające się na kusych, obcisłych sweterkach... O tak, garderobę TEŻ zmieniła... Hermiona z prędkością światła wzięła jeden z zakrętów, nucąc pod nosem „ Na palcach przez tulipany”. Była tak zaaferowana wyciągnięciem prawidłowego dźwięku przy „...a ja sobie chodzę... na palcach chodzę...”, że z roztrzepania wpadła na coś, odbijając się i boleśnie łącząc tyłek z twardą posadzką z kamienia. Podniosła oczy i…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lady_Lena
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…