Wściekłość
Nigdy nie porywajcie dziewczyn, bo ON może się zjawić.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
****
Nagły wstrząs zmącił ciszę panującą na sali tronowej. W blasku licznych świec i pochodni przymocowanych do grubych ścian z kamienia przechadzała się osoba nosząca na sobie królewskie szaty oraz berło w prawej ręce. Do swego boku miała przyczepiony elegancki miecz z lekko zakrzywioną końcówką, podobną do pirackiej. Zachowywała się bardzo nerwowo, choć próbowała być spokojna w tej trudnej sytuacji. Co jakiś czas podchodziła do wysokich okien po obu stronach sali, aby zobaczyć, co dzieje się na zewnątrz. Kolejny wstrząs sprawił, że szyby zadzwoniły złowieszczo, potęgując strach przed nieznanym. W końcu podszedł do tronu znajdującego się na drugim końcu sali. Wspiął się na trzy schodki i spojrzał przed siebie. Na czerwonym siedzisku zdobionym w złote wzorki siedziała urocza dziewczyna. Spoglądała ona w ciemny krajobraz za oknem. Miała piękne, ciemnobrązowe włosy rozpięte na ramionach. Gdy spojrzała na podchodzącego do niej mężczyznę spochmurniała. Jej duże, niebieskie oczy spoglądały niewinnie na jej przyjaciela, jeszcze z czasów akademii sztuk magicznych. Gdy przemawiała, zaczarowała wszystkich wokół swoim pięknym, cieniutkim głosikiem. - To był zły pomysł. – Powiedział król swoim szorstkim głosem - On cię zabije. – Odrzekła dziewczyna - Dlatego mówię, że to był zły pomysł. – Powtórzył mężczyzna - Waron. – Tu spojrzeli sobie w oczy – ja nie chce żeby on cię zabił! - Ksaia. On mnie nie... Głuchy dźwięk uderzających o ścianę drzwi doszedł do uszu jedynych ludzi znajdujących się na sali tronowej. Oboje spojrzeli w tamtą stronę. Waronowi serce mocniej zabiło. W progu stał młodzieniec z mieczem ociekającym krwią w prawej ręce. Miał ciemne, krótkie włosy, postawione do góry. Ubrany był w srebrną zbroję, która połyskiwała w blasku pochodni. Swoimi zimnymi jak otchłań oceanu, niebieskimi oczami wpatrywał się w dwójkę stojącą przy tronie. Przez chwilę trwała grobowa cisza, w której dwaj wojownicy mierzyli się wzrokiem oceniając swoje szanse w walce. - Ukryj się, Ksaia. – Rzekł Waron do dziewczyny, która powoli podeszła do okna na lewo od tronu i ukryła się za jedną z dwóch kolumn znajdujących się na sali. Gdy to uczyniła król wyciągnął swój miecz, a berło położył na tronie i rzekł ostrożnie do młodzieńca – Nie powinieneś był tu przychodzić, Naimad. - Już ja wiem, co powinienem a co nie! – Odrzekł swoim twardym, lecz przekonywującym głosem. – Odebrałeś mi wszystko, na czym mi zależało, a teraz porwałeś Ksaię. Zginiesz za to!- Ostatnie słowa wypowiedział przez zaciśnięte zęby. - Nic nie rozumiesz. Nie jest tak jak... - Nie bijcie się! – Usłyszeli głos zza kolumny. - Nie chce się z tobą pojedynkować. Załatwmy to inaczej... – Nie dokończył, gdyż Naimad jako adept ognia przywołał swoją moc i stworzył ognistą kulę, która zaczęła wibrować w jego lewej dłoni. W ułamku sekundy cała jego ręka zaczęła się palić żywym płomieniem, którego nawet nie czuł i który nie wyrządzał mu krzywdy. Następnie wyprostował dłoń w kierunku Warona i wypuścił w niego pocisk. Ten w ostatniej chwili zdążył przekoziołkować w bok. Kula uderzyła w tron, który w kilka sekund stanął w ogniu, rozświetlając pomieszczenie swoim blaskiem. Naimad przestał się już palić i z mieczem w ręku zaczął biec w kierunku wroga. Ten przygotował się do odparcia ataku ze strony maga. Tuż przed schodami Naimad skoczył w górę i wylądował tuż przed Waronem. Ich miecze skrzyżowały się wydając ostry świst. Król pierwszy wykonał atak próbując ciąć od boku, lecz został zablokowany. Kucnął uchylając się przed kontruderzeniem, miecz przeciął powietrze nad nim i uderzył w ścianę obok. Znów starli się w walce niczym dwa potężne niedźwiedzie walczące o rybę, którą złowił jeden z nich. Stal uderzyła o stal. Posypały się iskry. Waron, blokując uderzenie Naimada od góry, spojrzał mu w twarz. Jego rysy zaostrzyły się. W oczach płonął gniew, który zdolny był do skruszenia skały. Swoje ruchy wykonywał z wielka siłą i perfekcją. Zaślepiała go nienawiść i żądza zemsty po tym, co zrobił Waron. Jego miecz był bardzo dobrej jakości. Ostrze tuż przy rękojeści było lekko pofalowane, a przed wierzchołkiem wyryte były jakieś symbole. Naimad, gdy był w akademii jako jeden z nielicznych potrafił napełnić miecz swoją mocą. Od tamtej pory, tylko on mógł nim władać i czerpać z niego siłę. „Strata jednego, odbije się na drugim”, zawsze powtarzał tą sentencję. Oznaczała ona, że jeśli on zginie miecz ulegnie samozniszczeniu, a jeśli to miecz zostanie zniszczony, może odbić się to na psychice jego samego. Oderwali się od zwarcia i znów przystąpili do walki. Za sobą słyszeli krzyki Ksai, ale nie przejmowali się tym wogóle. Byli skoncentrowani tylko na jednym: wyrządzić jak największe rany swojemu wrogowi. Waron był adeptem powietrza, więc on również przywołał swoją moc i napełnił nią swój miecz. Złowrogie wyładowania przechodziły przez jego broń wywołując strach przed każdym wrogiem. Naimad jednak się tego nie przestraszył. Wyprowadził cios od góry i ich miecze zwarły się ponownie. Nagły wstrząs przeszedł przez całe jego ciało i po ułamku sekundy moc wyładowania mocno odepchnęła go do tyłu. Uderzył plecami o kolumnę, za którą ukrywała się dziewczyna i spadł na zimną posadzkę. - Sukinsyn – wymamrotał Palce mu nieco zdrętwiały, ale mógł dalej walczyć. Podniósł się w samą porę, aby sparować cios Warona. Tron nadal się palił i razem z uderzającymi o siebie mieczami tworzył niesamowity balet cieni na pobliskiej ścianie. Naimad przeszedł do kontrataku. Wyprowadzał ciosy, które przeciwnik z trudem mógł…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Ignis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…