Wróć do katalogu

Wspomnienia

Czasem zwyczajnie nie da się uciec...

analo, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zegar na ścianie newsroomu wskazywał 1:30. To był cholernie ciężki dzień – pomyślał, przecierając zmęczone oczy. Zdecydowanie miał na dzisiaj dość, chociaż zwykle lubił swoje wieczorne dyżury w redakcji. Nigdy nie było tu tak cicho, jak właśnie wieczorami. W ciągu dnia panował zgiełk jak na Wall Street. Wszyscy przekrzykiwali wszystkich, w powietrzu fruwały strzępki wydrukowanych tekstów przerzucanych z rąk do rąk, z biurka na biurko. Umiejętność skupienia się na pracy w takich warunkach była tym, co osiągało się dopiero z czasem. Chociaż był dziennikarzem już dobrych parę lat i umiejętność pracy w ekstremalnych warunkach posiadł dawno, nad adrenalinę w dalszym ciągu przedkładał ciszę i spokój. Wtedy pracowało mu się najlepiej. Nie zapalał górnego światła, wolał pracować przy świetle lampki i monitora. Zresztą i tak było tu dostatecznie jasno za sprawą światła wlewającego się z korytarza. Gdyby nie zaległa robota skończyłby swój dyżur już dwie godziny temu. Dodatkowe godziny przy komputerze czuł pod powiekami. - Wystarczy na dziś – powiedział do siebie, po czym wyłączył komputer, zdjął z krzesła marynarkę i udał się w kierunku windy. Mimo całej swojej sympatii do pracy i tego miejsca marzył, by jak najszybciej znaleźć się w domu. Taksówka czekała już pod budynkiem. Mimo zmęczenia, przez chwilę żałował, że nie zdecydował się na spacer. Noc była wyjątkowo ciepła. W powietrzu czuć było odchodzącą zimę i zapowiedź czegoś nowego. Zresztą wiosna była jedyną porą roku, którą lubił i którą dało się przetrwać żyjąc w mieście, jak on. - Dobry wieczór, Fiołkowa 17 – wyrecytował jednym tchem z trudem powstrzymując się od ziewania. Taksówkarz zerknął w lusterko i skinął głową. Takie milczące porozumienie dwojga wyczerpanych dniem ludzi. Bo ani on, ani kierowca nie mieli ochoty na prowadzenie zdawkowych rozmów, jakie zwykły się toczyć między taksówkarzem a pasażerem. Krępowały go te wymuszone dialogi, do których w dziwny sposób czuł się zobowiązany zamykając drzwi taksówki i moszcząc się na tylnej kanapie samochodu. Dlatego rozbijanie się taksówkami po mieście ograniczał do niezbędnego minimum. Nie zdążył zebrać myśli, kiedy taksówka zatrzymała się pod wskazanym adresem. Wyjął z kieszeni wymięty banknot, uregulował należność za niekłopotliwą podróż i ruszył w kierunku klatki. Na wpół śpiąco rejestrował kolejne etapy, kod do domofonu, winda, ósme piętro, drzwi, klucze. Nie zapalając światła zdjął z siebie ubranie i wsunął się w chłodną pościel. W tym momencie było to wszystko, co było mu potrzebne do szczęścia. Obudził się przed południem. Pierwsze kroki skierował do kuchni żeby włączyć radio i nastawić ekspres. Potem wziął gorący prysznic i mógł zaczynać dzień. Nie wyobrażał sobie ranka bez tych dwóch elementów, prysznica i mocnej, czarnej kawy, której picie celebrował bez pośpiechu. Zapowiadał się piękny, pogodny dzień. Wlał do kubka świeżo zaparzoną kawę, nałożył na siebie bluzę i wyszedł na taras. Lubił przyglądać się ludziom. Obserwował śpieszący się tłum, codzienny tłok na przystanku i nerwowe ruchy zerkających na zegarek podróżnych. W kawiarni

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych