Wróć do katalogu

Wszędzie martwe ciała

Krótkie opowiadanie. Trupy i zgnilizna.

Borth, opublikowano , 5 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

WSZĘDZIE MARTWE CIAŁA

Stałem na zgliszczach miasta, patrząc na ruiny. Dokoła nie było ani jednego żywego człowieka. Wszędzie walały się trupy ludzi i zwierząt, wszędzie osypywał się gruz ze ścian budynków, dziury ziały w ziemi a kanałami i rynsztokami spływał brud i krew. Nie rozumiałem, co takiego wydarzyło się w mieście. Nie rozumiałem, jak mogło do tego dojść. Nigdy nikogo nie zabiłem, nigdy nikogo nie okłamałem ani nie okradłem. Zawsze żyłem w pokoju z innymi ludźmi, nie rozumiałem, jak ludzie, których znałem mogli mierzyć do siebie z broni, zabijać się nawzajem. Czy tylko ja jeden byłem czysty? Od początku do końca dobry i nieskalany? Może to próba? Może tylko ci Dobrzy i Nieskalani mieli przeżyć ataki na miasto i stać się nowymi JEDYNYMI MIESZKAŃCAMI? Ruszyłem w stronę swojej pracy. Nie w jakimś konkretnym celu – po prostu, żeby gdzieś iść. Parę razy zdawało mi się, że widzę ruch, na granicy pola widzenia, jednak nie odwracałem głowy. Wolałem żyć w nieświadomości. Dotarłem do budynku firmy, w której pracowałem. Najwyższy budynek w mieście leżał w gruzach. Nie ocalał kamień na kamieniu. Zacząłem przekopywać ruiny, tam, gdzie było to najłatwiejsze; po chwili znalazłem to, czego szukałem. Zdjęcie mojej żony i dwójki dzieci. Właśnie! Skoro ja – Dobry i Nieskalany – przeżyłem, zgodnie z tą logiką przeżyła i reszta mojej rodziny. Ruszyłem biegiem do pracy mojej żony. Budynek ocalał, jednak przed wejściem piętrzył się stos ciał. Obszedłem go powoli, przyglądając się martwym twarzom ludzi, których znałem. Zastanawiałem się, jakie zbrodnie popełnili w swoim życiu, że zasłużyli sobie na taki los. Spod ciał wystawał kawałek błękitnej chustki. Szarpnąłem za niego, jednak był zawiązany na czymś... Lub na kimś. Delikatnie przełożyłem kilka ciał na kolejną stertę. Kiedy zobaczyłem, dlaczego nie mogłem wyszarpnąć chustki, łzy popłynęły mi po policzkach. Martwe oczy mojej żony spoglądały na mnie ze smutkiem. Różowe usta straciły swoją barwę, cała twarz wydawała się poszarzała i bez wyrazu. Tylko oczy i bezgraniczny…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych