Wszystko już było
Przecz czytaniem skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż czynność ta może wywołać niekontrolowane wybuchy śmiechu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Autor cierpiał na brak pomysłów. Siedział i myślał, myślał i siedział. Wszystko już było! Nie da się wymyślić już nic nowego! Przytłoczyło go to niczym głaz, tym bardziej, że wydawca naciskał, czytelnicy się niecierpliwili, a krytyka ostrzyła zęby. Postanowił jednak zwalczyć niemoc twórczą i przystąpił do pisania kolejnego arcydzieła:
{i}Rozpoczął się niezwykle piękny dzień, jak zresztą każdy w krainie Wspaniałości. Ptaszki śpiewały, kotki wygrzewały się na słońcu, nieszkodliwe małe chmurki uroczo przesuwały się po lazurze nieba. Panowała ogólna miłość i szczęście. Mirabella...{/i}
- STOOOP! O, co to, to nie! - Maleńka postać wściekle zamachała ręką. - Tylko nie Mirabella! Ja jestem młodą kobietą znającą swoją wartość! Wykształconą, inteligentną! Nowoczesną! Nie poddam się hegemonii mężczyzn i nie dam sprowadzić do roli obiektu seksualnego kręcącego tyłkiem i będącego jedynie ozdobą! Nie zgadzam się! I nie chcę takiego dziwkarskiego imienia!
Autor oniemiały patrzył z niedowierzaniem na ten popis. Jak dotąd żadna postać nie ośmieliła się zbuntować! Wszystkie jak jeden mąż realizowały bez mrugnięcia okiem jego nawet najbardziej zwichrowane fantazje. Co za bezczelność! Postanowił to zignorować.
Ykhym... {i}A zatem Mirabella w ten jakże piękny dzionek...{/i}
- Halo, do cholery! Ty tam na górze, duży! Nie myśl sobie, że możesz mnie zignorować! Ogłaszam strajk! Zawiążę związek zawodowy postaci! NSZZ Solidarność - Bohaterowie Fabularni! Już my ci pokażemy, ty tyranie jeden, ty! Obalimy ciemiężyciela! Bohaterki i bohaterowie wszelkich opowieści łączmy się! Precz z preczem!
Autor wkurzony trzasnął pięścią o biurko. Postać straciła grunt pod nogami i legła jak długa. Wściekła, już miała się podnosić, ale nagle zabłysły jej oczy. Widać było, że w jej głowie narodził się szatański plan. Złapała się za kolano, krzycząc przeraźliwie - ratunku! Autor mnie bije! Na pomoc! Władza stosuje argument siły wobec bezbronnych, niewinnych kobiet! - Zwinęła się w kłębek i załkała. - Co za cwana małpa! - pomyślał Autor. - Udaje! A niech jej zresztą tam! Rób se co chcesz, wredne babsko!
Dziewczyna błyskawicznie podniosła się z ziemi. Na jej twarzy nie było nawet śladu bólu. - No, dobrze, skoro to mamy już ustalone, to tu jest lista żądań! - Wyciągnęła rękę z rolką papieru. Naprawdę grubą i do tego ciasno zwiniętą.
Autor zerknął na sam początek spisu i rozbolała go głowa. Nie był dziś w najlepszym nastroju, postanowił więc poddać się walkowerem. Machnął ręką, jakby odganiał natrętną muchę. Jedno opowiadanie może sobie odpuścić, prawda? - A zresztą sama zobaczy... Jeszcze tego pożałuje... - Na jego twarzy pojawił się mściwy grymas.
Postać uśmiechnęła się tryumfująco. - Ha! Od tej pory nazywajcie mnie... Hmm... - Zawiesiła głos. - Może Amanda? Nie, też dziwkarskie. Joanna? Jak jakaś dziewica, a ja nie chcę, aby interesowano się moim statusem seksualnym. Moja wagina, moja sprawa! Helena? Porwał ją jakiś facet i tyle z tego, że była ładna, a ja nie chcę mieć imienia po jakimś pustym pokemonie. Może Wiktoria? Nie, zbyt pretensjonalnie... Wiem! Brygida! Brygida Wspaniała! Waleczna! Brzmi fantastycznie! I chcę mieć co najmniej miseczkę C! Albo nie! Feministyczne B! I żadnych dekoltów! Żadnych obcisłych, niewygodnych ciuchów odsłaniających cokolwiek. Tylko wygodne, funkcjonalne ubrania. I żadnych obcasów! Żadna rozsądna, nowoczesna kobieta nie będzie męczyła swoich biednych stóp tylko po to, aby samce spoglądały na nią pożądliwie! - Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jej sukienka zamieniła się w dres, a pantofle w adidasy. - Dobra! Mogę iść. Tylko gdzie? - Spojrzała niepewnie na Autora. Ten wzruszył ramionami.
- A więc to tak! Umywasz ręce! Nie ma sprawy! Sama coś wymyślę! Sama sobie poradzę! Nie potrzebuję niczyjej pomocy! Jestem silną kobietą, samowystarczalną! Tak. Dam sobie radę. Wykorzystamy stworzoną juz krainę Wspaniałości, chociaż to taka frajerska nazwa. Mało ambitna. - Rozejrzała się. Jacyś faceci wtaczali scenografię - las, dróżkę, rzeczkę i mostek. - Pięknie, wspaniale! Nagle na ścieżce prowadzącej z lasu pojawiła się kolejna postać. Była to zgarbiona staruszka odziana w charakterystyczny dla zakonu Tapmadl różowy habit. Na głowie miała czepiec. Wolnym krokiem podeszła do Brygidy.
- Niech będzie pochwalona, dziecko! Jestem siostra Dżoana z Krainy Ciemności! Po naszemu Dark - powiedziała zakonnica i przeżegnała się nabożnie.
- Eee... Dzień dobry - odpowiedziała zaskoczona dziewczyna. - Jak się tu... Oż w mordę! - Krzyknęła. Spod mostu wyłaził potwór. Okropne monstrum miało jasną skórę porośniętą rzadką, czarną szczeciną. Krótkie czoło, przegniłe zębiska, wielki bebech, zakola i rozbiegane oczka sprawiały upiorne wrażenie. Brygida zadrżała, a zaraz potem złapała się za nos. Okrutnie cuchnął siarkowodorem.
- Na Wielką Matkę, cóż to za stwór! Na Boginię! Czyżby to był... Polak?!
- Nie, kochanie, aż tak źle nie jest - odpowiedziała siostra Dżoana. - To jest pospolity troll internetowy. Żeruje na forach irytując ludzi, karmi się komentarzami. Uważaj! Atakuje!
- Kij wam w oko! Cmoknijcie mnie w dupę! I co, zabrakło argumentów?! Zatkało kakało? Prawda boli! Gówno wiecie i gówno widzieliście! Ja jestem najmądrzejszy! Tylko ja się znam! JA MAM RACJĘ! Nie umiecie prowadzić merytorycznej dyskusji, matoły! Debile bez szkoły! Wcale nie robiem błenduw! To tylko literuwki! W komętażah się nie liczy! Cisza! Gdzie nie byłem, czego nie robiłem! A wy wtedy biliście się łopatami po łbach! Idioci, ignoranci! - Bełkotał troll.
- Dłużej tego nie wytrzymam! - krzyknęła Brygida zaciskając pięści aż pobielały jej kostki. - Ty... - Pohamuj się, Brygido! On tylko na to liczy! Chce cię sprowokować. Zdenerwuje cię i będzie się karmił twoją złością. One w ten sposób żerują. Są jak komary, wampiry, krwiopijcy. To pasożyty. Niestety, nie da się ich wytępić, wciąż rodzą się nowe i atakują zewsząd - tłumaczyła zakonnica.
- A więc to tak! W takim razie muszę wezwać Adama, księcia Eterni! Tylko ja, Czarodziejka, Zbrojny Rycerz, Orko i parę milionów widzów zna jego tajemnicę! Adamie! Pomocy!
Zupełnie nie wiadomo skąd, w obłoku kurzu, pojawiła się męska sylwetka. Potężny blondyn ciągnął za sobą przerażonego tygrysa. To był on, książę Adam! Pochwycił w dłonie ciężki miecz dwuręczny, uniósł go i krzyknął - Na potęgę Posępnego Czerepu, mocy przybywaj!
Nieskończenie jasny błysk oślepił zebranych. Kiedy zgasł, na miejscu księcia Adama stał najpotężniejszy człowiek we wszechświecie, On-Człowiek! Siedział na wspaniałym i walecznym tygrysie bojowym. - Na pohybel trollowi!!! - wrzasnął.
- Fiu, fiu! - Gwizdnęła siostra Dżoana. - Ta klata jest grzechu warta!
Brygida obrzuciła ją potępiającym spojrzeniem. - W obecnych czasach nie należy oceniać nikogo po wyglądzie. Liczy się to, co mamy w środku.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil dzikiczarnykot
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…