Wybraniec - część 2
Kontynuacja mojego opowiadania fantasy z lekką domieszką komedii.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
- Nie... - wyszeptała kobieta. Jej mąż stał przed nią w otoczeniu 3 zabójców. Właściwie to przed nią stał tylko jego tułów, bo głowa spoczywała u stóp jednego z oprawców. - Ja naprawdę nie mam żadnych pieniędzy! - wykrzyknęła rozpaczliwie i instynktownie zasłoniła własnym ciałem syna. - Tym gorzej dla ciebie... - powiedział lodowato przywódca bandy i szybkim ruchem wbił w nią nóż idealnie trafiając w żołądek. Grymas bólu wykrzywił jej twarz. Powoli osunęła się na ziemię odsłaniając ukochanego syna, który stał za nią i nie do końca wierzył w to co widział. Dzisiaj skończył dziesięć lat i nieco inaczej wyobrażał sobie te urodziny.
**********
Alan lubił swoją pracę - była dochodowa i raczej niezbyt niebezpieczna, no chyba że napadani ludzie mieli przy sobie jakąś broń, co jednak nie zdarzało się zbyt często. Jeśli ktoś był na tyle nieostrożny, że po zmroku zapuszczał się w wąskie uliczki Asesinador, zamiast chodzić tak zwanymi "bezpiecznymi szlakami", czyli ulicami pilnie strzeżonymi przez straż, to wielce prawdopodobnym było, że spotka go śmierć. W tym momencie wraz z kompanami - Jordim i Gregorym (który był przywódcą grupy) - próbowali okraść jakichś ludzi - małżeństwo z dzieckiem, ale najwyraźniej nie mieli oni przy sobie niczego wartościowego. Gregory zabił dorosłych, nie było potrzeby zostawiać potencjalnych świadków. Alan widział, jak jego kompan zbliża się do blondwłosego dziecka. I wtedy dostrzegł na budynku przed sobą jakiś cień. Cokolwiek to było, błyskawicznie przeleciało pomiędzy nim a Jordim. W mgnieniu oka świat zrobił się czarno-biały. Czarno-biały i nieruchomy, zupełnie jakby czas stanął w miejscu. Na tym ponurym tle wyróżniała się postać starego, wesołego grubaska ubranego w czerwono-biały strój: czerwono-biały płaszcz, czerwono-białe spodnie i czerwono-białą czapkę z pomponem. - Ciekawe, jak wyglądają jego majtki - pomyślał Alan. Najbardziej intrygujące było to, że nieoczekiwany gość trzymał w ręku kosę. Starą, wyszczerbioną kosę. - Przykro mi, każdemu to się zdarza. - uśmiechnął
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Barteck
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…