Wróć do katalogu

Wydana książka ma swój własny bieg losu

Wszystko ma swoją historię. Czy jest to Ziemia, Mars, Saturn. Czy jest to pies, jeleń, człowiek. Czy jest to długopis, telefon czy książka. Każda rzecz, każde zjawisko ma swoją historię. Historia bywa różna. Historia może być długa, może być krótka.

PaFFendoX, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszystko ma swoją historię. Czy jest to Ziemia, Mars, Saturn. Czy jest to pies, jeleń, człowiek. Czy jest to długopis, telefon czy książka. Każda rzecz, każde zjawisko ma swoją historię. Historia bywa różna. Historia może być długa, może być krótka. Może być ciekawa, albo nie. Historia jednej rzeczy może być częścią historii drugiej rzeczy. Historia jaka by nie była, zawsze jest opowieścią. Zawsze przekazuje nam bieg losu i opowiada o wydarzeniach. Jak wiemy historia uczy. Uczy zachowania, wyznacza pewne zasady, przekazuje nam wartości. „Historia vitae magistra.”

Wydana właśnie książka spoczywa w chłodnym magazynie. Zapach świeżej farby drukarskiej unosi się jeszcze w powietrzu. Już jutro podejdzie do niej człowiek, weźmie ją i zawiezie do nowych właścicieli. Tam będzie mogła już wygodnie spoczywać na ciepłej półce i czekać… Czekać na tego, który ją kupi. Już jutro znajdzie się w księgarni. A gdyby… A gdyby znalazła szybciej właściciela? Gdyby miała to szczęście. Może znajdzie się w przesyłce pocztowej i już wkrótce ktoś ją otworzy. Zanurzy oczy w literach i przeczyta... A może jednak nie? Nie to niemożliwe! A jednak.. Gdyby… Może nie będzie miała tego szczęścia? Może człowiek jej nie zabierze?! Nic to. Spędzi kolejny dzień leżąc niepotrzebna nikomu.

Są takie dni, w których człowiek przychodzi na świat. Nie potrafi jeszcze nic. Nie potrafi mówić, pisać czy czytać. W tym okresie, okresie wczesnego dzieciństwa poznaje świat. Ale zanim dziecko opuści szpital, leży samo, opuszczone. Leży wraz z innymi. Jak te książki na półce. I czeka. Różni rodzice żyją na tym świecie. Są tacy, którzy dbają o swoje pociechy, którzy nie mogą doczekać się swojego dziecka. Są tacy, dla których ważniejszy jest wynik meczu. I tacy, których w ogóle nic to nie obchodzi…

Udało się. Była jedną z pierwszych, które wpadły do kartonowego pudła. Leży na dnie ciesząc się w duchu. Niepewność co będzie dalej nie pozwalają jej zasnąć. Co będzie jeśli nie trafi do dobrej księgarni? Co będzie jeśli nikt jej nie przeczyta? Historia pisze się sama. Nie może nic zrobić. Czeka. I w tym momencie książka stanęła na rozdrożu. Mogła pójść w lewo lub w prawo. Tyle tylko, że nie mogła. Los książki był przesądzony. Zanim dojechała do księgarni już ktoś go określił. Czy rodzice będą czekać, czy nie? Ona czeka.

Tak jesteśmy na miejscu. Ktoś ustawił ją na półce obok innych. Czuje ciepło ludzkich rąk. Dotykają ją, mruczą pod nosem i odstawiają z powrotem. Minął już tydzień, a ona dalej stoi i czuje. Czuje się niepotrzebna. Może jutro?

Jutro jest niedziela. Nikt nie przyszedł. Pusto. Straciła już chęć, straciła radość. Sama nie wie czego chce. Świeżość i nowość już dawno z niej wyparowały. Obklejona odciskami ludzkich rąk… Czy ktoś wie jak się ona czuje, gdy ktoś weźmie ją do ręki? Napełnia się radością i ma nadzieję, że to ten moment. Że to teraz nadszedł ten czas, o którym marzy. I ląduje na półce. Przykro mi nie teraz. Część z jej przyjaciółek już dawno opuściła to miejsce. Zazdrości im.

Kiedyś jakiś niezdara zadarł jej okładkę. Boli do tej pory. Czy ktoś to zauważył? Oczywiście. Teraz gdy tylko wezmą ją do ręki i obgniotą paluchami, odkładają z niesmakiem. Kto by chciał kupić taką pogniecioną książkę?!

To zabawne, ale większość ludzi uważa, że gdy coś ma jakąś wadę, to ta rzecz jest zła. Pozbywa się jej. Nie tylko z rzeczami człowiek tak robi, nie tylko… Dlaczego gruby Jasio nie ma przyjaciół? Dlaczego wszyscy na niego krzyczą i obwiniają za wszystko? Phi, co to za wada – otyłość? Żadna. A jednak nikt go nie lubi. W historii naszej książki zaczynamy dostrzegać jej ból. A to przecież tylko książka… Nadszedł ten dzień. Tak to dzisiaj. Książka nawet nie spodziewa się,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych