Wróć do katalogu

Wyprawa

Początek wielkiej przygody...

mikalandzelo, opublikowano , 6 min czytania, 3,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 1

Tak, to był ten dzień. Wreszcie trzeba było wziąć się za siebie i podjąć od dawna odwlekaną decyzję. Wszystko zmierzało do tego kulminacyjnego punktu. Nie było odwrotu. - Mamo, wyruszam w świat – trochę nieśmiało, ale jednak z niespotykaną u niego pewnością, oświadczył. Kobieta, jak zwykle, była zajęta sprzątaniem. Codziennie ten sam rytuał. Zawsze znalazła jakiś zagubiony bród z poprzedniego dnia i nie spoczęła póki nie wypróbowała na nim wszelkich dostępnych srodków czyszczących. A gdy pracowała, zazwyczaj skupiała się tylko na danej czynności, nie widząc świata poza nią. - Co tam marudzisz Miltonku ? - Posłuchaj mamusiu uważnie, bo to, co teraz powtórzę może cię trochę zaskoczyć. Otóż… - A co ty masz taką dziwną minę ? Zbladłeś synku, niedobrze. Zaraz ci zaparzę miętowej herbatki z wkładem, ona dobra na wszystko – rzuciła poprzednie zajęcie i już krzątała się w kuchni, nasypując do imbryczka listków suszonej mięty i kilku innych ziół, okraszając wszystko miodem z alkoholem. Nad sprzątanie przedkładała przyrządzanie herbatki pod byle pretekstem. Uważała, że to najlepsze panaceum na wszelkie choroby. - Mamo ! – powoli się irytował. Zaczerpnął znacząco powietrza i wyrzucił z siebie głośno i wyraźnie tak, że sąsiedzi by posłyszeli, gdyby mieszkali jacyś niedaleko – opuszczam dziś nasz przytulny domek i wyruszam w świat ! Podniesienie tonu wywarło porządany skutek. Kobieta zatrzymała się w połowie parzenia herbaty i spojrzała zaskoczonym wzrokiem . - Ależ jak to ? Gdzie ? Po co ? Znalazłeś jakąś pracę ? I czemu tak krzyczysz ? – gdy się denerwowała zadawała mnóstwo pytań naraz. - To może zrób najpierw tą herbatę, a ja ci wszystko spokojnie opowiem. Nie wolno ci się przecież denerwować. Znachor dał mi do zrozumienia, żebym był troszkę grzeczniejszy. Usiedli przy stole. Milton wszystko mamie wyjaśnił, wytoczył wszelkie argumenty przemawiające za słusznością jego decyzji. Był przy tym wyjątkowo grzeczny i tak dobierał słowa by nie urazić rodzicielki. Widział jak mama mięknie, kiwa głową we właściwych momentach i nawet się uśmiecha. - W sumie, to mógłbyś wyruszać, skoro sądzisz, iż to sprawi, że poczujesz się choć odrobinę szczęśliwszy. No, ale tak bez celu ? Jakże to tak ? - O to właśnie chodzi mamusiu, bo to będzie przygoda mojego życia. Bez planu, bez kompromisów, tylko ja, moi towarzysze i przeznaczenie. - Nie filozuj mi tu – uśmiechnęła się, a zmarszczki na jej twarzy ułożyły się w znany, przyjemny wzór – wystarczy, że Twój stary był odlotowy. Panie, świeć nad jego niespokojną duszą – spojrzała znacząco w górę. - Czuję, że muszę to zrobić, bo inaczej… - zawiesił głos – inaczej będę żył z przeświadczeniem, że mogłem zrobić coś fajnego, spontanicznego, a nie zrobiłem, bo … bo coś tam, coś tam – uśmiechnął się z dezaprobatą – kurczę mamuśka, ja chcę i już. Rozumiesz ? - Pewnie,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych