Wróć do katalogu

"z notatek Nicoli B."

Historia o miłości i mafii

KaroKka, opublikowano , 29 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Cz. 2 Z notatek Nicoli B.

Jest już ciemna noc. Latarnie koślawo oświetlają tarnowskie, pogrążone w śniegu ulice...Siedzę na stacji PKP i tracę nadzieję, że jakikolwiek pociąg nadjedzie w najbliższych minutach. Po raz kolejny sprawdzam godzinę- 12.30. ”No, co jest? Jeszcze cię nie ma?”- Myślę. Słyszę stukot kół... nadjeżdża jakiś pociąg. Z trudem odczytuję zaśnieżoną tabliczkę: Kraków- Rzeszów. „Nareszcie”- cicho mruczę do siebie. Z pociągu wychodzą ludzie- kobiety z uśpionymi maluchami, facet z fajką i on... Z daleka go poznaję- ciemna postać, lekko zgarbiona, w ciemnym skórzanym płaszczu- to Seweryn Matt Rubenzori- największy szmugler z Tarnów- Północ, zna go każdy, kto choć raz słyszał o tzw. Aferze Mary(to była jego największa wpadka, jedyna...). - Witam... - Hej mała- nigdy nie przestanie mi dopiekać... - Dobra koniec tych łzawych przywitań, idziemy do mnie...- Widzę zdziwienie na jego twarzy- Interesy czekają... - No jasne, chodźmy...- Jeszcze raz udał zdziwienie, ale zauważyłam lekki uśmieszek na jego twarzy...

01.23- W lokalu przy ulicy Słonecznej.

Dym i ciemnawe światło przyprawiają mnie o mdłości. Mam zawroty głowy...”Taki mój los”- Pocieszam się po raz kolejny...Rubenzori kończy opowiadać o akcji krakowskiego KRH. To zabawne, co ci idioci potrafią zrobić...niewiarygodne... - ...w Madrycie jest nowy towar... - Mhmmm... - ...podobno płacą ponad sto tysięcy... - Mhmmm... - Nie wiem czy warto poświęcać ludzi...nie zostało ich już wiele... - Masz rację...ale kasa nęci...

Nie wiem, na co liczył pytając mnie o zdanie..przecież to jasne- sprawa jest nasza... Otwieram laptopa; palce lekko mi drżą. Klan jest duży-, kto pierwszy ten lepszy...Klikam adres i hasło...Jest- „Zapraszamy na Kostarykę P...”, „Tydzień w pięcio-gwiazdko...”, „ Tunezja w miesiąc”. Ludzie mnie szanują, jak każdego w Klanie, zaproszenia na różne imprezy, wakacje czy pokazy mody. Wszelkiego rodzaju udogodnienia i dużo, dużo rozrywki.

„Alfonso von Zesse”

„ Szanowna Pani, chciałbym zaproponować Pani współpracę...Proszę o kontakt. Oczywiście, jeśli jest Pani zainteresowana... Z poważaniem- Alfonso von Zesse”

Czy jestem zainteresowana?! No jasne, że tak! Co za idiota...

„ Szanowny Panie, propozycja brzmi ciekawie...Proszę o konkrety... i cel naszej współpracy... Nicola Burrow”

Ciekawe ile tym razem? Pieniądze szczęścia nie dają...wiem to, uwierzcie mi na słowo...Moja miesięczna pensja to niewiele ponad czterdzieści pięć tysięcy euro, darmowe weekendy nad Lazurowym Wybrzeżem, na Majorce lub Krecie. Markowe ciuchy za „grosze”, limuzyna, dziesięciu ochroniarzy, sześć mieszkań w samym Tarnowie i po jednym w każdym większym mieście, willa na Majorce i nad Lazurowym Wybrzeżem, tysiące ludzi wiernie służących w New World... Niektórzy stwierdzą, że to całkiem niewiele...Ale to, co daje w zamian jest przerażające: całodobowo włączona komórka, pełna dyspozycyjność, nieprzespane noce, podwójne życie, ciągnięcie dwóch szkół, brak przyjaciół po za Klanem, ciągłe podróże...wchodzenie do dupy bossom z za granicy, i niebezpieczne akcje w całej Polsce... Jako Karo mam nawet spokój: jedna kartka do dyrekcji i mogę sobie wyjeżdżać, kiedy chcę. Prowadzę nudne życie z dnia na dzień ucząc się do liceum...Od 17. do 21. chodzę na spacery i roznoszę ulotki razem z facetem z innej szkoły, każdy weekend spędzam na warsztatach artystycznych w Krakowie lub Warszawie... Jako Nicola od 17. do 21. jestem w wieczorówce na wykładach. Studiuję. Zapytacie jak sobie daje radę na dwa fronty? Zrywam noce, często zasypiam około piątej nad ranem- budzik dzwoni o siódmej piętnaście...

“A Lot Of People Ask Me Stupid Fuckin Questions A Lot Of People Think That What I Say On Records Or What I Talk About On A Record That I Actually Do In Real Life Or That I Believe In It Or If I Say That I Wanna Kill Somebody That I'm Actually Gonna Do It Or That I Believe In It Well Shit If You Believe That Then I'll Kill You You Know Why Cuz I'm A

Criminal Criminal You God Damn Right I'm A Criminal Yeah I'm A Criminal” /”Criminal”- Eminem/

Nie mam szczęścia...Od początku istnienia New World ktoś ginie...Nie zapomnę, nigdy TeddyMario i OxyRich, szaleńcy myśleli, że „psy” nic nie skumają się, o co chodzi- pomylili się. Na granicy Polsko- Czeskiej próbowali przejąć dziesięć kilo amfy i kilka kilo ekstazy... w pojedynkę...”Gliny” skumały się, że jest za spokojnie i zaczęły przeszukiwać lasy przygraniczne...Teddy’ego znaleźli kilometr od granicy... Nie miał już towaru, podał do Oxegena...Nie chciał mówić...Zginął za wiarę...Nie wydał Oxego i braci zagranicznych, do końca swojego życia został wierny... Towar okazał się trefny, ale kasę dostaliśmy...Sto tysięcy euro... Urządziliśmy pogrzeb dla Mario... Nie napisałam jak zginął... „Psy” nie były zadowolone z tego, że Mario nie chciał wydać wspólników...Zmuszali go siłą i głodem...Umarł z wycieńczenia...Później wrzucili go do rowu kilometr od posterunku w „Zakopcu”- chłopaki szukali go na posterunkach i zobaczyli jego ciało. Całe w sińcach....Zakrwawione...Zimne i podgniłe...Chyba tydzień na nas tam czekał... Pogrzeb był cichy a zarazem uroczysty...Oprócz rodziny było tam jeszcze około tysiąca braci z całej Polski i boss z Madryckiego SPS-u... No i oczywiście New World...

TeddyMario był razem z OxyRichem i mną twórcą New World, teraz jakoś już działamy, choć ostrożniej i lepiej organizujemy wszystkie akcje... Ciało Oxa znaleźliśmy zakrwawione po kilku tygodniach w Kołobrzegu... Ktoś go próbował zabić, ale Oxy miał refleks- przed jednym pociskiem umknął, ale drugi trafił prosto w serce... Kolejny pogrzeb...

Następni byli, JerryVern, Smelly Bob, Nag, Gizzy, Roberto i Ginny siostra Roberta... Zabili ich razem w Szczecinie...Mieli się spotkać z ludźmi z Niemiec w parku, jednak ci zastawili tam na nich pułapkę... Zabili ich i okradli... Prokurator umorzył postępowanie w tej sprawie. Nie było świadków... Później już tylko Philip, O’Gun, Ida, Vanessa, Jo, Mona, Nevera, Alby, Adamson i Kondzio...

Przez dwa lata straciliśmy osiemnastu ludzi.

Tym razem nie może zginąć nikt!

Nareszcie jest ta cholerna poczta:

Name: Kocie Oko Size: śr.25 mm Worth: 90 tys. $ Location: Pireneje Date: 29.06.2005 Partners(number of groups): Węgry(5), Anglia(5), Niemcy(5), Rosja(5), Polska(5)

Więc mamy towarzystwo??? Fajnie...I padło na nas...Teraz mamy problem:, kogo angażować?

- Kogo angażujesz?- Zapytał Ruben następnej nocy na zebraniu najlepszych z New World - Myślę nad tym...- Już miałam postanowienia względem kilku osób, ale adrenalina i oczekiwanie na tak ważną decyzję są potrzebne dla zachowania rygoru, to ja jestem szefem... - Nie może nas być za dużo... - Nas?! - No...Chyba mnie angażujesz do tej sprawy?- Naiwny jest ten Rubenzori, przecież to jasne, że musi jechać...Tylko on zna perfekcyjnie hiszpański... - Zobaczymy...- Otwieram laptopa i klikam na listę naszych ludzi i ich CV, kwalifikacje...- Wadim Cuzi, Chriss Cappulet, Adeleide Mie, ja i...Rubenzori- widzę, że wszyscy są zadowoleni. To w końcu trzy miesiące w Hiszpanii...Jaka jest pogoda w górach? Hiszpańskich...-Jutro o dziesiątej trzydzieści czekam na was tutaj, nie bierzcie za dużo rzeczy...-Musiałam to powiedzieć, bo Adeleide zawsze się spóźnia i zawsze ma trzy walizki nawet jak jedziemy do Krakowa! Poza tym do Warszawy jedziemy o dwunastej, więc mam pewność, że się nie spóźnimy na samolot odlatujący o osiemnastej... W Hiszpanii...

Godzina siódma rano, a my już na nogach...W sumie to nikt się nie pytał, dlaczego wyjeżdżają dwie osoby z tej samej klasy w to samo miejsce. Tylko panny ode mnie z klasy stwierdziły, że to kolejna moja sztuczka na złapanie faceta, idiotki...Ode mnie ze szkoły wyjeżdżają trzy osoby...Ja, Chriss i Rubenzori. Jeszcze ze społecznej i z trzeciego liceum po jednej osobie. Razem pięć osób. W Hiszpanii jest piękna pogoda, słońce pięknie świeci, widok gór też jest piękny...Szkoda, że wcześniej byłam w Hiszpanii i nie zaczęłam się uczyć tego pięknego języka... Pomyślmy chwilkę, od czego zacząć? Spotkanie z innymi grupami współpracującymi z SPS. Za cztery miesiące w Pirenejach mamy dostać trzy sześćset na głowę. W hotelu Newa Moi Canto jest bardzo przytulnie: duże pokoje utrzymane w kolorze burgunda, bakłarzanu i turkusa- podoba mi się to...Ciężkie rzeźbione łóżka i fotele, do tego jeszcze komoda i biurko oraz obrazy- reprodukcje...Przecież NW przemyciło już przez Polskę wiele cudeniek z różnych stron świata... Więc mam już przerobioną całą historię sztuki, czyli kierunek, który zawsze chciałam studiować... - Hej mała! - Hej, mógłbyś, chociaż zapukać skoro nie zadzwoniłeś... - Nie wiedziałem, że na spotkanie z własną dziewczyną muszę specjalnie, z tygodniowym wyprzedzeniem, zapisywać się do kalendarza... - Przepraszam... - Ty mnie?! Dziewczyno, opanuj się, ostatnio masz chyba za dużo tego wszystkiego, prawda? - Może troszkę, ale muszę być silna. Zwłaszcza teraz...-Chyba zmartwił się o mnie trochę, bo podszedł i mocno mnie przytulił, tak jak najbardziej lubię... - O czym myślałaś przed moim przyjściem? - O TeddyMario... - Jutro mija trzecia rocznica jego śmierci, wiem, że ci ciężko, był dla ciebie kimś więcej niż tylko współpracownikiem... - ... - Kochałaś go? - ... - Rozumiem, to taka pustka po kimś, kogo nie powinno być, kto jednak pojawił się w twoim życiu i troszczył o ciebie...- To, co on mówi jest prawdą tak prawdziwą, że po prostu musiałam się rozpłakać. Przytulił mnie...- Był moim przyjacielem, krótko, ale prosił mnie o to, żebym się tobą zaopiekował... - Prosił ci...ę o-o-o t-to...? - Mmm... Brał pod uwagę to, że mogą go... złapać, martwił się o ciebie, nie chciał żebyś później płakała...Długo rozmawialiśmy przed tamtą akcją...Mówił mi, że jesteś dla niego najważniejsza...Chciał zrezygnować z akcji, ale ktoś z dawnego zarządu SPS-u nie pozwolił mu...Opowiadał mi godzinami o tobie i... O was...Kochał cię... - ... - Przepraszam... Pójdę już... - Zostań...- Sama nie wierzyłam w to, co mówię. Przecież to ten Seweryn, ten, który zawalił największą akcję z transportem marihuany, ten, co nie odróżniał Rubensa od Moneta i mylił podstawowe rodzaje broni...Ten, którego pokochałam, po śmierci TeddyMario, który był zawsze blisko mnie...Pocieszał mnie i wspierał...Przyjaciel.- Zostań, proszę...- Znów się rozpłakałam... - Nie płacz kochana dziewczynko, nie płacz malutka... - ... - Nie płacz jestem przy tobie i już nigdy cię nie opuszczę... - Nie mów tak, Mario też tak mówił i odszedł...

Wzruszyłam się, pamiętam o wszystkim, o czym mi mówił Mariusz. Każde słowo było pełne nadziei. Mówił o wielkiej miłości, o ślubie, gdy skończę osiemnaście lat i o gromadce dzieci biegającej po naszym domu na Majorce...Powtarzał, że mnie kocha i ja też go kochałam... Słońce zachodzi...Jeszcze tylko dwie godziny do spotkania z innymi grupami... Muszę być silna! Dokładny makijaż. Ładna sukienka od Chanell’a, szpilki z Deichmana( nie są zbytnio wyszukane, ale ładne- mi się podobają). Mam zawroty głowy, ale nic nie będę mówiła Rubenowi...Po powrocie do Polski pójdę do lekarza, na pewno. Wychodzimy z Newa Moi Canto i idziemy do restauracji La Mino Grando. Wszyscy już czekają. - Good afternoon Mrs. Burrow! - Good afternoon, Mr. ...? - James Ronald McFilngton - Oh...Good afternoon! - There is my group... SilverNever - ...? - John Sem, Randon Boocky, Adam Killer, Nelson Agree... - And there is my group New World: Wadim Cuzzi, Chriss Cappulet, Adeleide Mie, Seweryn Matt Rubenzori- wszyscy zadowoleni, to dobrze, o podchodzi reszta...- Good afternoon... - Hello! My-name-is...Edward Hryckow and there are Mario Andruszkowy, Karol Juwerkow, Ido Kirućkow and Juten Goroćkowy. - Hello!- następni przyjaciele... - Guten Tag- o nie! Niemcy... Roberto i Ginny- myślę o was... - Guten Tag- odpowiedział za mnie Ruben- wir sind Wadim Cuzzi, Chriss Cappulet, Adeleide Mie und Nicola Burrow, unsere Chew...erin? - Hohoho! - Dziwny jakiś...- Szepnął do mnie Ruben - Masz rację...Niemiec...Hahah - Ich heisse Udo von Bizmark - Ive Olgierd - Ivan Miotko - Hans von Januarson - Hallo! „Jeszcze ruski tylko...“- Pomyślałam i uśmiechnęłam się tajemniczo, bo właśnie szedł Wołodimierz Pułkin. - Dziń Dobrije...- o matko... - Witaj Wołodimierz!- Koszmar, czemu oni?! - Co i tam u ciebieja, pytam, syłychać? - Wszystko jest pod kontrolą...Więc to ty, Ułanow i reszta chłopaków będziecie współpracować z Alfonso von Zesse? - A jakże! I jak? - No to fajnie...- Dlaczego?! Siadamy do dużego stołu, rozmawiamy, jest miło, familijnie...Na samym początku podano owoce morza, które bardzo lubię, sałatki i te owocowe, i z warzywami, i z mięsem- pyszne, choć ja zjadłam tylko jedną, ale mi Ruben streścił jak smakowały...Wszystko było tak elegancko podane na srebrnych tacach, a piliśmy z prawdziwych kryształów! Było bardzo elegancko. Rozmawialiśmy długo na tematy „rodzinne” i ogólnikowe. Polubiłam już to towarzystwo jako gimnazjalistka, kiedy razem z Mario byliśmy tu po raz pierwszy i do tej pory bardzo lubię tu przyjeżdżać. Uwielbiam tutejszy klimat, ciepłe morze i słońce, które grzeje przez cały rok! Chyba dlatego Mario kupił tutaj willę...bo mi się podobało... Mario był ode mnie trzy lata starszy, nie zapomnę jego oczu- niebieskie jak niebo nad Hiszpanią, bardzo lubił imprezy w bliskim gronie przyjaciół. Kiedy mi powiedział, że chciałby mieć jakąś większą społeczność pod sobą, od razu zaczęliśmy planować. Rok później mieliśmy już ponad trzysta osób w naszej bandzie i znajomości z Klanu w Krakowie. Od tego czasu byliśmy już kimś- należeliśmy do mafii, krakowskiej na początku, i stworzyliśmy New World... Nasz Nowy Świat... Po pół roku...Zabili Mario. Nie minął miesiąc i zginął OxyRich...Jego przyjaciel. Nie mogłam się podnieść po ich śmierci...Obaj kochali morze- pogrzeb był na nowym cmentarzu w Kołobrzegu... W Kołobrzegu byłam po raz ostatni na ich pogrzebie, choć planowałam już wiele razy wyjazd...

Teraz zakupy na wyprawę 1. Karabiny szturmowe typu H & K G-36 2. Granatniki typu H & K MZP-1 3. Liny 4. Haki 5. Kombinezony z prywatnej produkcji SPS (dla Klanu) 6. Farby 7. Amunicja 8. Dynamity i świece dymne Typowe rzeczy do torebki...Hahah...Wyruszamy jutro wieczorem. Przed każdą misją, jaką mamy do zrobienia, myślę o Mario...Chcę być sama, bo często jak tak sobie siedzę i myślę to płaczę... Nie mogę się powstrzymać, kiedy ich, jego wspominam, płaczę... - Niki... - ... - Nicola? - ... - Co?.. Co?..Co się stało dziewczynko?..

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych