Z pamiętnika Sheiny... (47)
Po bardzo długiej przerwie kolejna część. Mam nadzieję znów zacząć pisać regularnie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Z pamiętnika Sheiny... (46) Ciepło ramion... (siódmy miesiąc, drugi tydzień, piąty dzień)
„- Jak się czujesz? Znaczenie tego pytanie dotarło do mnie dopiero po jakieś chwili. Słowa wydawały się takie odległe, płynącej jakby gdzieś zza mgły. Po chwili przypomniałam sobie niedawne zdarzenia. A raczej ich strzępy. - Jak worek treningowy… - Czyli dobrze. Do zobaczenia. Dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi, też jakby z bardzo daleka. Została sama. Szybko ponownie zapadłam w sen. Nie był on spokojny. Prześladowały mnie mary z przeszłości. Lub przyszłości. Niejasno pamiętam, ale od tego czasu zaczęłam Śnić. Regularnie, co noc, te same zjawy mnie prześladowały. Z początku niczego nie zapamiętywałam po przebudzeniu.. Lecz z czasem i to się zmieniło. Nie raz bałam się zasnąć. Nie raz tęskniłam za czasami, kiedy mogłam wysypiać się spokojnie. Ten dzień był jednym z ostatnich spokojnych, pozbawiony Snów. Po przebudzeniu wpatrywałam się w sufit. Zastanawiałam się nad tym wszystkim, co się ostatnio zdarzyło. Doszłam do jednego, acz jak najbardziej słusznego wniosku; jestem bezużytecznym ciężarem. Nic tylko obrywam, ale też inni narażają się dla mnie. Z powodu mojej totalnej bezradności ktoś kiedyś może zginąć! Ktoś… Nie chcę być ciężarem, ani kłopotem dla nikogo. Znów uciec…? To bez sensu. I tak ruszą za mną zarówno moi Opiekunowie, jak i te wszystkie kłopoty. Musiałabym umieć się bronić, potrafić coś więcej niż strzelać z łuku. Miałam ochotę wyjść niepostrzeżenie z pokoju, przejść się niezauważona po tym pięknym mieście, pomyśleć w spokoju wsłuchując się w śpiew ptaków i szum drzew, wdychając piękny kwiatowy zapach. Więc ubrałam się i wyszłam… przez okno. Potem żałowałam tego sromotnie. Nie dość, że byłam obolała i osłabiona, to jeszcze to okno było dość wysoko nad ziemią. No ale tak wybrałam; chciałam niezauważona opuścić pokój. Bicie się w pierś nic nie pomaga, jeśli się wisi kilka metrów nad ziemią. Lądowanie nie było zbyt udane i nie należało do przyjemnych. Prawdę mówiąc bolało jak cholera! - Znowu się gdzieś wymykasz? Głos był zmęczony, lecz też trochę rozbawiony. Shae. Stał naprzeciwko mnie i wyczekiwał odpowiedzi. Mogłam tylko westchnąć. To by było na tyle, jeśli chodzi o samotną przechadzkę. Pozbierałam się z ziemi, otrzepałam niedbale. On nadal się we mnie wpatrywał, ale tak jakoś dziwnie. - Szczerze mówiąc zdziwiony jestem, że masz na tyle siły, żeby w ogóle opuścić pokój. Ale żeby w ten sposób. Spojrzał w górę, na okno, przez które opuściłam pokój, jakby oceniając wysokość. - Nic mi nie jest i nic nie będzie jak długo mam głowę na karku. Zirytowało mnie to, że najprawdopodobniej będę musiała za chwilę wrócić do łóżka i wypoczywać. No, bo niby po co On tu jest. - Chciałam tylko się przejść, rozprostować nogi. - To nie jest taki zły pomysł, ale mogłaś to zrobić używając drzwi – uśmiechnął się ironicznie. - Tak, tak – westchnęłam - i jeden z was wróciłby mnie z powrotem do pokoju. - Riviln jeszcze nie wrócił. A ja i tak chciałbym porozmawiać z tobą na osobności. Przeszedł mnie dreszcz. „Na litość boską, o czym!?” Głos miał spokojny, głęboki, wyraz oczu poważny. Serce zaczęło walić szybciej. Czegoś takiego jeszcze nie było! Na osobności… Miałam bardzo złe przeczucia, co do tej rozmowy. - Dobrze – burknęłam. Ruszyliśmy więc przed siebie, wybrukowaną alejką, pomiędzy kwitnącymi drzewami i krzewami. Wszędzie unosił się ten upajający zapach. Miałam…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Synis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…