Wróć do katalogu

Zabiorę cię tam

Zastanawiałam się czy jest sens to tu dodawać i doszłam do wniosku, że być może tak. Proszę bardzo, przeczytajcie moje uzewnętrznienie się.

cataris, opublikowano , 6 min czytania, 4,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Zabiorę cię tam - mówił - do "Józefa K.". Będziemy pić kawę i jeść ciasteczka, nikomu nie pozwolę na ciebie patrzeć bo chciałbym zachować twoją śliczną buźkę tylko dla siebie.

- Ja wezmę ciasteczko do ust - odparła - poproszę cię, żebyś chwycił je swoimi... Na samym końcu się spotkają i...

- I cię pocałuję, albo lepiej nie...

- Dlaczego?

- Inni będą patrzeć.

- I co z tego?

- Chcę cię mieć tylko dla siebie, tam, wszędzie, zawsze.

Chyba się zakochała.

Chyba się zakochał.

Gdy w sierpniu przyjechała do niego nie było czasu, aby się tam wybrać, nie było czasu na butelkę wina, nawet na kawę i ciasteczka, nie było czasu zupełnie na nic. Ona płakała, on krzyczał, ona znów płakała, a on znów krzyczał i tak przez cały czas.

- Swoje urodziny chcę spędzić sam - powiedział w końcu.

Ona przez moment oniemiała.

- Idę do pracy. - On starał się tłumaczyć na wszystkie sposoby. - Dobrze wiedziałaś, że chcę spędzić swoje urodziny sam.

- Tak, wiedziałam - odpowiedziała siląc się na zatrzymanie łez cisnących się do oczu.

- Wobec tego wyjeżdżasz w czwartek - oznajmił.

- Ale dlaczego?

- Taki jestem.

- Ale ja chciałabym spędzić twoje urodziny razem z tobą, to przecież... - Nie dokończyła bo nagle przerwał jej poirytowanym głosem.

- Nie rozumiesz, że chcę być sam? SAM!

Ogromna gula niesamowicie piekła ją w gardło, usta lekko zadrżały z wysiłku powstrzymywania nagłego przypływu emocji.

- Dobrze, pojadę do domu - powiedziała w końcu - w czwartek, ale to dlatego, że cię kocham i jeśli to sprawi ci radość to w porządku.

Wrócili do domu a ona płakała, zakrywała twarz poduszką, ale i tak nie udało jej się zataić swoich łez przez nim, przed tyranem jej serca, przed kimś, bez kogo nie potrafiła żyć. Stwierdziła, że poduszka nie jest potrzebna, zdjęła ją myśląc: "Patrz! Patrz na moje łzy! To wszystko przez ciebie! Ranisz mnie i masz mnie natychmiast przeprosić, powiedzieć, że przemyślałeś, powiedzieć, że..." - Jej myśl nawet nie zdążyła dobiec do końca bo on natychmiast spytał co się stało. Gdy ona próbowała wytłumaczyć coś potulnie on z wielkim westchnieniem odwrócił się plecami do niej i włączył telewizor.

Leżała tak patrząc na wzorki, na jego tapecie. Błądziła dłońmi po jej fakturze łącząc palcami w spirale i kwadraty, próbowała odgonić myśli, próbowała... Wyjechała w czwartek.

Wtedy ostatni raz powiedział, że ją kocha, a potem przeczytała o tym jeszcze kilka razy i koniec. Jego uczucie wyparowało, ale ona wciąż nie mogła w to uwierzyć. Z nadejściem września on powiedział, że już niczego od niej nie chce, ale pomimo tego bardzo ją kocha. Płakała dzień, płakała noc. Najbardziej bała się samotnych…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych