Zagadka niesamowita
Tajemniczy wybawca
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wstałam o dziewiątej zła jak diabli. Całą noc spałam źle, bo sąsiedzi zza ściany znowu urządzali hałaśliwe przyjęcie. Wszystko było słychać jak to w blokach. Wyjrzałam przez okno i to nie poprawiło mi humoru. Dzień zapowiadał się pochmurny i smętny. To nie był dobra perspektywa, bo po południu miałam jechać na wieś do siostry. Oby tylko śnieg nie padał. Pomyślałam. Siostra mieszkała poza miastem. Miejsce było urokliwe, ale droga do jej domu była ciężka, kręta, wąska i miejscami wiodła przez gęsty, ponury las. Prawo jazdy miałam dopiero pół roku i jeszcze nie czułam się aż tak pewnie za kierownicą, żeby jeździć w takich warunkach. U siostry byłam kilka razy ale jesienią. Droga wtedy była inna i z przyjemnością jechałam przez mieniący się ciepłymi barwami las. Jechać jednak musiałam teraz zimą i to akurat dzisiaj. Mój mąż Krzysztof był w pracy i nie mógł mnie zawieźć jakby pogoda nie dopisała. Pełna niepokoju zadzwoniłam do mojej przyjaciółki. Bożena była odważna i jak zwykle próbowała mi dodać odwagi: - No i czego ty się boisz? Najwyżej pojedziesz ostrożnie, powoli no i jest szansa, że na tej drodze będzie mniejszy ruch- stwierdziła. - No ale ja po śniegu jeszcze nie jeździłam. Prawo jazdy robiłam w lecie przecież – tłumaczyłam. - Gołoledzi nie będzie. To się nie bój – pocieszała jak mogła. - No jeszcze tego brakowało – strwożyłam się. - No a poza tym jeszcze nie wiesz czy po południu będzie padał śnieg – dodała. Nie wiesz jaka będzie droga. Czemu ty zawsze się wszystkiego boisz i wszystko widzisz w czarnych barwach. - No taka już jestem. Ja to nazywam rozsądkiem i ostrożnością – zachichotałam. Poza tym dzięki. Trochę mnie pocieszyłaś. - Do usług jak zawsze – roześmiała się wesoło. No ale muszę już lecieć bo mój Azor drapie jak wściekły w drzwi. Pewnie chce wyjść na dwór. Pa. Dzwoń jakby co. - Pa. To do poniedziałku. Będziesz w domu mam nadzieję – pożegnałam się i odłożyłam telefon. Po chwili ruszyłam do sypialni. Trzeba było spakować parę rzeczy, bo u siostry miałam być cztery dni. To niby niedługo ale bielizna czy dodatkowy sweter się przydadzą. Później napisałam felieton, umyłam i wysuszyłam włosy, wzięłam ciepłą kąpiel w pachnącej pianie. Z obiadu zrezygnowałam. Zjadłam za to jajecznicę z pieczarkami. Po piętnastej nastawiłam wodę na kawę i spojrzałam w okno. Śnieg zaczął właśnie prószyć. Na razie to były drobne płatki ale trotuar przed blokiem już był prawie biały. Niebo było nadal szare i zasnute. Przez te ołowiane chmury zrobiło się prawie ciemno. Tym samym moje przewidywania sprawdziły się aż za dobrze. No i co teraz. Wystraszyłam się nie na żarty. Śnieg i ciemno. Jak tu jechać? Pytałam samą siebie. No ale trzeba było jechać. Po wypiciu kawy, narzuciłam płaszcz, zeszłam do samochodu i po chwili ruszyłam. Czekała na mnie dwugodzinna prawie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil araksol
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…