Wróć do katalogu

Zagrożenia wirtualnej rzeczywistości

Wirtualna rzeczywistość – błogosławieństwo czy dżuma XXI wieku

akam, opublikowano , 9 min czytania, 3,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wirtualna rzeczywistość – błogosławieństwo czy dżuma XXI wieku

Coraz częściej możemy usłyszeć albo przeczytać o osobach, które uzależnienie od Internetu doprowadziło do choroby psychicznej, pozbawienia praw rodzicielskich, rozpadu małżeństwa czy na skraj bankructwa. Przypadłość ta robi nawet pewną karierę, może dlatego, że wciąż jest traktowana z przymrużeniem oka - alkoholizm to nie jest (choć niektóre objawy są podobne), a dotyczy, choćby po części, wielu z nas, praktycznie każdy internauta jest potencjalnie zagrożony… Zatem, dość niespodziewanie pojawiła się nowa choroba, która rozprzestrzenia się jak zaraza. Do tego, jak żadna inna związana jest z rozwojem nowych technologii, a ów rozwój zdaje się wyłączne przyśpieszyć i to w zastraszającym tempie.

Wbrew pozorom, nie mam jednak zamiaru, opisywać żadnych symptomów, objawów czy podawać danych statystycznych dotyczących tego uzależnienia – ile?, kto?, w jakim wieku? Chciałbym przyjrzeć się problemowi ekspansywności rzeczywistości wirtualnej w nieco inny sposób - poprzez sytuację człowieka raczej młodego, niekoniecznie uzależnionego, ale jak większość z nas - narażonego na zachłanne jej oddziaływanie. A już w szczególności takiego, który po przeczytaniu powyższego fragmentu poczuł choć niewielki niepokój. Dziś prawie każdy posiada w domu komputer, czasem dwa, a nawet trzy. Duża większość z tych osób ma dostęp do sieci internetowej. Komputer stał się niemal medium i powoli coraz trudniej wyobrazić sobie bez niego życie. Z pewnością w wielu domach zastąpił telewizor lub radio, jednak – co często umyka uwadze – znacznie się od nich różni, jest nową jakością, stoi na wyższym szczeblu technologicznej rewolucji. Możliwości jakie daje Internet, (w tym wszelkie czaty, blogi, YouTube, serwisy społecznościowe, np. nasza-klasa.pl), gry komputerowe są bardzo kuszące, gdyż nie tylko oferują rozrywkę na bardzo wysokim poziomie, niemal dostosowaną do indywidualnych potrzeb, ale również stwarzają iluzje rzeczywistego świata – jakby nadrzeczywistość, jakkolwiek, jeszcze dość prymitywną, ale i tak, już dziś będącą w stanie skutecznie ingerować w osobowość wielu ludzi, a czasem nawet pozbawiać ich tożsamości.

Zachłanna rzeczywistość Pisząc o wirtualnym świecie i jego roli naszym życiu, najlepiej zacząć od momentu kiedy to wirtualna inicjacja jest już za nami. Za nami są dziesiątki, a może setki godzin spędzone przed komputerem czy to na czatach, czy na graniu w gry, za nami są też pierwsze, często jeszcze dziecięce fascynacje nową, syntetyczną i sztuczną, ale nęcącą rzeczywistością. Zachłyśnięcie się tym nowym światem było zazwyczaj intensywne, lecz krótkotrwałe i poza pewną liczba maniaków, tłukących całymi dniami w Quake’a czy Commandos’a, komputer nie był raczej w stanie na dłużej przykuć uwagi, po pewnym czasie po prostu pojawiała się nuda. Jednak wraz z rozwojem Internetu sytuacja powoli zaczęła się zmieniać, polskie portale, choć wciąż będące nieco z tyłu, konsekwentnie goniły te zagraniczne, i to z coraz lepszym skutkiem. Dziś nie ma miedzy nimi większej różnicy, a wiele zagranicznych stron możemy przeglądać w języku polskim. Internet powoli, ale konsekwentnie burzy wszelkie ograniczenia i bariery. Stał się czymś na kształt autonomicznego wymiaru, nowej nadrealności, która stanowi doskonałą alternatywę dla monotonni i szarości dnia codziennego. Co ciekawe, wchłoną przy tym inne środki komunikacji, bo o ile radiu można przyznać funkcję medium na poziomie wertykalnym, telewizji – wertykalnym i pionowym, to Internet zdaje się funkcjonować w trzech poziomach, jakby w 3D, zwielokrotniając swoje oddziaływanie do granic możliwości, przy założeniu, że granice te będą się ciągle rozrastać. Stał się nowym bogiem cywilizacji, niemal doskonałym substytutem rzeczywistości, przy którym nie można się nudzić, bo każdy aspekt realności powoli znajduje swój odpowiednik w cyfrowym świecie. Lecz nieoczekiwanie pojawił się inny problem: jak to wszystko ogarnąć, w jaki sposób wybierać i co wybierać? A od tego pytania już tylko kilka kroków do kolejnego, kluczowego i chyba najbardziej istotnego: którą rzeczywistość wybrać? A wybór – wbrew pozorom - wcale nie jest łatwy, choćby dlatego, że dokonuję się on nieświadomie, na swój sposób samoistnie i to nie od razu, ale w ciągu długich miesięcy, a nawet lat.

Wirtualn

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych